Reklama

Jeszcze w tym tygodniu miasto chce podpisać umowę z wykonawcą jego wstępnej koncepcji. Inwestycja szacowana jest na ok. 300-350 mln zł.

To oczywiście żadna niespodzianka, że centrum komunikacyjne, miałoby powstać w rejonie dworców PKS i PKP. Bo i gdzie indziej. Ale…

– Wstępna koncepcja, to bardzo ogólny dokument – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Proszę tego nie mylić z jakąś koncepcją architektoniczną.

Na razie chodzi więc o pewną wizję. Ma ona ogólnie określić, jak powinno to centrum wyglądać i co powinno się w nim znaleźć. Czy – chociażby – powinien tam zostać przeniesiony dworzec podmiejski. I wreszcie, jak miałyby wyglądać w tym rejonie miasta ciągi komunikacyjne.

Na wykonanie tej wstępnej koncepcji miasto daje 4 miesiące. Zapłaci za nią 50-60 tys. zł.

Będzie studium, pogadamy o pieniądzach

Dopiero kiedy ona powstanie, zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie studium architektonicznego.

– Ten dokument będzie już konkretnie wskazywał, gdzie i co miałoby być zrobione – mówi Chłodnicki. – Chcemy, żeby studium było gotowe jeszcze w tym roku.

Czas jest tu dość ważny, bo plan miasta jest taki, aby góra pod koniec tego roku, móc wystąpić o dofinansowanie z któregoś z unijnych projektów. Podstawą do tego jest właśnie powstanie studium architektonicznego. Bez niego o dofinansowaniu można zapomnieć.

– Całość powstania Rzeszowskiego Centrum Komunikacyjnego szacujemy na 300-350 mln zł – dodaje rzecznik prezydenta. – Ale oczywiście nie będziemy tego finansować sami. Będą w tym zapewne partycypować i kolej, z racji terenów, które tam ma, może PKS i Urząd Marszałkowski…

To mój pomysł!… Nie, bo mój!

Wydaje się, że na powstaniu w Rzeszowie centrum komunikacyjnego z prawdziwego zdarzenia, zależy w mieście wszystkim. Choć – gwoli prawdy – konieczność jego powstania, bywa też wykorzystywana w różny sposób.

Było ono też już np. źródłem politycznych „pstryczków”. Tak, jak chociażby podczas jednej z debat na Uniwersytecie Rzeszowskim, w trakcie ostatniej samorządowej kampanii wyborczej. Doszło wówczas do ostrej wymiany zdań pomiędzy prezydentem Tadeuszem Ferencem a Andrzejem Szlachtą, kandydatem PiS na to stanowisko. Obaj przypisywali sobie pierwszeństwo pomysłu na utworzenie centrum komunikacyjnego. Szlachta miał taki pomysł.

Tyle tylko, że o jego powstaniu mówiło się od lat. Zresztą powstawały już różne ogólne koncepcje i wizualizacje. Ogłaszano konkursy. Swoje prace dyplomowe dotyczące wyglądu i funkcji terenów wokół dworców PKS i PKP, tworzyli też np. studenci Politechniki Rzeszowskiej. Wystarczy pobłąkać się nieco w internecie.

Cóż, być może tym razem jednak się uda…

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: