Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu wicemister sprawiedliwości Marcin Warchoł i Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa
Reklama

– Taki moment może się już więcej nie powtórzyć – przekonywał w poniedziałek Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. I przekonał miejskich radnych. Nowy gmach Sądu Okręgowego w Rzeszowie będzie na osiedlu Drabinianka.

Zgodnie z zapowiedziami w poniedziałek do Rzeszowa przyjechał Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości. Uczestniczył on w nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, zwołanej na wniosek prezydenta Tadeusza Ferenca. 

Chodziło o przekazanie na rzecz Skarbu Państwa ponad hektarowej działki przy ulicach Zielonej i Granicznej na osiedlu Drabinianka. To jednak tam ma powstać powstać nowa siedziba Sądu Okręgowego Rzeszowie. Pierwotna lokalizacja przy ulicy Dołowej przepadła.

Na lutowej sesji Rady Miasta ratusz chciał przeforsować nowy pomysł – budowę sądu przy ulicy Borowej na Staromieściu. Ale radni kręcili nosami, projekt skierowano do komisji. Nie czekając na ich opinie, miasto przygotowało inną lokalizację – właśnie na Drabiniance

Ratusz: można od razu budować 

I właśnie nad tą lokalizacją radni pochylili się podczas poniedziałkowej nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. Mieli zdecydować, czy działkę na Drabiniance oddać w formie darowizny Ministerstwu Sprawiedliwości.

Radni mieli dotychczas sporo wątpliwości, dlaczego pierwotna lokalizacja nowego sądu przy ulicy Dołowej musi trafić do kosza. Według ratusza sama utylizacja ziemi kosztowałaby ok. 50 mln zł, czyli tyle, ile wstępnie oszacowano wzniesienie samego budynku. 

W te wyliczenia nie do końca wierzy Robert Kultys, radny PiS, z wykształcenia architekt. Jego zdaniem przygotowanie gruntu pod budowę sądu to wydatek rzędu “tylko” 3 mln zł.  

Projekt uchwały o przekazaniu ministerstwu działki na Drabiniance na sesji przedstawił Andrzej Gutkowski, wiceprezydent Rzeszowa. – Działki są najbardziej optymalne, w pełni uzbrojone, mają dobry dojazd, można od razu na nich budować – stwierdził wiceprezydent. 

Kultys: dziś wszystko można 

Robert Kultys chwalił miasto, że stara się o budowę nowego sądu, ale proponowana teraz lokalizacja nie jest dla niego idealna, bo działka na Drabiniance jest otoczona domami. Kultys przypominał, że ulica Dołowa była częścią planu “Temida” z sądami i biurowcami. 

Radnego PiS nie przekonują argumenty, że badania gruntów przy ul. Dołowej wykazały, że budowa tam sądu to potwornie droga i czasochłonna operacja. – Współczesna architektura pokazuje, że każda rzecz technologiczna jest dziś do osiągnięcia – przekonywał Kultys.

– Gdy budowano Galerię Rzeszów, okazało się, że większość terenu pokrywa kurzawka. Zastawiano się, czy jej nie przenieść, ale koszty tej operacji były zbyt duże, więc cały obiekt posadowiono na żelbetonowej płycie – przypominał Robert Kultys. 

Rozminęli się z rzeczywistością 

Niechęć Kultysa, by miasto oddawało ministerstwu działkę na Drabiniance zadziałała na Tadeusza Ferenca, jak płachta na byka. Prezydent mówił, że tereny na Dołowej nie nadają się pod zabudowę. Gdyby było inaczej, nie hulałby tam wiatr. 

– Potwierdzają to też specjalistyczne opinie i to im należy wierzyć, a nie Kultysowi – mówił w swoim stylu Tadeusz Ferenc.  

Konrad Fijołek, lider proprezydenckiego klubu Rozwój Rzeszowa, nie jest zachwycony tym, że miasto musi porzucić realizację “Temidy”, czyli wizji funkcjonowania dwóch sądów otoczonych biurowcami, w których działałyby kancelarie prawne. 

– Ona rozminęła się z rzeczywistością – mówił z ubolewaniem Konrad Fijołek. Stwierdził, że rada ma dylemat – działać szybko i skutecznie, czy cały proces przeciągnąć i znów odsunąć w czasie plan przejęcia przez miasto Zamku Lubomirskich, w którym obecnie jest sąd. 

– Proces pozyskania zamku trwa już 14 lat. Było wielu ministrów sprawiedliwości, różne deklaracje, obietnice i ten proces nie zakończył się do dziś – przypominał Konrad Fijołek. 

Kolejny minister zniszczy plan?

Na sesji głos zabrał także wspomniany Marcin Warchoł. Stwierdził, że budowa nowej siedziby Sądu Okręgowego w Rzeszowie to przypadek bez precedensu.

– Prezydent pukał już do wielu drzwi różnych ministrów sprawiedliwości, z bardziej przychylnych obozów rządzących i nie było do tej pory woli, by te zamierzenia realizować – mówił wiceminister Warchoł, który przeciera ścieżki, by budowę sądu wreszcie zacząć. 

– Teraz mamy ten moment. Jeżeli na plac budowy nie wjadą koparki, to kolejny minister może cały plan zniszczyć jednym podpisem – przekonywał radnych Marcin Warchoł. Apelował do nich, by zgodzili się na przekazanie działki na Drabiniance dla ministerstwa.

– Taki moment może się już więcej nie powtórzyć. Musimy twardo stąpać po ziemi. Upieranie się przy ulicy Dołowej to topienie projektu – mówił twardo wiceminister. 

Ferenc: Andrzej, nie słuchaj Kultysa

Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa, popierał jednak argumentację… Roberta Kultysa z PiS. Dec mówił, że rozmawiał z geologami, od których usłyszał, że to, co jest pod ziemią na Dołowej to nic niezwykłego – w przeszłości było tam wysypisko śmieci.   

Zdaniem Deca działka na Drabiniance ma podobną strukturę, w podawane koszty utylizacji ziemi na Dołowej nie dowierza, twierdzi, że ratusz powinien je urealnić. Ostatecznie Dec poparł przekazanie działki na Drabiniance, ale wg niego “Temidy” nie powinno się porzucać.

– Być może warto wydać nawet z budżetu miasta pieniądze na piękną dzielnicę prawniczą – stwierdził Andrzej Dec. 

– Andrzej, nie kieruj się wypowiedziami Kultysa, który wszystko wstrzymuje. Trzeba działać, bo decyzję w ministerstwie mogą być rożne, a obecnie w mieście nie ma lepszej działki, niż ta, którą proponujemy – odpowiedział Decowi Tadeusz Ferenc. 

Ostatecznie za przekazaniem na rzecz Skarbu Państwa działki na Drabiniance było 24 radnych, przeciwko zagłosowało tylko dwóch z PiS: Jerzy Jęczmienionka i Mateusz Szpyrka.

W oczekiwaniu na ministra Ziobro

“Zielone światło” pod budowę sądu oznacza, że do końca marca powinno zostać podpisane porozumienie między Ministerstwem Sprawiedliwości, Sądem Okręgowymi miastem Rzeszów. Dokument ma podpisać osobiście Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości. 

Jeszcze w tym roku ma być ogłoszony przetarg na opracowanie projektu, co może potrwać nawet i 1,5 roku. Przetarg na wybór firmy, która wybuduje nowy sąd, najwcześniej będzie ogłoszony w 2021 roku. Zamek Lubomirskich ma być docelowo instytucją kultury.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: