Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

Przewidywania ratusza się spełniły. Rzeszowska spalarnia będzie przyjmowała śmieci od tych, którzy dadzą więcej pieniędzy. Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, nie zgadza się na to. Będzie interweniował u ministra środowiska. 

Obawy ratusza w kontekście wciąż nierozstrzygniętego przetargu na obsługę wywozu śmieci z terenu Rzeszowa potwierdzają się. PGE Energia Ciepła 15 października ogłosiła “nabór” podmiotów, od których rzeszowska spalarnia przy ul. Ciepłowniczej będzie w 2020 roku odbierać odpady. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 29 października. 

PGE, która zarządza spalarnią w Rzeszowie, na takie rozwiązanie zdecydowało się, gdy zmieniły się przepisy – od 6 września br. nie obowiązuje tzw. rejonizacja. W dużym uproszczeniu oznacza to, że instalacje przetwarzania odpadów nie mają już obowiązku w pierwszej kolejności przyjmować odpadów od samorządów, które znajdują się najbliżej.

Tadeusz Ferenc: ceny w górę

Zniesienie tego zapisu w praktyce oznacza, że do Rzeszowa śmieci mogą przyjeżdżać np. z Gdańska, a Rzeszów swoje odpady, zamiast do spalarni, którą ma “pod nosem”, może wywozić np. za granicę. Dlaczego? Bo o tym, kto będzie miał prawo utylizowania odpadów w stolicy Podkarpacia, będzie decydować cena według niepisanej zasady: “Dasz wysoką cenę? Weźmiemy. Dasz za niską? Szukaj szczęścia gdzie indziej”.  

Ratuszowi takie postawienie sprawy bardzo się nie podoba. – Nie zgadzamy się z takim systemem kontraktowania. To ściąganie większych pieniędzy od mieszkańców. PGE to spółka Skarbu Państwa. Nie powinna zarabiać na ludziach – mówił już podczas wtorkowej sesji Rady Miasta Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. 

– Ten problem dotyczy nie tylko mieszkańców Rzeszowa, ale całej Polski. Zniesienie zasad rejonizacji spowoduje, że do nas będą mogły być zwożone odpady z całej Polski, a ceny za odbiór śmieci wzrosną – rysuje czarny scenariusz prezydent Ferenc. 

W piątek, jak nas poinformował Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, Tadeusz Ferenc w tej sprawie rozmawiał już z Grzegorzem Gilewiczem, dyrektorem rzeszowskiej spalarni. Z rozmowy, jak podaje ratusz, niewiele jednak wyszło. – Dyrektor Gilewicz zasłaniał się nowymi przepisami – relacjonują urzędnicy przebieg tej rozmowy.

Ratusz: powiadomimy premiera

Miasto nie zamierza jednak składać broni. Tadeusz Ferenc będzie interweniował, gdzie się da, aby Rzeszów mógł po dobrej cenie utylizować odpady w spalarni.- W poniedziałek prezydent jest umówiony na rozmowę w Ministerstwie Środowiska. Chcemy też wysłać listy do premiera, parlamentarzystów i wszystkich ministerstw – zapowiada Maciej Chłodnicki. 

– Zasada “kto da więcej” jest bardzo niebezpieczna, ponieważ może się zakończyć tym, że Rzeszów nie będzie miał gdzie od 1 stycznia wywozić śmieci, albo będziemy zmuszeni do podniesienia drastycznie cen za odbiór odpadów z naszego miasta – obawiają się w ratuszu.

Póki co, Rzeszów nie ma pomysłu, gdzie, poza spalarnią, mógłby oddać odpady. – Nasze śmieci mogłaby przyjąć teoretycznie Warszawa, ale ich oferta to 800 zł za tonę. Plus koszty przejazdu… – słyszymy w magistracie. 

Już dziś wiadomo, że śmieci z Rzeszowa, jeśli nie trafią do spalarni przy ul. Ciepłowniczej, to nie przyjmie ich nikt inny w województwie. – W naszym regionie wszystkie instalacje mają niższe moce przerobowe niż ilość wytwarzanych odpadów – mówi nam Sławomir Progorowicz, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Rzeszowie. 

Obecna umowa Rzeszowa z PGE Energia Ciepła obowiązuje od 1 stycznia do 31 grudnia br. Miasto za odbiór tony odpadów płaci 302,40 zł. Stawkę tę wywalczyło w ubiegłym roku po długich negocjacjach.  

Problemowe 40 tysięcy ton 

MPGK rocznie z Rzeszowa odbiera od mieszkańców 75 tys. ton odpadów. Doliczając do tego śmieci z podrzeszowskich gmin, wychodzi ponad 80 tys. ton. Połowa śmieci trafia do instalacji przetwarzania odpadów m.in. w Przemyślu, Tarnobrzegu i Kozodrzy. Reszta, czyli 40 tys. ton, które są teraz problemem, do spalarni w Rzeszowie.

Obecnie rzeszowska spalarnia odbiera śmieci od 25 podkarpackich gmin, łącznie z Rzeszowem. Rocznie jest w stanie przyjąć 100 tys. ton odpadów. PGE Energia Ciepła planuje rozbudować spalarnię o drugą linię technologiczną. Wówczas będzie ona w stanie przyjąć 180 tys. ton odpadów rocznie. Ile będzie kosztowała budowa drugiej linii technologicznej i kiedy ona powstanie? Tego PGE EC nie precyzuje. 

– Jesteśmy na etapie analiz technicznych dotyczących budowy drugiej nitki. W przypadku ich pozytywnego wyniku zostanie ogłoszony przetarg na wybór wykonawcy i podjęta decyzja dotycząca budowy – wyjaśnia Agnieszka Dietrich, rzecznik PGE Energia Ciepła. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: