Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Już pół roku plan modernizacji ulicy Mickiewicza w Rzeszowie jest zawieszony. Miejski Zarząd Dróg nie może dojść do porozumienia ze służbami konserwatorskimi. 

O modernizacji ulicy Mickiewicza głośno zaczęło się mówić w Rzeszowie dwa lata temu. Podczas kończącej się kampanii w wyborach samorządowych w 2018 roku Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, zachwycony wtedy odnowioną ul. Kościuszki, uznał, że “liftingowi” ma być też poddana ul. Mickiewicza. 

W pierwszej wersji planowano wyremontować ulicę od Rynku w stronę ul. Targowej, a dopiero potem ul. Grunwaldzką. O zmodernizowaniu tej drugiej mówiło się od kilku lat. Plan jednak pokrzyżował wojewódzki konserwator zabytków – nie zgodził się na zdjęcie z ul. Mickiewicza zabytkowej porfirowej kostki i zastąpieniu jej granitowymi płytami. 

Konserwatorskie „nie” spowodowało, że przy ul. Mickiewicza w połowie sierpnia ub. r. pojawiły się tablice o „winie” konserwatora: “Konserwator nie pozwala na rewitalizację nawierzchni ul. Mickiewicza”. Wisiały one do 26 września 2019. W znalezienie kompromisu zaangażował się Marcin Warchoł, rzeszowski poseł PiS i wiceminister sprawiedliwości. 

Ściągnięcie tablic było pierwszym krokiem ku porozumieniu między konserwatorem a miastem. Drugim, Miejski Zarząd Dróg musiał złożyć taki opis prac budowlanych, by uwzględnił także uwagi konserwatora. Taki dokument został złożony jeszcze pod koniec października. 

MZD zaproponowało, by fragmenty nowego deptaku wykonano z zachowanej w dobrym stanie kostki porfirowej. Chodzi o stworzenie takich pasów, które na deptaku oddzielały chodnik od jezdni. Ponadto, z zabytkowej kostki miałoby powstać coś na wzór “okna czasu”, pokazujące, jak wyglądała nawierzchnia ul. Mickiewicza przed modernizacją. 

Czy taki pomysł spodobał się konserwatorowi? Wciąż nie wiadomo. – Temat dalej jest zawieszony. Póki konserwator nie zatwierdzi koncepcji przebudowy, nie możemy ruszyć z przebudową – mówi Andrzej Świder, dyrektor MZD.

Temat jest przeciągany już pół roku, okazało się, że wniosek, który MZD, złożył pod koniec października, trafił od wojewódzkiego konserwatora do Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie. Ten nie zgodził się jednak na propozycję modernizacji ul. Mickiewicza w wersji rzeszowskich drogowców.

Miasto odwołało się od tej decyzji 31 stycznia br. do ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Z jakim skutkiem? Tego jeszcze nie wiadomo. 

Przeciągające się procedury uzyskania pozwolenia konserwatorskiego na przebudowę ul. Mickiewicza powodują, że szanse na przebudowę drogi jeszcze w tym roku topnieją prawie do zera. – Konserwator jest bardzo konserwatywny i nie chce dojść do konsensusu -ironizują miejscy urzędnicy.

Tempa prac nie przyspiesza także epidemia koronawirusa. Im dłużej będzie ona trwać, tym większe straty będą dla budżetu miasta, a co za tym idzie, trzeba będzie szukać oszczędności, a nie mnożyć wydatki. – Na razie nie jest źle, ale już zastanawiamy się, gdzie szukać oszczędności – mówią miejscy urzędnicy. 

I nie wykluczone, że ulica Mickiewicza będzie “ofiarą” budżetowego zaciskania pasa. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: