Reklama

Prawdziwi Francuzi, muzyka, pachnidła, croissanty i dochodzący ze wszystkich stron język, który na świecie zachwyca charakterystyczną wymową – tak właśnie od środy jest na rzeszowskim Rynku, gdzie rozpoczął się Jarmark Francuski. Niestety, te piękne widoki psują ceny.

[Not a valid template]

 

Do niedzieli (12 czerwca) Rynek zamieni się w stolice francuskich przysmaków, ziół, herbat, win, tkanin, pachnideł i perfum. Ale stolica Podkarpacia to nie jedyne miejsce, gdzie można spotkać się z rodzimą kulturą Napoleona, ponieważ  Jarmark odbędzie się jeszcze w: Katowicach, Łodzi, Kielcach i Poznaniu.

Nim jednak będzie się miało w planach wycieczkę tropem francuskich jarmarków, to warto zobaczyć i spróbować tego, co na pięknie zaaranżowanych stoiskach wystawcy przygotowali dla mieszkańców Rzeszowa.

Przede wszystkim już z daleka w pierwszy dzień pachniało francuskimi serami takimi, jak: Les Alpages, Tartufo, Tomme de Savoie czy Tomme de Tauves. Nie zabrakło również bardziej polsko brzmiącego czerwonego i zielonego Pesto. Prawdziwym hitem był ser „stara owca”.

Degustację wykwintnych serów można było sobie umilić lampką, albo nawet całą butelką, wykwintnego wina. Oczywiście, do wyboru było białe, np. Lazy Cesar czy Chanssagne Montrachet, oraz czerwone, np. Chateau Vergnes czy Campo Barro.

Natomiast miłośnicy trunków z bąbelkami mogli skosztować francuskich szampanów.

Różowa sól z Himalajów

Kolejne stoisko również kusiło zapachem. Aromatyczne zioła i nietypowe herbaty przyciągały nie tylko panie domu.

Różowa sól z Himalajów, niebieska z Persji, curry z Bombaju i Indii zawróciły w głowie również panom. Oczywiście, wśród ziół nie mogło zabraknąć tych najbardziej znanych, prowansalskich.

Nieco dalej można było trafić natomiast na ciasteczkową herbatę. Pod tą nazwą kryła się mieszanka czarnej herbaty z różowym pieprzem, pomarańczą i cynamonem.

Nazwy innych mieszanek były również nie mniej wymyślne, bo ilu z nas ma możliwość pić codziennie Gwiazdę Pacyfiku, Niebieski Lotos czy Królową Sabbe, która wdzięcznie mieniła się złotymi refleksami?

Na stoiskach można znaleźć również coś dla prawdziwych mężczyzn – czyli francuskie mięsne przysmaki. Chorizo łagodne, pikantne z pieprzem i bez, oryginalna francuska szynka Bajońska, szynka z dzika.

A do tego pasztety z południowo-wschodniej Francji i Foie Grass w promocyjnych cenach oraz świetne dodatki w postaci konfitur, kremów kasztanowych, Aioli (majonez prowansalski z czosnkiem) i musztard, z których najbardziej oryginalna była ta, robiona na czarnych porzeczkach.

Mydła robią furorę

Dla łasuchów nie brakuje również przepysznych łakoci. YTC, Gingembre, Yop Cerise czy Josselinais to nic innego jak ciastka z kremem czekoladowym, herbatniki o smaku imbirowym, ciastka z nadzieniem wiśniowym czy ciastka z czekoladą.

Na stoiskach pojawiły się również słodkości, które nam Polakom są bardziej znane jak chociażby muffin, ciastko francuskie czy słynne croissanty.

Między stoiskami ze słodkimi pysznościami umieszczono stoliki i krzesełka, by móc poczuć się jak w paryskiej kawiarni. Polskie elegantki natomiast mogły zaopatrzyć się w piękne szale i perfumy.

Furorę, jeśli chodzi o zapachy i pielęgnację, robi również stoisko z mydłami i pachnidłami z Marsylii, które skusi niepowtarzalnymi zapachami mleka osła, werbeny, paczuli, wiciokrzewu czy znanej nam lawendy i konwalii.

Niestety, te przepyszne smakołyki, aromatyczne zioła, oryginalne herbaty i piękne tkaniny miały jedną wadę – cenę.

Sery kosztują około 100 zł za kilogram. Cena win to średnio 70 zł, choć było też i takie, co kosztuje 290 zł za butelkę.

Przyprawy i herbaty to średnio 15 zł za 10 dekagramów, a kostka mydła to wydatek 12 zł. Słodkości kosztują 7,90 za 10 dekagramów (to mniej więcej dwa ciastka), szale do 60 zł, podobnie perfumy.

A szynka z francuskiego dzika to koszt 139 zł.

Co na to mieszkańcy?

– Niektóre, ceny są dosyć wygórowane, ale większość to jest wyrób własnoręczny, np. mydła – pachną nieziemsko. Wydaje mi się, że te ceny są bardziej adekwatne do stylu życia Francuzów niż Polaków – stwierdziła Agnieszka Burek, studentka Wyższej Szkoły Prawa i Administracji, która trafiła na jarmark przypadkiem.

Dla niej miłym zaskoczeniem było to, że stoisk jest aż tak dużo. Obejrzała wszystkie, by ostatecznie zdecydować się na zakup pięknie pachnącego woreczka z lawendą.

Niestety, nie każdy był tak optymistycznie nastawiony do cen, które proponują wystawcy. Pojawiły się głosy, że towar chcą Polakom wcisnąć za dwa razy większą cenę niż u siebie.

Jarmark Francuski będzie czynny do niedzieli – od godz. 10:00 do 20:00.

JOANNA GOŚCIŃSKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: