Rewolucja personalna w podkarpackiej PO. Dlaczego rozwiązano struktury?

6
Reklama

Powody osobiste – to oficjalna wersja przyczyny rezygnacji Krzysztofa Kłaka z kierowania podkarpacką Platformą Obywatelską. Centralna partii wolała rozwiązać regionalne struktury, by uniknąć eskalacji wewnętrznego konfliktu na Podkarpaciu.

 

W poniedziałek w Rzeszowie na wspólnej konferencji pojawili się czołowi politycy podkarpackiej PO, którzy tłumaczyli piątkową decyzję zarządu PO, który rozwiązał swoje struktury w naszym województwie. Funkcję lidera stracił Krzysztof Kłak, stojący na czele partii w regionie od stycznia 2016 r.

Tymczasowym szefem został rzeszowski poseł Zdzisław Gawlik, który do grudnia br., gdy odbędą się wewnętrzne wybory, ma pełnić funkcję partyjnego komisarza.

Zarząd PO powołał również pięciu pełnomocników komisarza. Zostali nim: odwołany Krzysztof Kłak, a także posłowie Marek Rząsa, Krystyna Skowrońska, Joanna Frydrych i europosłanka Elżbieta Łukacijewska.

– To szczególny moment – zaczął Zdzisław Gawlik. – Krzysztof Kłak zrezygnował z kierowania podkarpacką Platformą z powodów osobistych. Bardzo dziękuję Krzysztofowi za czas, kiedy stał na czele naszych struktur. To, że został on jednym z pełnomocników zadaje kłam w szukaniu drugiego dna i podtekstów. Sporo dobrego zrobił dla Platformy, chcemy skorzystać z jego doświadczenia. Krzysztof Kłak ma swoje plany życiowe, jakieś pomysły na swoją zawodową przyszłość. Nie może się tak intensywnie angażować w projekty zarządzane z poziomu przewodniczącego – przekonywał Gawlik.

Wszystkie ręce na pokład

Krzysztof Kłak nie ujawnił, jakie to „powody osobiste” zdecydowały, że zrezygnował z kierowania partią w regionie.

– To był dla nas najcięższy rok. Dziękuję koleżankom i kolegom za wspólną walkę. Tworzymy drużynę, by odbudować Polskę i ją odzyskać. To najważniejsze. Polska dzisiaj potrzebuje mocnej, skonsolidowanej i szeroko otwartej Platformy. Taką ją budujemy i taką będziemy budować. Zdzicha [Gawlika] zapewniam o pełnym wsparciu. Walczymy. Przed nami wybory samorządowe i parlamentarne. Wszystkie ręce na pokład – powiedział Kłak.

Nieoficjalnie wiemy, że rozwiązanie podkarpackich struktur to skutek konfliktu Krzysztofa Kłaka i jego frakcji z Elżbietą Łukacijewską, Markiem Rząsą i Joanną Frydrych (nazywaną w kuluarach tzw. spółdzielnią) oraz Krystyną Skowrońską, która wokół siebie skupiła jeszcze innych działaczy PO.

– Gawlik został komisarzem, bo nigdy nie opowiadał się za którąś z tych frakcji. Stał z boku, obserwował i dawał do zrozumienia, że z każdym się dogada. Gawlik ma gasić nasze wewnętrzne pożary – mówią nam podkarpaccy działacze PO.

Powrót do korzeni

Decyzja o rozwiązaniu podkarpackich struktur PO dotknęła szczebel wojewódzki. W powiatach i poszczególnych ich kołach nic się nie zmieniło. Zdzisław Gawlik zapowiedział, że od połowy czerwca do końca lipca br. politycy PO pojawią się w każdym powiecie na Podkarpaciu.

– Razem pracujemy, żeby Platforma była lepsza. Chcemy rozmawiać nie tylko z członkami PO, ale również z ludźmi, którzy kiedyś u nas byli, z sympatykami i wszystkimi mieszkańcami Podkarpacia. Chcemy z nimi budować nasz program, robić to z ludźmi i dla ludzi. Chcemy wrócić do korzeni, żeby te wspomnienia, którzy przywiodły ludzi do Platformy, wróciły – tłumaczy Zdzisław Gawlik.

Zapowiedział, że podczas spotkań w powiatach politycy PO będą nie tylko mówić o tym, co w ostatnich latach na Podkarpaciu dobrego zrobił rząd PO-PSL, ale będą również punktować dokonania obecnego rządu PiS.  Platforma liczy również na współpracę z samorządami, na które PiS zwala winę za problemy w Polsce.

– My uważamy, że jest inaczej. Chcemy budować i wzmacniać małe ojczyzny. Na Podkarpaciu chcemy współpracować z każdym samorządem, przede wszystkim z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem i prezydentem Krosna Piotrem Przytockim – ogłosił Gawlik. Zastrzegł, że to jeszcze nie oznacza, że PO poprze Ferenca i Przytockiego w wyborach samorządowych jesienią 2018 r.

Ręki do Ferenca nie odrzucą

Zdzisław Gawlik twierdzi, że ubiegłotygodniowa zapowiedź Krzysztofa Kłaka, który ogłosił utworzenie „antyPiS-wskiego bloku” wspólnie z Nowoczesną, KOD-em, SLD i Rozwojem Rzeszowa, a także wyłonienie wspólnego kandydata na prezydenta Rzeszowa (ma nim być Tadeusz Ferenc), nie była przedwczesna. Ten moment był szczególny, bo kilka dni wcześniej Grzegorz Schetyna, lider PO, zapowiedział, że ich partia będzie miała swojego kandydata.

– Ręki do współpracy nie odrzucimy. Mówienie dzisiaj o personaliach jest absolutnie przedwczesne, to wróżenie z fusów. Nikt z nas nie wie, jak będzie ostatecznie wyglądała ordynacja wyborcza – mówi Gawlik.

Do podkarpackiej PO dzisiaj należy ok. 1800 osób. Platforma chce także odzyskać liczbę posłów z regionu, których miała w latach 2011-2015. Wtedy w Sejmie było ośmiu jej przedstawicieli, teraz zaledwie czterech.  PO chce też odzyskać władze w sejmiku podkarpackim, którym od 2013 r. rządzi PiS.

– Zrobimy wszystko, żeby jak najwięcej członków Platformy było prezydentami, burmistrzami, wójtami. Tam, gdzie to niemożliwe, wspierać będziemy tych, którzy dają szanse na rozwój, a nie są PiS-owcami – mówi europosłanka Elżbieta Łukacijewska.

Jej zdaniem powtarzane przez PiS hasła, że zależy mu na zrównoważonym rozwoju Polski mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. – Na Podkarpaciu większość pieniędzy idzie na północ [województwa], a tereny na południe są od nich bardzo często odcinane – twierdzi Łukacijewska.

PiS funduje powrót do PRL

Podczas poniedziałkowej konferencji Zdzisław Gawlik odniósł się także do słów Jarosława Kaczyńskiego, który w niedzielę w podsanockiej Strachocinie na wyjazdowym posiedzeniu klubu parlamentarnego PiS, powiedział: „Nie może być tak, że stolica regionu bierze wszystko”.

– Trudno mieć pretensje do dużego miasta, że się rozwija i żeby małe miasta w tym widziały źródło swoich kłopotów – komentuje Zdzisław Gawlik.

Odniósł się również do ostatnich wydarzeń w Polsce.

– Policja dzisiaj zachowuje się, jak kiedyś milicja przed 1989 rokiem [śmierć Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie – przyp. red.]. Gimnazja kiedyś likwidował Bolesław Bierut, teraz likwiduje je minister Anna Zalewska, w Opolu nie odbędzie się festiwal polskiej piosenki. Dzisiaj mamy powrót do przeszłości, szkoda, że tej niechlubnej – powiedział Gawlik.

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.