Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Spontaniczny pomysł sadzenia drzew w przestrzeni miejskiej jest świetny, ale jego realizacja musi być dobrze przemyślana, aby nie tylko Rzeszów był piękniejszy, ale i mieszkaniec szczęśliwszy i dumny.

„Jak szaleć, to szaleć” – mawiał klasyk. Niemniej jednak, gdy chodzi o sadzenie drzew w przestrzeni publicznej warto jednak działać mniej szaleńczo i reklamowo, a bardziej rozważnie, tym bardziej jeżeli w akcję miejską jest zaangażowany radny, który koledze z opozycyjnego klubu podczas ostatniej sesji Rady Miasta wytykał działania tylko o charakterze marketingowym. 

A o czym w ogóle mowa? O akcji społecznej #SadzimyZielonyRzeszow, co do której pojawiły się nie do końca jednoznaczne informacje.

Rzeczywiście, zaczęło się od tego, że Marta Niewczas, była radna Rzeszowa, chciała posadzić drzewo. Zarząd Zieleni Miejskiej jak najbardziej potwierdza te informacje, i co więcej, dodaje, że sportsmenka może w Parku Papieskim posadzić aż dwa drzewa, bo kompozycyjnie będzie to lepiej wyglądało.

Łączenie tego z Edukacyjnym Sadem Owocowym, pomysłem stowarzyszenia Rowery. Rzeszow.pl, realizowanym w ramach Rzeszowskiego Budżetu Obywatelskiego, jest mało trafne, bo rzeczywiście pomysł był rowerzystów, ale realizacja fachowców z ZZM, którzy pomogli m.in. dobrać odpowiednie gatunki drzew, krzewów oraz zaplanować przestrzeń na Lisiej Górze tak, aby wszyscy byli zadowoleni.

Organizatorzy #SadzimyZielonyRzeszow na wydarzeniu na Facebooku o idei swojego pomysłu piszą tak: „Organizujemy wielką akcję sadzenia drzew, na terenie uzgodnionym i wyznaczonym w Parku Papieskim, a jak będzie nas dużo także w innych miejscach. Nasze miasto jeszcze nie widziało takiej akcji – gdzie to mieszkańcy, sami skrzykują się, organizują i robią coś dla siebie w pożytecznej akcji. Część z nas przyniesie sadzonki drzew, inni pożyczą łopaty, a jeszcze inni dowiozą ziemię i wodę”.

W dalszej części tekstu dowiadujemy się również, że nadzór merytoryczny sprawuje wspomniany wcześniej ZZM w Rzeszowie. Dzwonimy zatem do dyrektor Aleksandry Wąsowicz-Duch, która o miejskiej zieleni wie wszystko.

– Pomysł jest świetny. Popieram go całym sercem, ale akcję należałoby przeprowadzić w sposób zorganizowany, a nie spontaniczny, ponieważ osoby, które nie mają fachowej wiedzy na temat sadzenia drzew, nie będą w stanie same dobrać odpowiedniego gatunku do warunków, w których drzewo będą chcieli zasadzić – uważa dyrektor Wąsowicz – Duch.

– W Parku Papieskim mamy gatunki, które są pod ochroną. Mamy plan zagospodarowania przestrzennego, którego nie chcielibyśmy zmieniać. W Rzeszowie jest też wiele miejsc, gdzie można  sadzić drzewa – dodaje.

Aleksandra Wąsowicz-Duch podkreśla raz jeszcze, że idea akcji jest bardzo interesująca i ciekawa. Jeśli tylko mieszkańcy Rzeszowa chcieliby się zaangażować w nią ZZM gotowy jest pomóc w przygotowaniu odpowiedniego projektu.

Wąsowicz-Duch chce również, aby nasadzenia nie tylko przyczyniły się do tego, że stolica Podkarpacia będzie piękniejsza i bardziej zielona, ale też, by mieszkańcy mieli satysfakcję, że to właśnie oni posadzili to drzewo, że ono jest ich.

Szefowa ZZM przewiduje również, że w akcję i tak będą musieli być zaangażowani pracownicy jej wydziału, ponieważ sadzenie drzew wymaga chociażby wykopania odpowiednio głębokiego dołu czy podlania we właściwej ilości, by drzewko się przyjęło.

Radny Rzeszowa Konrad Fijołek, który jest zaangażowany w akcję  #SadzimyZielonyRzeszow, bije się w piersi i rzeczywiście stwierdza, że wpis na Facebooku był spontaniczny, ale zapewnia, że „samowolka” została już opanowana i akcja zostanie przygotowana pod nadzorem merytorycznym ZZM, tak „jak Pan Bóg przykazał”.

– Piękne w tym jest to, że ludzie sami z siebie wyszli z taką spontaniczną inicjatywą. Nie chcemy ostudzać ich zapału, ale też nie chcemy, by drzewa sadzić byle gdzie i byle jak, dlatego prosimy o pomoc fachowców – tłumaczy Konrad Fijołek.

Rozważany termin akcji to 1 kwietnia. Miejmy nadzieję, że cała akcja nie skończy się zielonym żartem.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: