Zdjęcie: Wojewoda podkarpacka ostro reaguje na oskarżenia (fot. Mateusz Burzyński / PUW Rzeszów)

W sieci pojawiły się oskarżenia o rzekomy nepotyzm w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. Sugestie dziennikarza TV Republika szybko wywołały polityczną burzę i dotarły nawet do premiera Donalda Tuska.

Wojewoda Teresa Kubas-Hul stanowczo zaprzeczyła wszystkim zarzutom, zapowiadając skierowanie sprawy na drogę sądową.

Pytania o nepotyzm

Ostrą dyskusję wywołał wpis opublikowany w serwisie X przez przedstawiciela TV Republika, Adriana Boreckiego. Poinformował on, że według otrzymanych przez niego informacji, wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul miała zatrudnić członka swojej rodziny na ważnym stanowisku w kierowanym przez siebie urzędzie. Padły mocne oskarżenia o nepotyzm, ubrane w formę dziennikarskiego zapytania.

„UJAWNIAM! Otrzymałem informację, że wojewoda podkarpacki Teresa Kubas-Hul (Koalicja Obywatelska) zatrudniła w urzędzie wojewódzkim swojego szwagra (męża swojej siostry), który został dyrektorem wydziału infrastruktury. Próbowałem skontaktować się z wojewodą, ale nie odbiera. Pytam zatem przez X – czy to prawda?” – czytamy wpis Boreckiego.

Reporter TV Republika przedstawił też dalsze informacje, które miał otrzymać rzekomo od osoby pracującej w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. „Szwagier wojewody tydzień przed zatrudnieniem w urzędzie wojewódzkim miał przejść na emeryturę. Wcześniej też miał pracować w urzędzie gminy. Czy zatem przeszedł na emeryturę, wziął odprawę i potem w magiczny sposób został dyrektorem w urzędzie, w którym rządzi siostra jego żony? O ile więcej (razem z emeryturą) zarabia na nowym stanowisku niż poprzednim ? Skoro nie chciał przechodzić na emeryturę – dlaczego nie został w poprzedniej pracy ? I najważniejsze – jakie KOMPETENCJE zdecydowały, że pani wojewoda dała dyrektorskie stanowisko w zarządzanym przez siebie urzędzie swojemu szwagrowi. Czekam na odpowiedzi! Nepotyzm!?” – pyta za pośrednictwem portalu X.

Temat nie zakończył się wyłącznie na mediach społecznościowych. Adrian Borecki pojawił się również na środowej konferencji prasowej premiera Donalda Tuska, podczas której zapytał szefa rządu o doniesienia dotyczące wojewody podkarpackiej. Premier przyznał, że nie zna szczegółów sprawy. Zapowiedział jednocześnie, że po zapoznaniu się z faktami odniesie się do sytuacji i jeśli będzie to konieczne, podejmie odpowiednie działania. Tym samym nie przesądził o prawdziwości zarzutów, deklarując najpierw ich weryfikację.

Wojewoda stanowczo zaprzecza

Na odpowiedź wojewody nie trzeba było długo czekać. Teresa Kubas-Hul opublikowała w mediach społecznościowych oficjalne oświadczenie, w którym jednoznacznie zdementowała informacje rozpowszechniane w mediach społecznościowych.

„Nie jest prawdą, że mój szwagier (mąż mojej siostry) został zatrudniony w PUW na stanowisku dyrektora Wydziału Infrastruktury” – napisała wojewoda. „Moi szwagrowie nie są zatrudnieni w administracji publicznej i od wielu lat pracują w tym samym miejscu” – podkreśliła Teresa Kubas-Hul.

Wyjaśniła również, że od 1 sierpnia stanowisko dyrektora tego wydziału objął były pracownik Urzędu Gminy Trzebownisko, posiadający ponad 28 lat doświadczenia w realizacji inwestycji. Zgodnie z informacjami PUW, chodzi o Zbigniewa Pawlarczyka. Zastąpił on na tym stanowisku Monikę Barszcz-Chodkowską, która w maju została nowym dyrektorem generalnym Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego.

Wojewoda poinformowała także, że uznaje opublikowane przez dziennikarza TV Republika informacje za naruszające jej dobra osobiste i zapowiedziała skierowanie sprawy na drogę sądową.

Internauci: „Tępić dezinformację”

Pod wpisem wojewody, ale także samego przedstawiciela TV Republika pojawiły się setki komentarzy. Wśród tych, którzy skomentowali wpis Teresy Kubas-Hul, większość pozytywnie oceniło szybką reakcję i zapowiedź skierowania sprawy do sądu.

„Tępić dezinformację niezwłocznie i bez pardonu. Korzystać z drogi sądowej” – radziła pani Grażyna. „Znakomita reakcja! Niech plotkarze poniosą konsekwencje, bo tylko wtedy się nauczą respektu dla prawdy!” – dodała pani Urszula.

Ciekawe odniesienie opublikowała też kolejna internautka, która przedstawiła jak często wygląda schemat przekazywania niepotwierdzonych informacji. „Siedząc kiedyś w kawiarni w Krośnie usłyszałam, że roboty drogowe w Krośnie są po to, aby zarobił… zięć obecnego prezydenta Krosna. Problem w tym, że prezydent Krosna nie ma zięcia. Ma tylko synów. Nie ma córek. Zwróciłam mówiącemu uwagę… Zgłupiał” – czytamy.

Kolejne spekulacje

Wśród komentujących wpis Adriana Boreckiego w serwisie X, nie zabrakło z kolei prób formułowania kolejnych, niepopartych dowodami spekulacji. Co ciekawe, jeden z komentujących post wojewodu zasugerował, że jej bratanek miał doprowadzić w Budach Głogowskich do zmiany dozwolonej prędkości pojazdów na drodze przy swojej posesji, a także nękać kierowców częstymi kontrolami policyjnymi.

„Bardzo wiele dzieje się po znajomościach w kręgu dzisiejszej władzy. Ten człowiek kupił dom, widząc jaki jest ruch, gdzie wcześniej dozwolona prędkość była 90km/h. Gdy pewne osoby się postarały – prędkość dozwolona wynosi 50km/h, a policja z radarem kilka razy w tygodniu. Czy władza zachowuje się jak pozostali mieszkańcy regionu? Czy jednak szpitale bez kolejek, pokoiki VIP? Mam nadzieję, że konfederacja wraz z posłem Braunem wygra następne wybory i rozliczą koalicję 13 grudnia” – napisał internauta.

Także i te oskarżenia zostały przez wojewodę szybko wyjaśnione. „Nie mam bratanka, nikt z mojej rodziny (krewni, powinowaci) nie mieszka w Budach Głogowskich” – skwitowała Kubas-Hul.

Oświadczenie wojewody było krótkie, ale jednoznaczne i stanowiło bezpośrednie zaprzeczenie kolejnych pojawiających się w sieci spekulacji. Na ten moment nie przedstawiono publicznie dowodów potwierdzających zarzuty dotyczące rzekomego zatrudnienia członka rodziny w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim, a wojewoda zapowiada dochodzenie swoich praw przed sądem.

Czytaj więcej:

Korytarz Centralny coraz bliżej? Kolejny krok Rzeszowa w kierunku szybszego połączenia z Warszawą