Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie
Reklama

Kacper S. z Rzeszowa ma dopiero 23 lata i już zdążył cztery spędzić za kratkami. Na wolności wciąż okrada kolejne sklepy. Do aresztowania go nie ma podstaw.

– To jakaś kpina z wymiaru sprawiedliwości i pracy policji – nie mają wątpliwości funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

To oni zaalarmowali nas w sprawie Kacpra S. Ten 23-latek z Rzeszowa regularnie wpada w ręce policjantów, głównie za kradzieże sklepowe, jego łupem padają kosmetyki, alkohol, artykuły spożywcze, przemysłowe i chemiczne, odzież, buty a nawet płyty CD.

Kacper S. wybiera głównie sklepy w największych rzeszowskich galeriach handlowych przy ulicach Piłsudskiego, Lisa-Kuli i Rejtana. Straty sklepów idą w tysiące złotych. Raz też w witrynie sklepowej wybił szybę. W tym jednym przypadku straty sięgnęły 2500 zł. 

Kacper S. w lutym 2021 r. opuścił zakład karny, za jego murami spędził cztery lata. Już po czterech miesiącach dopuścił się kolejnych kradzieży. Pisaliśmy o tym w maju 2021 roku. Notoryczny złodziej na wolność wyszedł tuż przed świętami Bożego Narodzenia. 

Kradzieże sposobem na życie

W styczniu policjanci znów musieli zatrzymać 23-latka, gdy się okazało, że w grudniu i styczniu okradł kolejny sklep odzieżowy w Galerii Rzeszów. Wyszło też na jaw, że Kacper S. chwilę wcześniej ukradł buty w galerii przy ul. Lisa Kuli.

Skradzione rzeczy Kacper S. sprzedaje przechodniom po okazyjnych cenach, a pieniądze wydaje na imprezy. W styczniu policjanci zatrzymali go dwa razy, kilka dni później ponownie, gdy ukradł buty sportowe i drogie alkohole na kwotę 7000 zł.

– Pod koniec stycznia dokonał kradzieży rozbójniczej, odepchnął pracownicę drogerii, która w wyniku upadku doznała obrażeń głowy. Na początku lutego, po pijanemu zdemolował drzwi u swojego znajomego – opisują rzeszowscy policjanci. 

Dlaczego proszą nas o pomoc? Bo po ostatnich zdarzeniach, nadzorująca policyjne postępowanie Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów, zastosowała wobec Kacpra S. tylko dozór policyjny. Policjanci uważają, że to skandal. 

– Ten człowiek w zasadzie nie powinien wychodzić zza krat. Gdy tylko jest na wolności, wraca do swojego „fachu” – mówi nam jeden z funkcjonariuszy. 

– Gdyby osobami poszkodowanymi byli politycy, księża, czy lekarze, jesteśmy wręcz przekonani, że Kacper S. od dawna siedziałby w areszcie śledczym. Prokuratura na pewno z pompą poinformowałby opinię publiczną o swoim sukcesie – napisali do nas policjanci KMP. 

Prokuratura: areszt to nie kara

Katarzyna Drupka, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszowa, jest zdziwiona ocenami, które wystawiają prokuratorom policjanci. Drupka, na naszą prośbę, sięga do materiałów przeciwko Kacprowi S. 

– Mamy dwie sprawy, a w zasadzie już jedną, bo druga została umorzona, ta dotycząca zniszczenia drzwi. To przestępstwo ścigane na wniosek pokrzywdzonego. A ten wniosek został wycofany – tłumaczy nam prokurator Katarzyna Drupka. 

W trwającym postępowaniu na Kacprze S. ciąży siedem zarzutów, wszystkie związane są okradaniem rzeszowskich sklepów w grudniu i styczniu. Zarzuty dostał w warunkach recydywy, co oznacza, że sąd może go potraktować surowiej. 

– Dlaczego zastosowaliśmy wobec podejrzanego dozór policyjny? Bo policjanci sami do nas z takim wnioskiem wystąpili – odpowiada na zarzuty funkcjonariuszy Katarzyna Drupka. Prokuratura miała prawo zastosować surowszy środek – wystąpić o aresztowanie S.

– Żeby wystąpić o aresztowanie podejrzanego, muszą być spełnione określone przesłanki. Musi być obawa matactwa, obawa, że podejrzany będzie się ukrywał. Areszt nie jest karą, ma zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania – przekonuje prokurator Drupka. 

I zwraca uwagę, że Kacper S. do kradzieży się przyznał, za kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. O tymczasowe aresztowanie można występować do sądu wtedy, gdy górna granica kary za popełnione przestępstwo wynosi co najmniej 8 lat więzienia. 

– Ale to recydywista! – podkreślają policjanci. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama