Zdjęcie poglądowe: Bieszczadzkie WOPR

Krzyki dochodzące znad Jeziora Solińskiego postawiły na nogi służby w Bieszczadach. W ciemności, przy stromych i śliskich skałach, mężczyzna desperacko walczył o utrzymanie się na powierzchni. Gdy policjanci dotarli na miejsce, sytuacja była dramatyczna, a każdy błąd mógł zakończyć się tragedią.

Do akcji wkroczyli policjanci, strażacy i ratownicy medyczni.

Nocna akcja ratunkowa

Do dramatycznych wydarzeń doszło w czwartek nocy w Wołkowyi w powiecie leskim. Tuż przed północą policjanci z posterunku w Polańczyku otrzymali zgłoszenie od osoby, która usłyszała wołanie o pomoc dochodzące znad wody. Funkcjonariusze natychmiast ruszyli we wskazany rejon, przeczesując pieszo linię brzegową jeziora.

Warunki były wyjątkowo trudne. Ciemność, śliskie skały i stromy teren sprawiały, że dotarcie do poszkodowanego było bardzo niebezpieczne również dla samych ratowników. – W bardzo trudno dostępnym miejscu, przy stromych i śliskich skałach, w wodzie, funkcjonariusze zauważyli mężczyznę, który z trudem utrzymywał się na powierzchni – relacjonuje aspirant sztabowy Katarzyna Fechner.

Trudności z wyciągnięciem

Funkcjonariusze błyskawicznie podjęli próbę ratowania tonącego mężczyzny. Udało im się złapać go za rękę i utrzymać przy brzegu, by nie zniknął pod wodą. Teren okazał się jednak tak trudny, że samodzielne wydostanie poszkodowanego było praktycznie niemożliwe.

Na miejsce skierowano więc dodatkowe siły z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Lesku. Dopiero wspólna akcja kilku funkcjonariuszy pozwoliła wydostać mężczyznę z lodowatej wody. Sytuacja była na tyle poważna, że konieczne okazało się także wsparcie druhów z Ochotniczej Straży Pożarnej w Polańczyku.

Akcja z łodzią ratowniczą

Po wyciągnięciu mężczyzny pojawił się kolejny problem. Strome skały i trudny dostęp do brzegu uniemożliwiały bezpieczny transport poszkodowanego lądem. Do działań skierowano więc strażaków OSP wyposażonych w łódź ratowniczą.

– Mężczyzna został bezpiecznie przetransportowany na brzeg i przekazany pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego. Był wychłodzony i posiadał liczne otarcia – dodaje przedstawicielka leskiej policji.

Tragedia była blisko

Cała akcja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja służb oraz współpraca pomiędzy policjantami, strażakami i ratownikami medycznymi. W tym przypadku od zgłoszenia do podjęcia działań minęły zaledwie chwile, a to mogło zdecydować o życiu mężczyzny.

Dramatyczna interwencja nad Jeziorem Solińskim zakończyła się szczęśliwie wyłącznie dzięki determinacji ratowników, którzy działali w wyjątkowo trudnych warunkach terenowych i nocą ryzykowali własnym bezpieczeństwem, by uratować człowieka przed utonięciem.

Czytaj więcej:

Burza ws. zamiany działek w Rzeszowie. Prezydent Fijołek wycofa projekt pod jednym warunkiem