Zdjęcie: Pijany mężczyzna chodził po zamarzniętym Wisłoku (fot. KMP Rzeszów)

Do bardzo groźnego zdarzenia doszło w poniedziałek na Wisłoku w Rzeszowie. Postronny świadek zauważył mężczyznę poruszającego się po zamarzniętej tafli rzeki od strony ulicy Kępa. Jego zachowanie wzbudziło niepokój i skłoniło przechodnia do zawiadomienia policji.

Funkcjonariusze rzeszowskiej komendy potwierdzili, że 43-latek jest pijany.

Mężczyzna na środku rzeki

Już w trakcie dojazdu policjanci potwierdzili treść zgłoszenia. Z daleka zauważyli mężczyznę stojącego niemal na środku Wisłoka, na zamarzniętej tafli lodu. Prawdopodobnie spacerowicz nie zdawał sobie sprawy ze śmiertelnego niebezpieczeństwa, na które sam się naraził.

Na widok radiowozów, zaczął kierować się w stronę ulicy Żeglarskiej. Każdy jego krok zwiększał jednak ryzyko załamania się lodu, szczególnie przy wahaniach temperatur, do których dochodzi w Rzeszowie w ostatnich dniach.

Ponadto w przypadku wpadnięcia do lodowatej wody, szanse na samodzielne wydostanie się byłyby znikome, a czas na skuteczną pomoc bardzo ograniczony.

Zdjęcie: Pijany mężczyzna chodził po zamarzniętym Wisłoku (fot. KMP Rzeszów)

Wychłodzony i pijany

Kluczową rolę odegrał drugi patrol oraz strażacy, którzy znajdowali się po przeciwnej stronie rzeki. Mundurowi z tej strony byli w stanie szybciej i bezpieczniej zareagować, dzięki czemu udało się ściągnąć mężczyznę z lodu bez konieczności wchodzenia na taflę.

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Po sprowadzeniu na brzeg okazało się, że 43-letni mieszkaniec Rzeszowa jest wyraźnie wychłodzony. Mężczyzną zaopiekowała się obecna na miejscu załoga karetki pogotowia. Na miejscu udzielono mu wstępnej pomocy, a następnie podjęto decyzję o dalszych czynnościach związanych z jego stanem.

Badanie wykazało, że mężczyzna miał blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie. Tak wysoki poziom alkoholu znacząco upośledza ocenę sytuacji, koordynację ruchową oraz zdolność przewidywania konsekwencji własnych działań. To najprawdopodobniej właśnie alkohol był główną przyczyną skrajnie ryzykownego zachowania.

Zdjęcie: Pijany mężczyzna chodził po zamarzniętym Wisłoku (fot. KMP Rzeszów)

Śmiertelne zagrożenie

43-letni mieszkaniec Rzeszowa został przewieziony do izby wytrzeźwień. Choć tym razem nie doszło do tragedii, służby nie mają wątpliwości, że sytuacja mogła zakończyć się śmiercią. Wystarczyłby jeden nieostrożny krok, by lód pękł pod jego ciężarem. Będąc pod tak wyraźnym działaniem alkoholu, mężczyzna miałby w lodowatej i głębokiej wodzie Wisłoka niewielkie szanse na przeżycie.

Rzeszowska policja po raz kolejny apeluje o rozsądek i przypomina, że wchodzenie na zamarznięte rzeki, jeziora i stawy jest skrajnie niebezpieczne. W przeciwieństwie do zbiorników stojących, na rzekach lód jest szczególnie zdradliwy ze względu na prądy wodne, które mogą znacznie osłabiać jego strukturę.

Nawet jeśli tafla lodu wygląda na grubą i stabilną, jej nośność może się gwałtownie zmieniać. Dodatnie temperatury, opady, a także ruch wody sprawiają, że lód potrafi pęknąć bez ostrzeżenia.

Czytaj więcej:

PCLA w Rzeszowie bez imprez masowych? Radni biją na alarm, miasto chce negocjować z deweloperem

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama