Zdjęcie: KWP Rzeszów
Reklama

Kolejne zdarzenie drogowe na drodze krajowej nr 94. Przed godz. 19:00 w miejscowości Dąbrowa w gminie Świlcza w powiecie rzeszowskim doszło do czołowego zderzenia rovera z toyotą. 

Jak nas poinformowali rzeszowscy policjanci, do wypadku na dawnej krajowej “czwórce” doszło, gdy kierowca rovera jechał w kierunku Rzeszowa.

– Kierowca wpadł w poślizg, zjechał na przeciwny pas ruchu i czołowo zderzył się z kierowcą toyoty. Jedna osoba została ranna. To prawdopodobnie kierowca rovera. Na miejscu są karetki pogotowia. Niewykluczone, że więcej osób będzie potrzebowało pomocy – mówią policjanci.

Na DK 94 w kierunku Krakowa są utrudnienia w ruchu. Jeden pas jest zablokowany. Ruch odbywa się wahadłowo.

To już drugie zdarzenie w piątek na DK 94. Ok. godz. 15:40 w Klęczanach za Trzcianą doszło do kolizji. 22-letni mieszkaniec Krakowa, który kierował ciężarowym iveco, jechał od Rzeszowa w kierunku Dębicy. Nagle zjechał z drogi i uderzył w drzewo. Kierowcy nic się nie stało. 22-latek był trzeźwy.

Do godz. 18:00 były utrudnienia w ruchu na tym odcinku DK 94. Naczepa ciężarówki znajdowała się na jezdni. Strażacy już ją usunęli. Kierowcy ciężarówek w tym czasie kierowani byli na autostradę A4, a samochody osobowe na objazdy lokalnymi drogami przez Błędową. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

  1. Zwracam się z apelem do rzeszowskiej drogówki, jeśli chcecie Panowie w dwa dni wyrobić miesięczną normę mandatów karnych, serdecznie zapraszam w okolice miasteczka studenckiego Politechniki Rzeszowskiej.
    Skrzyżowanie ul. Podkarpackiej z Poznańską (obok byłego Praktikera) – samochody jadące w stronę centrum non-stop zostają na skrzyżowaniu, blokując możliwość lewoskrętu w ul. Poznańską. Czasem trzeba stać po trzy, cztery cykle zmiany świateł. Dziesięć metrów dalej, na ul. Poznańskiej, obok akademików, pomimo znaku zakaz zatrzymywania, ZAWSZE na jezdni parkuje kilka, kilkanaście aut, czasem busy lub autobus. Blokują w ten sposób cały pas ruchu i żadna siła ich stamtąd nie ruszy. I znów można stać po 20 minut i czekać aż się opróżni przeciwny pas ruchu i trzeba się przeciskać pod prąd. Jedziemy kilkadziesiąt metrów dalej i… kilkadziesiąt aut parkuje na chodnikach, na jezdni, na zakazach, na skrzyżowaniu. I to nie jest postój 5 minut, ale kilka godzin, bo nie chce się gnojkom przejść stu metrów z parkingu do uczelni. Aby dojechać do osiedla domków na Poznańskiej, trzeba lawirować i szukać mijanki co kilka metrów. Piesi zmuszeni są obchodzić auta stojące na chodnikach, włażą na jezdnię prosto pod koła. Ta cała zmotoryzowana studencka hołota też robi swoje. Wystarczy dosłownie 10 minut, żeby zobaczyć jakiegoś szczyla, który wymusza pierwszeństwo, wyjeżdżając z podporządkowanych uliczek uczelni. I tak jest na okrągło.
    Jeszcze dalej, na osiedlu domków jest ograniczenie prędkości do 20 km/h. Od godziny 14 do 17 tabuny aut zasuwają w obie strony aż wyskakują na progach zwalniających. Jeżdżą po chodniku, niszczą pojemniki na śmieci, zganiają dzieciaki z chodnika… I można tak jeszcze długo pisać. Naprawdę Panowie z drogówki, po co się czaić gdzieś po krzakach, latać nieoznakowanymi radiowozami, czepiać się kierowców poza miastem..? Kiedy ostatnio byliście na Poznańskiej? Serdecznie zapraszamy, jeszcze wałówkę Wam wyniesiemy do auta!
    Będę ten tekst kopiował i wklejał, gdzie się tylko da, aż w końcu wykażecie zainteresowanie tym „zadupiem”, na którym jednak wciąż próbują mieszkać ludzie.

Comments are closed.