Fot. Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. Na zdjęciach: Stanisław Kruczek i Anna Huk
Reklama

Członkowie zarządu województwa podkarpackiego – Anna Huk i Stanisław Kruczek – stracą stanowiska, jeżeli PiS zerwie koalicję z Porozumieniem i Solidarną Polską – dowiedział się Rzeszów News. 

W piątek Władysław Ortyl, marszałek podkarpacki i szef PiS w regionie rzeszowskim, poinformował Annę Huk i Stanisława Kruczka o planach co do ich przyszłości w zarządzie województwa. Huk jest w nim przedstawicielką Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, a Kruczek Porozumienia Jarosława Gowina. 

Jak nieoficjalnie się dowiedzieliśmy, na najbliższą sesję sejmiku podkarpackiego, która odbędzie się 28 września, Władysław Ortyl zamierza złożyć wniosek o odwołanie Anny Huk i Stanisława Kruczka z zajmowanych przez nich stanowisk. Wnioski są już gotowe, ale nie jest wykluczone, że zostaną wycofane pod warunkiem, że PiS utrzyma koalicję. 

Wnioski będą głosowane przez sejmik. Przy takim scenariuszu odwołanie Huk i Kruczka jest formalnością. W 33-osobowym sejmiku PiS ma aż 25 szabel. – Nie mam wątpliwości, że sytuacja na szczeblu centralnym zdecyduje, jakie będą ruchy na poziomie regionalnym – mówi nam Stanisław Kruczek, który niedawno też stracił nadzór nad służbą zdrowia.  

Polecenie przygotowania wniosków o odwołanie Stanisława Kruczka i Anny Huk przyszło z centrali PiS przy ulicy Nowogrodzkiej. To konsekwencja wydarzeń z czwartku na piątek, gdy w Sejmie głosowano tzw. ustawę futerkową. Koalicjanci PiS – Porozumienie i Solidarna Polska – albo głosowali przeciwko ustawie albo wstrzymali się od głosu. 

Przeciwko ustawie głosowało też 15 posłów PiS, za co zostali zawieszeni w prawach członka partii. Taka kara spotkała także podkarpackiego posła PiS – Kazimierza Moskala. Przyszłość koalicji wisi na włosku, politycy PiS mówią o rządzie mniejszościowym bez “przystawek” z Porozumieniem i Solidarną Polską. Nie wykluczone, że będą przyspieszone wybory. 

“To jest 50 na 50” – tak na pytanie o scenariusz zakładający przedterminowe wybory parlamentarne odpowiadał w sobotę na antenie RMF FM Joachim Brudziński, europoseł PiS. “Nastąpi refleksja, odpowiedzialność i dopasowanie własnych apetytów do własnych możliwości – koalicja będzie trwała. Nie będzie tej refleksji – będzie rząd mniejszościowy”. 

Sytuacja na szczeblu centralnym ma bezpośrednie przełożenie na układy polityczne w regionach. Na Podkarpaciu PiS razem z “przystawkami” Gowina i Ziobry rządzi od 2014 roku. Obie partie mają zagwarantowane po jednym miejscu w zarządzie województwa podkarpackiego. Stracą je, gdy PiS nie dogada się z dotychczasowymi koalicjantami. 

– Konsekwencje dla nas są oczywiste – przyznaje Stanisław Kruczek. – Ale w najbliższy poniedziałek normalnie przyjdę do pracy – dodaje. – Jestem lojalnym członkiem Solidarnej Polski od ponad 10 lat. To dzięki niej zaistniałam na szerszym polu. Ustalenia rozmów na temat przyszłości koalicji będą dla mnie wiążące – mówi nam Anna Huk. 

– Podczas rozmowy z marszałkiem miło mi było usłyszeć, że współpracę ze mną ocenia bardzo dobrze – dodaje Huk. W sobotę próbowaliśmy się skontaktować Władysławem Ortylem. Nie odbierał jednak telefonów. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: