Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu wypłata zasiłku w MOPS-ie przy ul. Jagiellońskiej 26
Reklama

Wypłacanie świadczeń z okienka przybudówki – tak rzeszowski Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej radzi sobie z tymi, którzy muszą u nich załatwić sprawę osobiście. Większy problem MOPS ma jednak z opiekunkami środowiskowymi.

Od poniedziałku, 16 marca, wszystkie jednostki i wydziały Urzędu Miasta Rzeszowa są zamknięte dla osób przychodzących z zewnątrz. Urzędnicy proszą, by do nich dzwonić, mailować, korzystać z platformy e-PUAP. Jeśli ktoś już musi załatwić swoją sprawę bezpośrednio w urzędzie, wcześniej koniecznie się niech się umówi przez telefon. 

Wśród miejskich jednostek, które wprowadziły ograniczenia w obsłudze interesantów, jest m.in. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, też zobligowany do tego, by przestrzegać zaleceń związanych z ograniczeniem ryzyka zakażenia koronawirusem. 

Czy tak jest rzeczywiście? Czytelniczka Rzeszów News (imię i nazwisko do wiadomości redakcji), ma co do tego wątpliwości. W poniedziałek, przechodząc koło MOPS-u przy ul. Jagiellońskiej 26, zauważyła, że tam wciąż są obsługiwani petenci i jak twierdzi, z okienka w… piwnicy. 

“Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. To brak szacunku dla ludzi tam pracujących! Ci, którzy odbierali pieniądze rozmawiali między sobą, że wypłaty powinny być wstrzymane na ten czas. Nikt nie mógł patrzeć na warunki, w jakich pracowały te kobiety!” – napisała. 

Sebastian Stankiewicz, fotoreporter Rzeszów News, na miejscu pojawił się we wtorek przed godz. 13:00. W kolejce przed MOPS-em czekało około 20 osób. – Nastrój w kolejce, jak na pogrzebie. Pani w kasie uchyla tylko okienko i daje kopertę – relacjonuje Sebastian Stankiewicz. 

Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Jacek Gołubowicz, dyrektor MOPS w Rzeszowie, przyznaje, że kasy, gdzie wypłacane jest świadczenie socjalne, przeniesiono z pierwszego piętra budynku do podziemi. Po co? Aby właśnie ograniczyć kontakt osób postronnych z urzędnikami.

– W okienku pracuje jedna kasjerka. Są tam realizowane wypłaty dla tych osób, które nie mają konta w banku, mimo, że są przez nas o to proszeni. Takie osoby oczekują od nas wypłaty zasiłku w formie gotówki – wyjaśnia Jacek Gołubowicz.  

Przekonuje on, że pracownicy MOPS pracują w “godnych warunkach”, mają też do dyspozycji rękawiczki jednorazowe i płyny dezynfekujące. Gołubowicz twierdzi, że kolejki są niewielkie i każdy czeka na zewnątrz. Osobiście obsługiwane są osoby, których inaczej się nie da. – W innych sytuacjach prosimy o załatwianie spraw elektronicznie – mówi.

– Jeśli ktoś już musi przyjść, co uzgadniane jest wcześniej przez telefon, to dla takich osób mamy osobne pomieszczenia, gdzie jedną osobę obsługuje jeden pracownik albo biurka ustawiamy blisko drzwi, by osoby postronne nie chodziły po naszych placówkach – wyjaśnia Jacek Gołubowicz.  

– Nie możemy się całkiem zabarykadować, bo przychodzą do nas ludzie, którzy potrzebują naszej pomocy – tłumaczy dyrektor MOPS. 

Dla Ośrodka największym zmartwieniem jest co innego – brak opiekunek środowiskowych. Tych w Rzeszowie pracuje 196. Obecnie już 83 jest na zwolnieniu – wzięły albo chorobowe albo opiekę nad dzieckiem. – Opiekunki obsługują osoby obłożnie chore, często samotne bez opieki. Jak ich zabraknie, to takie osoby zostaną bez pomocy – martwi się Gołubowicz.  

 
Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
 
redakcja@rzeszow-news.pl 
 
Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: