Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News
Reklama

Z roku na rok coraz mniej osób uczy się w Zespole Szkół Agroprzedsiębiorczości na rzeszowskim osiedlu Miłocin. Ratusz chce zmienić jej lokalizację. Rodzice protestują.

Początkiem tego roku Rada Miasta Rzeszowa wyraziła zgodę na rozpoczęcie procedury której docelowym efektem ma być zmiana siedziby Zespołu Szkół Agroprzedsiębiorczości. Zgodnie z propozycją ratusza, placówka ma zostać przeniesiona z Miłocina do budynku przy ul. Sucharskiego, gdzie obecnie mieści się Zespół Szkół Kształcenia Ustawicznego.

Takie rozwiązanie zaproponowało miasto, bo z roku na rok coraz mniej uczniów chce się uczyć w miłocińskiej szkole. Obecnie jest ich 83 uczniów w czterech oddziałach, przy czym pierwsza klasa liczy zaledwie 14 osób.

Zdjęcie: Marcin Karetta / Zespół Szkół Agroprzedsiębiorczości w Rzeszowie

Gdy o takim pomyśle dowiedzieli się rodzice uczniów ZSA, część z nich stanowczo zaprotestowała przeciwko takiemu rozwiązaniu. Trójka z nich, w tym przewodniczący Rady Rodziców (nie zgodzili się na podawanie nazwisk), w środę pojawiła się u Stanisława Sienki, wiceprezydenta Rzeszowa, odpowiedzialnego za miejską edukację.

Na spotkaniu, które wywołało wiele emocji zarówno po stronie rodziców, jak i ratusza, był także Zbigniew Bury, dyrektor wydziału edukacji w rzeszowskim magistracie.

Rodzice: głos uczniów pominięto 

Rodzice mają żal do miasta, że nikt ich wcześniej nie poinformował o planie zmiany siedziby szkoły. Są zawiedzeni, że dowiedzieli się o tym, jak twierdzą, z mediów. – Mamy nieodparte wrażenie, że nie zajęto się dogłębnie interesem naszych dzieci. Całkowicie pominięto ich głos. To w większości osoby pełnoletnie, które świadomie wybrały takie, a nie inne miejsce kształcenia – mówiła pani Aneta.

– Planowane zmiany wywołują u uczniów rozgoryczenie, odebrano im prawo głosu i decydowania. Przenosiny nie wpłyną na nich dobrze. Nauczyciele mogli na ten temat porozmawiać z uczniami, wysłać jakieś sygnały świadczące o tym, że coś się będzie działo – dodawała. 

Część rodziców uczniów z ZSA czuje się także pominięta, uciszana. Twierdzą, że szantażuje się emocjonalnie ich dzieci, mówiąc im, że jak ich rodzice nie przestaną protestować, to nauczyciele wylecą z pracy.

Zdjęcie: Joanna Gościńska Rzeszów News

Pani Aneta twierdzi, że dla rodziców i uczniów przeniesienie siedziby szkoły z jednego miejsca w drugie to potężne wyzwanie logistyczne. Są też obawy że w większym budynku pogorszy się komfort bezpieczeństwa dzieci. – Jak pan, panie prezydencie, czułby się, gdyby trzeba było pańskiemu dziecku wytłumaczyć, dlaczego ma wybierać znów inną szkołę? – mówiła na środowym spotkaniu pani Aneta.

Rodzice zastanawiali się także, skąd ratusz wziął informacje o tym, że dzieci mają problem z dojazdem do ZSA w Miłocinie. To był jeden z argumentów, który poprzedził decyzję rady miasta o zgodzie nie przeniesienie siedziby szkoły. – Nigdy nie narzekaliśmy na dojazdy. Nie pisaliśmy żadnych petycji, nie protestowaliśmy – przekonywała pani Aneta.

Wiceprezydent: jest, jak jest

Stanisław Sienko rodziców wysłuchał. Już na samym początku stwierdził, że temat przenosin ZSA w inne miejsce nie jest nowy, bo taka opcja była rozważana od co najmniej 6 lat. Powód? Z roku na rok jest coraz mniej chętnych, którzy chcą się uczyć w ZSA. Ratusz żałuje, że zgodził się, by od 1 września 2018 r. w szkole uruchomiono klasę z 14 uczniami.

– W mieście wojewódzkim na klasę 14-osobową w szkole ponadgimnazjalnej nie ma miejsca. Gdyby nie było w tym roku pierwszej klasy, byłyby trzy oddziały i szkoła umarłaby. Nie chcemy tego, chcemy, by szkoła się rozwijała – zapewniał Stanisław Sienko. – Rozmawiamy z przedsiębiorcami, a ci chcą, by takie zawody były w szkołach ponadgimnazjalnych, dlatego nasza decyzja jest taka, jaka jest – dodawał. 

Wiceprezydent zapewniał, że wariant zmiany adresu siedziby szkoły nie wziął się z powietrza, a wręcz przeciwnie, został dokładnie przeanalizowany, aby ZSA mogła stać się „normalną szkołą, taką, jaka powinna być w mieście wojewódzkim”.

– Doszliśmy do wniosku, że najlepszym miejscem, aby szkoła zaczęła żyć są przenosiny do leżącej najbliżej was ZKU. Poza tym, nie likwidujemy i nie łączymy szkoły, tylko dajemy dla waszych dzieci osobne pomieszczenia, osobne wejście. Będzie to odrębna placówka w jednym obiekcie – przekonywał rodziców Stanisław Sienko.

Zbigniew Bury zapewnił, że uczniowie z ZSA, po przeprowadzce, w dalszym ciągu będą mieli miejsca do zajęć praktycznych, a profesjonalnej jazdy ciągnikiem będą uczyć się w Centrum Kształcenia Praktycznego. Ratusz twierdzi, że zastrzeżenia dotyczące lokalizacji ZSA docierały do niego nie od rodziców obecnych uczniów, ale tych, którzy zastanawiali się nad wyborem szkoły i ZSA odrzucali właśnie z powodu fatalnego miejsca. 

Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News

Dyrekcja: nie ma innego wyjścia

Po spotkaniu rodziców ze Stanisławem Sienko w ratuszu dzwonimy do Krystyny Gutowskiej, dyrektor ZSA. Przyznaje, że rodzice sprzeciwiają się przeprowadzce uczniów. O proteście Gutowska dowiedziała się jeszcze przed feriami. Twierdzi, że rodziców próbowała przekonać, że uczniom krzywda się nie stanie. Rodzice nie uwierzyli. 

Krystyna Gutowska nie wiedziała, że rodzice w środę byli w ratuszu. Jej zdaniem od planu zmiany siedziby ZSA nie ma odwrotu, bo w przeciwnym razie szkoła samoistnie zostanie wygaszona. 

Gutowska o planowanych zmianach, zgodnie z prawem, ma czas poinformować rodziców do 28 lutego.

– Wcześniej nie mogłam tego zrobić, bo nic na ten temat nie wiedziałam. W momencie, kiedy dostałam treść uchwały, rodzice otrzymali stosowną informację  – mówi nam dyrektor Gutowska. Sama jeszcze nie wie, czy po przenosinach z Miłocina na ul. Sucharskiego uczniom będzie lepiej, ale utrzymywanie status quo też nie wróży niczego dobrego. 

– Jeśli co roku obserwuje się, że jest coraz mniejsza liczba osób, to jaką można podjąć inną decyzję? – pyta retorycznie. – Wiem, że spotka mnie atak ze strony rodziców, że nie walczę o szkołę, ale oni patrzą na to z innej strony, ja z innej. Jestem też pracodawcą i muszę też dbać o nauczycieli – mówi Krystyna Gutowska. – Jeśli w przyszłym roku szkolnym nie będzie naboru, to będę musiała zwolnić trzech nauczycieli – zasłużonych, lubianych i cenionych przez uczniów – obawia się.

Obecnie w ZSA pracuje 16 nauczycieli dyplomowanych, na całym etacie tylko połowa. Decyzja o przenosinach szkoły nie jest jeszcze przesądzona. Opinię w tej sprawie będzie musiało wydać m.in. kuratorium oświaty.

Fot. Urząd Miasta w Rzeszowie. Na zdjęciu Zespół Szkół Kształcenia Ustawicznego

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

15 KOMENTARZE

  1. Dlatego tym bardziej ważne jest przedstawianie rzeczowych argumentów, a nie strzelanie w stopę takim bełkotem. Chociaż z drugiej strony nawet najsensowniejsze argumenty nie pomogą, gdy klamka zapadła. A tak właśnie się wydaje, patrząc na deweloperkę w Rzeszowie (ul. Kwiatkowskiego, lodowisko, park Słocina, etc.). Smutne…

  2. Ależ szanowna Matko Nadopiekuńcza, nie JA przedstawiłam przytoczone argumenty tylko zacytowałam p. Anetę. Nie dla mnie jest problemem logistyka. Nie mam interesu ani w obronie ani likwidacji placówki. Co więcej, jestem w stanie (jak pisałam) zrozumieć niechęć do jej likwidacji.
    A teraz proszę wskazać, w którym miejscu obraziłam p. Anetę. Przytaczając jej niespójne argumenty, w których raz mówi o dojrzałości i świadomych wyborach uczniów a raz przedstawiając ich jako nieporadne dzieci, dla których nowa placówka jest zagrożeniem?! No to jak w końcu?!

  3. Pewnie masz Ja rację, że jak się słucha pani Anety to ręce opadają, ale tu chodzi o aby zapobiec likwidacji szkody i oddaniu jej w nieczyste ręce, ba tak wcześniej czy później się stanie. Jak się tak zainteresować tym dogłębnie, to jest to jeden wielki wał.

  4. Dziwne że chyba osoba dorosła (Pan lub Pani Ja) pisze takie głupoty. Sprawa logistyczna to najmniejszy problem. Proszę popatrzeć na tradycje Tej Szkoły , oddanie budynku niby dla ośób niepełnosprawnych ( temat na czas remontu). Wprowadzenie rodziców i uczniów w błąd , odszukanie ich nie informując że szkoła moze byc przenoszona chociaż wiadomo o tym było władzom od dawna. Jeśli chciałabym ja i dziecko żeby uczęszczało na Sucharskiego to tam złożyłoby dokumenty o przyjęcie do szkoły bo tam też jest klasa z tym kierunkiem.
    Proszę nie obrażać Pani Anety bo to mądra kobieta i wie co mówi tylko nie wszystko to co mówi jest przekazywane. Niektóre wypowiedzi wyrwane z kontekstu – wiadomo po co ! – po to aby tacy ludzie jak Pan lub Pani Ja tak właśnie pojmowali całą sprawę.

  5. “To w większości (uczniowie) osoby pełnoletnie, które świadomie wybrały takie, a nie inne miejsce kształcenia – mówiła pani Aneta” i zaraz dalej ta sama: ” Pani Aneta twierdzi, że dla rodziców i uczniów przeniesienie siedziby szkoły z jednego miejsca w drugie to potężne wyzwanie logistyczne. Są też obawy że w większym budynku pogorszy się komfort bezpieczeństwa dzieci. – Jak pan, panie prezydencie, czułby się, gdyby trzeba było pańskiemu dziecku wytłumaczyć, dlaczego ma wybierać znów inną szkołę? – mówiła na środowym spotkaniu pani Aneta.”
    To niechże się pani Aneta zdecyduje czy ma prawie dorosłe dziecko czy przedszkolaka, któremu zagraża szkoła, a decyzje ekonomiczne trzeba tłumaczyć jakby mu misia zabrali? Zmiana lokalizacji o 3 km to : ” potężne wyzwanie logistyczne”. No proszęęęęę. Jak jestem w stanie zrozumieć niechęć do zmiany lokalizacji, to po takich argumentach ręce opadają…

  6. Krzyś-gdziekolwiek to można sobie poleżeć, jeżeli otwiera się taki kierunek kształcenia to należy zapewnić odpowiednie zaplecze i warunki.

  7. Trudno zrozumieć argumenty “władzy “,prowadzone działania utrzymują w przekonaniu , że uczniów traktuje się przedmiotowo . Nikt nie bierze pod uwagę stanowiska rodziców , dla których dobro młodych ludzi jest wartością nadrzędną .
    Jeśli ktoś spłyca problem, znaczy to , że tak naprawdę nie obchodzi go wcale co dalej z uczniami i szkołą .

  8. To już dawno nie jest szkola rolnicza. Architekture krajobrazu mozna realizowac gdziekolwiek. W parku Sybirakow jest full miejsca.

  9. Czytaj ze zrozumieniem “Gościu”.Jeśli nadal nie rozumiesz o co chodzi to nie wypowiadaj się bo głupio gadasz i nie na temat.

  10. W ogóle nie masz pojęcia o czym piszesz. Ta szkoła rolnicza, to nie tylko budynek, ale głównie jej otoczenie i zaplecze. Wiesz co znaczy szkoła rolnicza, bez gospodarstwa i możliwości praktyk?

  11. Ludzie… Przecież osoby które się tam uczą maja po co najmniej 16 lat! Z tego co mówią ci “rodzice” to wychodzi ze musieliby te swoje dzieci za rękę do szkoły prowadzić. Przecież w taki sposób tylko ich krzywda i tworzą kolejne pokraki życiowe. Jakim problemem dla prawie dorosłej osoby jest zmiana budynku do nauki… Nadopiekunczość dzisiejszych “madek” przekracza kolejne granice absurdu

Comments are closed.