Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News
Reklama

Podkarpacki Urząd Marszałkowski do pomysłu Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa, na budowę miejskiej spalarni odnosi się sceptycznie. PGE Energia Ciepła prawie kibicuje tej inicjatywie.

Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, nowy rok chce rozpocząć z przytupem. Chodzi o budowę miejskiej instalacji przetwarzania odpadów. Ratusz ma dość corocznych przepychanek z PGE na temat wysokości stawek za utylizację tony odpadów w spalarni państwowej spółki, stąd decyzja o budowie własnej spalarni.

Według planu miasta miałaby ona powstać na 2-hektarowej działce przy ul. Ciepłowniczej tuż obok spalarni należącej do PGE. Jej roczne moce przerobowe sięgałyby do 100 tys. ton. Spalarnia miałaby powstać przy udziale pieniędzy unijnych do 2022 roku.

Aby to przedsięwzięcie powiodło się miasto w pierwszej kolejności będzie musiało dojść do porozumienia z marszałkiem województwa. Raczej nie ma się co spodziewać, że w tej materii miasto będzie miało taryfę ulgową, chociażby z tego względu na to, że marszałek początkiem października 2019 roku podpisał list intencyjny z PGE Energia Ciepła na budowę drugiej nitki spalarni. Inwestycję oszacowano na około 300 mln zł.

List sam w sobie może bardzo wielkiego znaczenia nie ma, szczególnie, że PGE EC, póki co, nie podaje żadnych terminów realizacji inwestycji. Ważne jest coś innego – druga nitka, dzięki której moce przerobowe spalarni wzrosłyby ze 100 tys. do 180 tys. ton rocznie, została wpisana do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami, który województwo uchwaliło jeszcze w 2017 roku, a pod koniec 2019 r. zaktualizowało.

Zaktualizowany WPGO na podstawie którego będzie tworzony Plan Inwestycyjny zakłada, poza rozbudową spalarni PGE, budowę instalacji w Krośnie, Stalowej Woli, Tarnobrzegu, Dębicy i Przemyślu. – Miasto Rzeszów, pomimo aktualizacji WPGO, do dziś nie zgłosiło planowanej inwestycji, o której informują media – mówi Tomasz Leyko, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

Nawet jeśli miasto, zgodnie z zapowiedziami, początkiem 2020 roku zgłosi oficjalnie swój plan budowy miejskiej spalarni w Rzeszowie, to jednak może on nie zostać uwzględniony. Dlaczego? Bo tych miast, które to zrobiły wcześniej, już jest za dużo.

– Łączna moc przerobowa wszystkich dotychczas zgłoszonych instalacji (bez instalacji w Rzeszowie, o której informują media) znacznie przekracza ilości wytwarzanych na terenie województwa odpadów komunalnych – wyjaśnia Tomasz Leyko. W uproszczeniu – będzie więcej spalarni, niż śmieci, a to z kolei mija się z celem.

Co więc będzie decydowało o tym, która spalarnia powstanie, a która nie? – W pierwszej kolejności na liście powinny znaleźć się te, których czas realizacji będzie krótki, a ich realizacja prawdopodobna – wyjaśnia Tomasz Leyko. Ostatecznie o tym, które instalacje zostaną rozbudowane lub zbudowane, zdecyduje minister klimatu.

Do pomysłu Tadeusza Ferenca bardziej optymistycznie podchodzi PGE EC. – Według ekspertów, aby system gospodarki odpadami w Polsce działał sprawnie, konieczna jest budowa od 15 do nawet 30 nowych spalarni. Dlatego ważna jest każda inwestycja poprawiająca sytuacja na rynku zagospodarowania odpadów – twierdzi Agnieszka Dietrich, rzecznik PGE EC.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: