Fot. Podkarpacki Urząd Marszałkowski
Reklama

Kiedy Władysław Ortyl rymuje, Marcin Warchoł “wyskakuje z ratusza”. Chodzi o zaskakujący wpis na Facebooku marszałka województwa, który pojawił się w piątek po południu.

Władysław Ortyl, marszałek podkarpacki i lider PiS w regionie rzeszowskim, w piątek po południu zaskoczył. Korzystając z potężnego narzędzia, jakim są media społecznościowe i polskie przysłowia. Na swoim Facebooku, niczym nasz wieszcz romantyczny Adam Mickiewicz, taki oto aforyzm zgotował:

“Mieczysław Golba, patrz jaki ten język polski piękny i bogaty, tyle powiedzonek, przysłów i to jeszcze zróżnicowanych regionalnie. U was się mówi “jak filip z konopi”, u nas “jak golba z kukurydzy”, a w Rzeszowie “jak warchoł z ratusza” – napisał marszałek na swoim Facebooku.

PiS zwalcza Warchoła 

Przypadek? Absolutnie nie! Nie od dziś wiadomo, że Marcin Warchoł, rzeszowski poseł Solidarnej Polski i na razie, wciąż wiceminister sprawiedliwości, stoi okoniem w gardłach podkarpackim politykom PiS. To było widać szczególnie podczas wyborów parlamentarnych w 2019 roku.

Lokalny PiS Warchoła nie zapraszał na wspólne konferencje, a nawet konwencję z udziałem Jarosława Kaczyńskiego. Dochodziło nawet do takich paradoksów, że gdy wiceszef resortu sprawiedliwości na jednym z podkarpackich targowisk rozdawał swoje ulotki wyborcze, to jeden z kandydatów PiS chodził za nim i mówił ludziom, że Warchoł nie jest prawdziwym członkiem Prawa i Sprawiedliwości, że to tylko “przystawka”.

Warchoł zaprzyjaźnił się wówczas z Tadeuszem Ferencem, prezydentem Rzeszowa. Interes mają w tym obaj. Polityk SP tworzy podwaliny do tego, aby z kopyta ruszyć w przyszłości w boju o fotel w ratuszu, Ferenc zaś chce ugrać jak najwięcej dla Rzeszowa: przejęcie zamku Lubomirskich, monorail, poszerzenie granic Rzeszowa, obwodnica południowa…

Ortyl: to taki żart 

Gdy pytamy Władysława Ortyla, o jego wpis na Facebooku, ten twierdzi, że to tylko taki żart między kolegami. – W jednym z programów telewizyjnych Mieczysław Golba powiedział mi, że “wyskoczyłem jak Filip z konopi”, no to ja mu powiedziałem, że on jak “Golba z kukurydzy”. Taki żart. O to chodziło – mówi nam marszałek województwa.

To skąd ten Warchoł? – Miałem napisać jeszcze pięć takich rymowanek, bo ja jakoś tak rymuję, ale stanęło na trzech – wyjaśnia radośnie Władysław Ortyl.

Stanęło na trzech, ale jakże znaczących rymowankach. Od kilkunastu dni trwa konflikt w Zjednoczonej Prawicy. Do niedawno mówiło się nawet o zerwaniu koalicji, w piątek, jak donosi PAP, nowa umowa koalicyjna ma być podpisana w sobotę. Na ten dzień jest także planowane wspólne wystąpienie szefów PiS i SP.

Władysław Ortyl, gdy trwają “na górze” negocjacje koalicyjne, akurat zdecydował się teraz na rymowanki z udziałem polityków SP, co przypadkiem z pewnością nie jest. Mieczysław Golba to lider partii Zbigniewa Ziobry na Podkarpaciu, zaś Warchoł to prawa ręka szefa resortu sprawiedliwości.

“Knajacki język”

Regionalni politycy Zjednoczonej Prawicy wpis Ortyla oceniają dość jednoznacznie: – Puściły mu nerwy, bo miał nadzieję, że pozbył się Warchoła z Rzeszowa. I dodają z lekkim niedowierzaniem: – Nobliwy, dostojny gospodarz województwa, a tu taki knajacki język.

Trudno im nie przyznać racji. Jeśli Warchoł straciłby funkcję wiceszefa resortu to o skutecznym załatwianiu spraw dla Rzeszowa mógłby pomarzyć. Jedyne co by mu wówczas zostało, to co najwyżej pisanie próśb i petycji, którymi by niewiele wskórał.

Na pewno po degradacji nie mógłby liczyć na żadne wsparcie podkarpackiego PiS-u, bo jak szczerze przyznaje Władysław Ortyl, między nim a resztą polityków ZP z regionu totalnie nie iskrzy.

– Nie mamy żadnych relacji z wiceministrem Warchołem, który sam sobie buduje relacje gdzie chce. Na pewno nie buduje ich z PiS-em i to jest jasne, o czym piszemy w raportach do naszego PiS do Warszawy – przekazuje Władysław Ortyl.

Warchoł rozbawiony

A co na to wszystko Marcin Warchoł? – Jestem rozbawiony osobliwym poczuciem humoru pana marszałka – mówi nam krótko.

W piątek wieczorem udało nam się skontaktować także z Mieczysławem Golbą. – Pan marszałek, jak widać, jest dobrym poetą, mógłby wiersze pisać – śmieje się senator Golba. 

Skąd się wziął “warchoł z ratusza”? W czwartek Mieczysław Golba był pytany przez jedną z telewizji o wniosek, jaki Władysław Ortyl złożył do sejmiku podkarpackiego. Dotyczy on planu odwołania z zarządu województwa podkarpackiego Anny Huk (SP) i Stanisława Kruczka (Porozumienie). Wniosek ma być głosowany w najbliższy poniedziałek

Przymiarki, by odwołać Huk i Kruczka są konsekwencją wojny w obozie Zjednoczonej Prawicy. Prawdopodobnie zostanie ona zażegnana już w ten weekend, co też skończy się wycofaniem przez marszałka wniosku o zdymisjonowanie Huk i Kruczka. Mieczysław Golba w telewizji o wniosku powiedział, że “wyskoczył, jak Filip z konopi”. 

– Ale powiedziałem, że to nie marszałek wyskoczył, ale tego telewizja już nie dała – mówi nam senator Golba. – Nawiązałem tym samym, że wniosek o odwołanie Anny Huk i Stanisława Kruczka był przedwczesny, gdy rozmowy w Warszawie jeszcze się nie zakończyły – wyjaśnia. 

O poetyckich zdolnościach Władysława Ortyla senator Golba mówi tak: – Lepiej żartować, niż chorować. 

On sam murem stoi za Marcinem Warchołem, który angażuje się w miejskie sprawy. – Marcin Warchoł wspiera Rzeszów w jego rozwoju, w końcu jest posłem ziemi rzeszowskiej. Widać, że dogaduje się z Tadeuszem Ferencem. To dobrze. Prezydent Ferenc to w porządku człowiek i bardzo dobry gospodarz – uważa Mieczysław Golba. 

Współpraca: (ram)

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: