Zdjęcie: Youtube.com / Rzeszów News
Reklama
 

Rząd PiS obiecuje, że do 2030 roku w polskich miastach powstanie 100 obwodnic. Na tej liście jest 8 podkarpackich miast. Nie ma jednak Rzeszowa. 

Budowa 100 obwodnic dla polskich miast to jeden z tych projektów, którymi rząd PiS chwalił się przed ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Założenie programu w miniony weekend przedstawił minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. 

Zgodnie z planem w latach 2020-2030 ma powstać 100 obwodnic o łącznej długości ok. 820 km. Inwestycje mają pochłonąć ok. 28 mld zł. Program będzie finansowany z Krajowego Funduszu Drogowego prowadzony przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

KDF zasilać będą pieniądze z opłaty paliwowej, kredytów i pożyczek, głównie od międzynarodowych instytucji finansowych, z obligacji, a także z Elektronicznego Systemu Poboru Opłat oraz z Unii Europejskiej.

Założenia programu dla Podkarpacia w niedzielę w Rzeszowie przedstawili podkarpaccy politycy PiS: Ewa Leniart, wojewoda podkarpacki; europoseł Bogdan Rzońca i poseł Marek Kuchciński. Na liście 100 obwodnic z Podkarpacia są: Brzostek i Kołaczyce, Kolbuszowa, Jasło, Miejsce Piastowe, Nowa Dęba, Pilzno, Przemyśl oraz drugi etap obwodnicy Sanoka. 

Na tej liście zabrakło jednak jednej inwestycji wyczekiwanej już od trzech lat. Chodzi o tzw. obwodnice południową dla Rzeszowa – 6-kilometrową drogę od ulicy Podkarpackiej do alei Sikorskiego, która przecinałaby osiedla Zwięczyca, Budziwój i Biała.

Ratusz: zła wiadomość 

Obecnie budowa obwodnicy mogłaby być już na etapie końcowym, ale wojewoda Leniart w 2017 roku “utrąciła” projekt warty ok. 450 mln zł, gdy nie wydała zezwolenia na realizację inwestycji drogowej. Miasto straciło potężne dofinansowanie unijne – ok. 280 mln zł.  

– To zła wiadomość – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, gdy okazało się, że obwodnica południowa nie znalazła się w rządowym programie “100 obwodnic”. – Nie mieliśmy żadnego wypływu, czy na tej liście się pojawimy, czy nie. Rząd sam typował inwestycje – słyszymy w ratuszu.  

– Nie zmienia to faktu, że wciąż budowa obwodnicy jest dla nas priorytetowa, mimo, że  rzuca nam się kłody pod nogi. Nie zrażamy się jednak. Jesteśmy zaprawieni w bojach, a pieniądze na inwestycję będziemy wyciągać, skąd się da – zapewnia Maciej Chłodnicki. 

Sprawą obwodnicy południowej zainteresował się rzeszowski poseł PSL Stanisław Tyszka. Jest zdziwiony, że inwestycji nie ma na liście rządowego programu, pomimo składanych obietnic przez polityków PiS w trakcie kampanii wyborczej.

– Inwestycja ta jest wyczekiwana przez mieszkańców od lat, a prace z nią związane są w zaawansowanej fazie – zauważa Tyszka. Dlatego postanowił zapytać w Ministerstwie Infrastruktury, dlaczego obwodnica dla Rzeszowa znalazła się poza rządowym programem i czy jest szansa, by ją na listę jeszcze wciągnąć. 

PiS: to nie dla Rzeszowa

Bogdan Rzońca uspokaja. – Rzeszów potrzebuje porządnej obwodnicy i o tym nie zapominamy. Trzeba na ten cel jednak szukać pieniędzy, gdzie indziej. Ten program jest dla małych miast i miasteczek, wykluczonych komunikacyjnie. Rzeszów z pewnością do takich nie należy. To wielkie miasto – mówi nam europoseł Rzońca. 

I podkreśla, że szukanie pieniędzy na budowę obwodnicy dla Rzeszowa wymaga opracowania dobrej koncepcji inwestycji. Ta już jest od dawna. Ratusz ma już nawet jej projekt, a obecnie stara się o decyzję środowiskową. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: