Wspólna lista PO, Nowoczesnej, Rozwoju Rzeszowa, SLD i KOD w wyborach w 2018 r.?

22
Reklama

Wspólna lista wyborcza do Rady Miasta Rzeszowa i wspólny kandydat na prezydenta Rzeszowa – to cel porozumienia zawartego przez podkarpacką Platformę Obywatelską, Nowoczesną, SLD, Rozwój Rzeszowa i Komitet Obrony Demokracji. Efekt? Nie dopuścić PiS do przejęcia rządów w stolicy Podkarpacia.

 

O zawartym porozumieniu we wtorek poinformowali w Rzeszowie regionalni liderzy PO, Nowoczesnej i KOD-u: Krzysztof Kłak, Anna Skiba i Kuba Karyś.  

– Nie podoba się nam model państwa serwowany przez PiS, bez poszanowania Konstytucji, z pominięciem rzetelnych konsultacji społecznych ważnych aktów prawnych z licznymi przejawami aroganckiego korzystania z władzy – mówi Anna Skiba.

Przełamać hegemonię PiS

Inicjatorzy porozumienia chcą w Rzeszowie stworzyć wspólną listę wyborczą w wyborach samorządowych w 2018 r. do Rady Miasta oraz wyłonić wspólnego kandydata na prezydenta Rzeszowa.

– Zdajemy sobie sprawę, w jak trudnej sytuacja jest Polska i polskie samorządy. Do wyborów samorządowych musimy się solidnie przygotować, przygotować doskonałych kandydatów, którzy będą godnie reprezentować mieszkańców – wyjaśnia Krzysztof Kłak, lider podkarpackiej PO.

Jeżeli ten plan się powiedzie, to czeka nas przewrót w wyborach samorządowych w Rzeszowie. Nie byłoby, jak w poprzednich wyborach, oddzielnej listy proprezydenckiego komitetu Rozwoju Rzeszowa, ani PO, którzy dzisiaj tworzą koalicję w Radzie Miasta. Swoją listę wystawiłby tylko PiS, będący w opozycji i ewentualnie inne mniejsze komitety, które nie załapałyby się do tzw. bloku przeciwko PiS.

Do tego bloku dołącza także Komitet Obrony Demokracji, choć KOD jeszcze nie zdecydował, czy jego działacze będą startowali w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Kuba Karyś, szef KOD-u na Podkarpaciu, mówi, że Komitet udziela na razie „patronatu” inicjatywie PO, Nowoczesnej, SLD i Rozwojowi Rzeszowa i ma “recenzować” wspólnych kandydatów.

– Jedynym sposobem na pokonanie PiS na każdym szczeblu w każdych wyborach jest stworzenie szerokiego bloku opozycyjnego wszystkich ugrupowań demokratycznych. Tylko w ten sposób  jesteśmy w stanie przełamać hegemonię PiS – uważa Karyś.

Mówią „nie” centralizacji

Ten problem z pewnością dotyczy całego województwa podkarpackiego, w którym PiS z nikim władzą się nie dzieli, oprócz tzw. przystawek z Solidarnej Polski, Polski Razem i Prawicy Rzeczpospolitej. W samym w Rzeszowie PiS jest w permanentnej opozycji. Regularnie przegrywa wybory do Rady Miasta, a Rzeszowem od 15 lat rządzi już Tadeusz Ferenc (SLD) i ma ochotę na piątą kadencję.

– Cała parlamentarna opozycja i KOD mówimy, że nie zgadzamy się na centralizację Polski i osłabianie samorządu. Nie zgadzamy się na to, by kolejne sfery życia społecznego były zawłaszczane pod hasłem „centralizacja”. Będziemy się starali wspólnie wyłonić blok wyborczy, by na Podkarpaciu, w Rzeszowie i w innych miastach nie dopuścić PiS-u do władzy. Nie chcemy, by PiS zdewastował samorządy, tak jak dewastuje Polskę od 1,5 roku – mówi Krzysztof Kłak.

Pomysł stworzenia „antyPiS-owskiego bloku” Kłak nazywa „ambitnym planem”. Na razie nie wiadomo, kto miałby się znaleźć się na wspólnej liście, ale już teraz można przewidzieć, że nie wszystkim działaczom poszczególnych ugrupowań ten pomysł się spodoba, bo zabraknie dla nich miejsc. Zacznie się walka o obecność na listach.

– Chcemy bliżej się poznać, nawiązać rzetelną, partnerską i lojalną współpracę. Chcemy pokazać mieszkańcom Rzeszowa i całego Podkarpacia, że obrona samorządu i demokratycznej Polski nie jest tylko pustym słowem, ale bardzo istotna i realnie chcemy wprowadzać ją w życie – twierdzi Krzysztof Kłak.

W najbliższych miesiącach pomysłodawcy porozumienia będą uszczegóławiać zasady współpracy. Zaplanowane są także wspólne spotkania z mieszkańcami Rzeszowa. – Jesteśmy dla nich, a nie dla siebie – dodaje Anna Skiba.

Chcą utrzymać Ferenca

Oprócz wyborów do Rady Miasta, „antyPiS-owski blok” chce wyłonić jednego, wspólnego kandydata na prezydenta Rzeszowa. Prawdopodobnie będzie nim Tadeusz Ferenc, mimo niedawnych zapowiedzi Grzegorza Schetyny, lidera PO, który twierdził, że Platforma będzie miała swojego kandydata. Ryszard Petru, szef Nowoczesnej, zapowiadał z kolei, że jego partia wystawi Roberta Homickiego.

Start Ferenca nie jest jednak przesądzony, PO typowała na swojego posła Zdzisława Gawlika, ale przy aktualnej koncepcji jego nazwisko znalazłoby się w koszu. 

– Wierzę, że doprowadzimy do tego, by miastem nadal rządził dobry, mądry, solidny gospodarz, tak jak to miało miejsce ze strony Tadeusza Ferenca i że to się nie zmieni. Nie możemy dopuścić do tego, że rządy w Rzeszowie przejmie nieodpowiedzialna osoba, która nie ma pojęcia o tym, co się to jest dobro społeczne i dobro mieszkańców – przekonuje przewodniczący Kłak.  

PiS w wyborach na prezydenta Rzeszowa ma wystawić swojego posła Wojciecha Buczaka.

– Zrobimy wszystko, by w finale wyłonić jednego kandydata, który da realne szanse na utrzymanie mądrej władzy w Rzeszowie, taką jaką dzisiaj prezentuje prezydent Ferenc – dodaje Krzysztof Kłak.

„Wiemy, że między nami są różnice programowe, żadna partia, ruch czy ugrupowanie nie zamierza rezygnować ze swojej tożsamości. Uważamy jednak, że mamy zdolność koalicyjną i chcemy tę zdolność wykorzystać dla dobra mieszkańców Podkarpacia” – napisali we wspólnym oświadczeniu Krzysztof Kłak, Anna Skiba i Kuba Karyś.

4 czerwca br. w Rzeszowie na Stadionie Miejskim przedstawiciele wspomnianych ugrupowań rozegrają mecz piłkarski przeciwko dziennikarzom, a po nim odbędzie się piknik na bulwarach. 

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.