Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

“Byłoby wielkim błędem próbować wykorzystać nadzór nad uczelniami dla politycznego nacisku na rektorów” – uważa Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Stanowisko poparły Politechnika Rzeszowska i Uniwersytet Rzeszowski.

W czwartek, na antenie TVP Info, Przemysław Czarnek, nowy minister nauki i edukacji narodowej, straszył uczelnie, że za popieranie strajku kobiet będą wyciągane konsekwencje. Głównie chodzi o uniwersytety w Gdańsku i Wrocławiu, które wprowadziły godziny rektorskie, aby studentki i studenci mogli wziąć udział w demonstracjach.

“To skandaliczna i nieodpowiedzialna decyzja władz uczelni” – mówił w TVP Info Czarnek, dalej odgrażając się, że uczelnie, które starają się o ministerialne granty, będą sprawdzane, czy dana placówka zachęca swoich studentów do “wychodzenia na ulice w szczycie pandemii koronawirusa”.

Takiemu postawieniu sprawy w piątek (30 października) sprzeciwiła się Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich, która wydała stanowisko na temat aktualnej sytuacji. Rektorzy zaapelowali do rządu o “niezwłoczne znalezienie pokojowych dróg wyjścia z sytuacji, w jakiej znalazło się polskie społeczeństwo” po wyroku TK ws. aborcji. 

Rektorzy są oburzeni, że to ich próbuje się obciążyć odpowiedzialnością za zwiększenie ryzyka zarażenia koronawirusem. Twierdzą, że to nie oni są “przyczyną obywatelskiego protestu licznych członkiń i członków wspólnot akademickich” tylko wyrok Trybunału Konstytucyjnego oraz wypowiedzi przedstawicieli rządu, które “uderzają w prawa kobiet”.

W komunizmie już raz tak było 

KRASP jest zdziwione i zaniepokojone wypowiedziami Przemysława Czarnka. W opinii rektorów naruszają one autonomię uczelni. “Środki publiczne, z których finansowane są badania naukowe i edukacja młodzieży winny być przyznawane przez ministerstwo i jego agendy wyłącznie w oparciu o kryteria merytoryczne” – uważają retorzy szkół wyższych.

Twierdzą też, że stosowanie kar finansowych wobec uczelni to “gorszący przejaw zapomnienia, że pieniądze polskiego podatnika powinny służyć wszystkim uprawnionym podmiotom, a nie tylko tym, które znajdują uznanie w oczach władzy”.

“Mając w pamięci miniony szczęśliwie czas, kiedy władze komunistyczne poddawały polskie uniwersytety presji ideologicznej, uważamy, że byłoby wielkim błędem ponownie próbować wykorzystać nadzór nad uczelniami dla politycznego nacisku na rektorów i wspólnoty akademickie” – napisało dobitnie prezydium KRASP.

Stanowisko KRASP poparło dwie rzeszowskie publiczne uczelnie: Politechnika Rzeszowska oraz Uniwersytet Rzeszowski, który wcześniej wydał swoje stanowisko, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Nie da się przejść obojętnie 

Politechnika Rzeszowska na taki krok się nie pokusiła, i jak przekazuje rzecznik uczelni Damian Gębarowski, nie pokusi. – Taki głos nie byłby słyszalny. Głos wszystkich uczelni w Polsce ma większą moc. Obok niego nie da się przejść obojętnie, dlatego go popieramy – mówi nam Gębarowski. Podobnie słowa słyszymy od dr. Macieja Ulity, rzecznika UR.

W ubiegłym tygodniu z powodu strajków kobiet w Rzeszowie ani na UR, ani na PRz nie było tzw. godzin rektorskich. Dlaczego? Bo zgodnie z zasadami, o godziny rektorskie mogą ubiegać się tylko i wyłącznie studenci. Takich wniosków do rektora nie złożono ani na PRz, ani na UR.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: