Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News

Fizjoterapeuci i specjaliści od finansów ilościowych należą do profili, których rekruterzy szukają coraz częściej w 2026 roku. Na pierwszy rzut oka trudno znaleźć między nimi podobieństwo. Jedni pracują z pacjentami, ruchem, i rehabilitacją. Drudzy pracują z modelami matematycznymi, rynkami finansowymi, i ryzykiem.

Łączy ich jedna rzecz: AI nie potrafi zastąpić sedna ich pracy.

Profesjonalna baza kontaktów SignalHire pokazuje, jak zmienia się zachowanie rekruterów zanim oferty pracy trafią do internetu. Gdy hiring manager szuka konkretnego profilu, ten sygnał pojawia się często kilka tygodni przed publicznym ogłoszeniem.

Nowa granica nie przebiega między branżami

Wiele debat o AI i rynku pracy mówi o całych sektorach. To zbyt szerokie podejście. Dane pokazują, że rynek pracy porządkuje się według tego, jak łatwo można zautomatyzować podstawowe zadania danej roli.

W USA liczba wyszukiwań fizjoterapeutów wzrosła rok do roku o 1 473%. Wyszukiwania asystentów fizjoterapii wzrosły o 5 717%. Jednocześnie globalne wyszukiwania Software Engineers spadły o 68%. W Kanadzie wyszukiwania Digital Marketing Specialists spadły o 95%.

To nie jest sprzeczność. To selekcja.

Role wymagające obecności fizycznej, osądu klinicznego lub regulacyjnego, konkretnej wiedzy technicznej, albo złożonej interakcji z człowiekiem zyskują na znaczeniu. Role, których główny rezultat coraz mocniej pokrywa się z tym, co potrafią narzędzia AI, tracą zainteresowanie rekruterów.

Dlaczego fizjoterapia rośnie tak szybko

Fizjoterapia znajduje się w punkcie, gdzie spotyka się kilka trendów. Społeczeństwo się starzeje. Zabiegi odkładane w czasie pandemii wróciły do normalnych harmonogramów. Rośnie zapotrzebowanie na rehabilitację pooperacyjną.

Najważniejszy powód jest jednak bardzo praktyczny. Fizjoterapeuta pracuje z pacjentem w fizycznej przestrzeni. Obserwuje ból, ruch, kompensacje, równowagę, i reakcję na terapię. Zmienia ćwiczenie w trakcie sesji.

AI może wspierać dokumentację lub analizę danych. Nie może przejąć tej pracy przy pacjencie.

Dlatego rekruterzy szukają takich osób wcześniej i intensywniej. Niedobór nie jest już wyłącznie prognozą. Widać go w zachowaniu zespołów rekrutacyjnych.

Dlaczego finanse ilościowe podążają za tą samą logiką

Finanse ilościowe wydają się zupełnie innym światem. Specjaliści w tej dziedzinie pracują z modelami, prawdopodobieństwem, danymi rynkowymi, regulacjami, i ryzykiem.

Mimo to mechanizm jest podobny. AI przejęła część powtarzalnej pracy analitycznej. Może przyspieszyć testy, analizę, programowanie, i porządkowanie danych. Nie ponosi jednak odpowiedzialności za model finansowy. Nie zastępuje też ludzkiego osądu w regulowanym i niepewnym środowisku.

Właśnie tam rośnie wartość specjalistów.

W Wielkiej Brytanii wyszukiwania Quantitative Finance Specialists wzrosły o 2 688%. Jednocześnie wyszukiwania Software Engineers spadły, a Java Developers oraz role QA wyraźnie wzrosły. Wniosek jest prosty: rynek ogranicza popyt na ogólne profile, ale zwiększa popyt na specjalizację.

Co powinny zrobić zespoły rekrutacyjne

Najważniejsza lekcja jest prosta: konkurencja o talenty zaczyna się przed publikacją oferty pracy.

W rolach o wysokim popycie najlepsi kandydaci zwykle już pracują. Nie przeglądają codziennie portali z ogłoszeniami. Aby do nich dotrzeć, rekruterzy potrzebują aktywnego sourcingu, jasnego profilu kandydata, sprawdzonych danych kontaktowych, i wiadomości z konkretnym kontekstem.

Dotyczy to fizjoterapeutów, specjalistów finansowych, księgowych, techników samochodowych, i wielu innych ról, które szybko rosną w danych wyszukiwania.

Samo ogłoszenie nie wystarczy, jeśli rynek porusza się szybciej niż publiczne dane.

Rynek się nie kurczy. Rynek się sortuje.

Dane nie pokazują prostej historii o znikaniu pracy. Pokazują przesunięcie. Część ról traci uwagę, bo AI przejmuje część codziennych zadań. Inne rosną, bo opierają się na obecności fizycznej, odpowiedzialności człowieka, i specjalistycznej wiedzy.

Dla firm pytanie nie brzmi już tylko: kogo musimy zatrudnić dzisiaj? Lepsze pytanie brzmi: które profile będą trudne do znalezienia, zanim rynek publicznie to zauważy?

Zespoły, które odczytają te sygnały wcześniej, zbudują pipeline kandydatów z przewagą. Pozostali poczekają na raporty, a wtedy konkurencja będzie już silniejsza.