Zdjęcie: Pixabay
Reklama

– Dlaczego sklepy pracują, a urzędy robią sobie, co chcą? – pyta Katarzyna, Czytelniczka Rzeszów News. W starostwie pracuje o 25 procent mniej ludzi. 

Katarzyna chciała złożyć do Starostwa Powiatowego w Rzeszowie wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Starostwo od 16 marca, jak wiele innych urzędów z powodu epidemii koronawirusa, jest zamknięte dla petentów. Urzędnicy obsługują ich tylko telefonicznie, zachęcają, by kontaktować się także elektronicznie.

“Wszyscy macie wolne?”

Katarzyna dzwoni do starostwa i pyta, czy może złożyć wniosek o pozwolenie na budowę. – Kobieta odpowiada, że nie, że nie przyjmują wniosków ze względu na zagrożenie epidemiologiczne. Dzwonię ponownie tydzień później. Pytam, na jakiej podstawie informują, że nie można wniosków dostarczać – opowiada Katarzyna. 

“Wszyscy macie wolne? Inne firmy potrafią pracować zdalnie, a wy nie” – dziwi się nasza Czytelniczka. W słuchawce słyszy, że wniosek może wysłać, ale nie wiadomo, kiedy będzie rozpatrzony, bo musi ponad tydzień odczekać kwarantannę. Katarzyna dowiaduje się jeszcze, że ustawowy termin na rozpatrzenie wniosku to 65 dni, ale może się wydłużyć. 

– Jak to jest możliwe, że taka duża instytucja mówi, że wnioski mogą mieć wydłużony czas realizacji? Czy tam wszyscy poszli na urlop? Dlaczego sklepy pracują, a urzędy robią sobie, co chcą? Paranoja jakaś – ocenia Katarzyna. Jest pełna obaw, bo ma umówioną ekipę budowlaną i nie wie, czy urzędnicy dochowają terminów. 

“Sytuacja nadzwyczajna”

Piotr Wróbel ze Starostwa Powiatowego w Rzeszowie tymczasem zapewnia nas, że wnioski o wydanie pozwolenia na budowę są rozpatrywane, zarówno te, które do starostwa dotarły przed wybuchem epidemii koronawirusa w Polsce, jak i te w trakcie epidemii. Wróbel potwierdza, że nadal obowiązuje 65-dniowy termin i w tym względzie nic się nie zmieniło.

– Sytuacja nadzwyczajna, z którą mamy do czynienia, spowodowała absencję części pracowników – wyjaśnia Piotr Wróbel. W tym przypadku chodzi o pracowników Wydziału Architektury i Budownictwa, ale nie tylko tam obecnie brakuje rąk do pracy. Na 164 osoby zatrudnione w starostwie, do czwartku nieobecnych było 40 osób, czyli ok. 25 proc. 

– Wśród nieobecnych 12 osób korzysta w tym dniu [26 marca – przyp. red.] z opieki „COVID-19”, pozostali są na urlopach lub świadczeniach chorobowych – tłumaczy Piotr Wróbel.

Nie ma zawieszonych spraw

Twierdzi też, że na “efektywność działania” urzędników może mieć wpływ konieczność porozumienia się z inwestorami i projektantami drogą inna niż osobista. Urzędnicy mówią, że to w interesie inwestorów jest to, by pozwolenie na budowę nie było podważone z powodu braków proceduralnych. 

Wróbel zapewnia, że starostwo nie zidentyfikowało spraw, które byłyby bezterminowo zawieszone z powodu pandemii koronawirusa. Wzrosła, co zrozumiałe, liczba spraw załatwianych przy wykorzystaniu podpisu elektronicznego i profilu zaufanego, do starostwa trafia teraz znacznie więcej dokumentów za pośrednictwem poczty.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: