Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Do 12 lat więzienia grozi 29-letniemu Mateuszowi W., mieszkańcowi podrzeszowskiej gminy Głogów Małopolski, który został oskarżony o zgwałcenie w ubiegłym roku w Rzeszowie 20-letniej kobiety. Zaatakował także inną 20-latkę.

Akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi W. sporządziła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów i w tym tygodniu wysłała go do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. – Mężczyzna w trakcie śledztwa nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Cały czas przebywa w tymczasowym areszcie – mówi nam prokurator Katarzyna Dróbka z rzeszowskiej prokuratury.

Mateusz W. odpowie przed sądem za dwa zdarzenia, do których doszło w ubiegłym roku w Rzeszowie. W obu przypadkach 29-latek zastosował tą samą metodę. Do dwóch młodych kobiet podjeżdżał na rowerze. Tak było w lipcową noc. O północy Mateusz W. jechał za 20-latką wzdłuż ulicy Warszawskiej. Kobieta również jechała na rowerze.

– Mężczyzna specjalnie w nią wjechał. Oboje się przewrócili. Sprawca zaczął mówić do 20-latki, że chyba złamał nogę i kobietę poprosił, by swoim telefonem poświeciła mu nogę. Wtedy wykorzystał okazję, chwycił kobietę za rękę i zaczął ją wciągać w krzaki. 20-latka broniła się. Sprawca przestraszył się, gdy kobieta mu powiedziała, że jej ojciec pracuje w policji. Napastnik zabrał rower i odjechał. Do gwałtu w tym przypadku nie doszło – mówi prokurator Katarzyna Dróbka.

Rzeszowscy policjanci powiadomieni o zdarzeniu nie zdołali zatrzymać sprawcy. Do października był on nieuchwytny, gdy w Rzeszowie doszło kolejnego zdarzenia, także z udziałem 20-letniej kobiety – 11 października ok. godz. 9:00 w okolicach ul. Lubelskiej. Napastnik jeździł na rowerze. Zaczepił kobietę, która była w przychodni zarejestrować się do lekarza. Była umówiona na późniejszą godzinę, więc poszła do sklepu na zakupy.

Gdy wracała, została zaczepiona przez sprawcę, który pod pretekstem, że zgubił telefon i prosi, by na jego numer kobieta zadzwoniła, zwabił ją w krzaki niedaleko osiedla Gromskiego. Tam 20-latka została zgwałcona. Policjanci o zdarzeniu zostali powiadomieni dopiero na następny dzień przez szpital, do którego trafiła kobieta.

Po tamtym zdarzeniu na rzeszowskich ulicach pojawiło się więcej policjantów, którzy do poszukiwania sprawcy wykorzystali m.in. psa tropiącego. Podejrzanego o zgwałcenie kobiety udało się zatrzymać 13 października. Zgubił go charakterystyczny biały rower z grubą ramą. Okazało się, że ten sam mężczyzna próbował zgwałcić kobietę w lipcu.

– Obie poszkodowane podczas okazania rozpoznały sprawcę – mówi Katarzyna Dróbka. Mateuszowi W. przedstawiono zarzuty zgwałcenia 20-letniej kobiety, a także usiłowania zgwałcenia drugiej 20-latki oraz doprowadzenia jej do innej czynności seksualnej. Mężczyzna podczas niedoszłego gwałtu dotykał kobietę w miejsca intymne.

Mateuszowi W. grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Był wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu.

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.