Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Dziadkowie obecnie pięciomiesięcznej Nadii, maltretowanej przez rodziców, nie będą mogli się nią zaopiekować – zdecydował we wtorek Sąd Rejonowy w Jaśle. 

Sędzia Dariusz Zając nie miał wątpliwości, że dziadkowe nie mogą pełnić tymczasowej opieki nad Nadią. Dziadkowie chcieli pełnić pieczę nad dziewczynką, gdy 20 października Sąd Rejonowy w Jaśle ograniczył władzę rodzicielską rodzicom Nadii

Sąd wówczas zdecydował, że dziewczynka, gdy opuści szpital, ma trafić do rodziny zastępczej. Nadią chcieli się opiekować rodzice 20-letniej Magdaleny K., matki dziewczynki. Wniosek dziadków we wtorek rozpoznawał jasielski sąd.

Dla dobra dziecka 

– Sąd nie zgodził się na to, by dziadkom powierzono opiekę nad Nadią – mówi nam prokurator Anna Rogowska z Prokuratury Rejonowej w Jaśle, która była na wtorkowej rozprawie. Rogowska też była przeciwna, by Nadią zajmowali się dziadkowie. 

– To nie jest wskazane dla dobra dziecka. Nadia była u dziadków przez tydzień, zanim trafiła do szpitala. Nie reagowali na obrażenia dziewczynki, a jej babcia jest wykwalifikowaną pielęgniarką – mówi prokurator Rogowska.

To miało ogromny wpływ na decyzję sądu, by dziadkom nie powierzać opieki nad Nadią. Nie można bowiem wykluczać, że dziadkowie też zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej za brak reakcji na dziejącą się krzywdę dziewczynki. 

– Istnieje obawa, że Nadia trafi z deszczu pod rynnę – słyszymy od prokuratorów. 

Wtorkowa decyzja sądu nie jest prawomocna. Dziadkowie Nadii mogą ją zaskarżyć. Jeżeli decyzję podtrzyma sąd drugiej instancji, to dziewczynka trafi do rodziny zastępczej. Szuka jej cały czas Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Jaśle. 

Rehabilitacja Nadii 

Nadia nadal przebywa w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie przy ulicy Lwowskiej. – Nadia jest rehabilitowana. Terminu wypisania dziewczynki ze szpitala jeszcze nie ustalono – poinformował nas we wtorek Tomasz Warchoł, rzecznik KSW nr 2.

Nadia trafiła do rzeszowskiego szpitala 19 października. Miała złamane nóżki i rączkę oraz siniaki, niezaleczone zadrapania i krwiak przymózgowy. Lekarze stwierdzili u dziewczynki zespół dziecka maltretowanego i potrząsanego. 

Na polecenie prokuratury, policjanci zatrzymali rodziców Nadii: 20-letnią Magdalenę K. i 25-letniego Artura K. Oboje są podejrzani o znęcanie się nad córeczką. Od 21 października siedzą w areszcie. Matka Nadii chciała wyjść na wolność, sąd się na to nie zgodził.  

Koszmar dziewczynki

Dramat dziewczynki, jak ustaliła prokuratura, rozgrywał się w podjasielskiej wsi Łubno Opace – w domu rodzinnym ojca Nadii. 13 października Magdalena K. wyprowadziła się z Nadią do swoich rodziców w miejscowości Łajsce. 

Tydzień później Magdalena K. przywiozła Nadię najpierw do szpitala w Jaśle, stamtąd trafiła do KSW nr 2 w Rzeszowie. Kobieta twierdziła, że córeczka wypadła jej z rąk, prokuratura w tę wersję nie uwierzyła. Matce i ojcu postawiła zarzuty. 

Magdalena K., przed wyprowadzką do swoich rodziców, powiadomiła policję, że ojciec dziecka nad nią się znęcał. Nic jednak nie wspomniała, że Artur K. katował też Nadię. On z kolei twierdzi, że Nadii nie zrobił żadnej krzywdy. 

Dziewczynka 30 października, po przeprowadzonej operacji ortopedycznej, została wybudzona za śpiączki farmakologicznej. Magdalenie K. i Arturowi K. za znęcanie się nad córeczką grozi do 8 lat więzienia. Kobieta częściowo przyznała się do winy. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama