Fot. Ewa Szyfner / Rzeszów News. Na zdjęciu koncert Within Temptation podczas ESK 2016
Reklama

– Remedium na to, co się dzieje w tej chwili w rzeszowskiej kulturze nie jest powołanie kolejnej instytucji – uważają radni proprezydenckiego Rozwoju Rzeszowa, gdy opozycyjne PiS zgłosiło projekt uchwały o powołaniu Rzeszowskiej Rady Dialogu ds. Kultury. Rada będzie jednak powołana.

Pomysł na Rzeszowską Radę Kultury zrodził się jeszcze kilka lat temu. Jej inicjatorami były środowiska artystyczne działające w stolicy Podkarpacia, które potrzebę utworzenia takiej struktury wyraziły w konsultacjach społecznych, gdy tworzono miejską strategię rozwoju kultury na lata 2015-2020.

– Od razu nasuwa się pytanie, dlaczego Rady Kultury nie ustanowiono od razu? – pyta retorycznie w rozmowie z Rzeszów News Aneta Radaczyńska, dyrektor Wydziału Kultury, Sportu i Turystyki w rzeszowskim magistracie.

– Chciałam najpierw poznać ludzi. Chodziłam i chodzę nadal na różne wydarzenia artystyczne w Rzeszowie, bo chcę, abyśmy szli wspólnie jedną drogą ku sukcesowi. Chciałam, aby Rada Kultury była miejscem, gdzie ludzie dyskutują, spierają się, ale mają jeden cel – dodaje.

Na przypadkowość nie ma miejsca

Zdaniem Radaczyńskiej, aby Rada mogła dużo osiągnąć potrzeba w niej ludzi z autorytetem i z ogromnym doświadczeniem w organizowaniu imprez ogólnopolskich, a nawet takich, które są znane w Europie.

– Na pewno nie mogą jej tworzyć przypadkowi ludzie – podkreśla i dodaje, że chciałaby, aby Brekout Days Festiwal stał się imprezą, z której będzie słynął Rzeszów w Polsce. Zdradziła również, że koncertem „Piotr Nalepa Breakout Tour Symfonicznie”, który odbędzie się 3 marca w Filharmonii Podkarpackiej o godz. 19:30, interesują się osoby, które mieszkają na drugim końcu Polski.

Aneta Radaczyńska zauważa również, że Rady Kultury istnieją w innych miastach, jak chociażby Lublin, gdzie Rada liczy 18 osób, czy Gdańsk – 48 osób.

Podobnego zdania podczas wtorkowej sesji był również wiceprezydent Rzeszowa, Stanisław Sienko, który wyraźnie podkreślił, że miasto nie jest przeciwne, aby Rada Kultury w Rzeszowie powstała, ale ich intencją jest, aby miała sens i realizowała konkretne działania. Sienko dodał również, że pomysł na utworzenie takiej struktury został zapisany w strategii rozwoju kultury. Mówi on jasno o „powołaniu formalnym organu doradczego przy UM Rzeszowa, roboczo zwanym „Miejską Radą Kultury”. 

„Zadaniem takiego podmiotu miałoby być współtworzenie kalendarza imprez kulturalnych, opiniowanie organizacji nowych przedsięwzięć (…). Członkami takiego podmiotu powinny być przede wszystkim przedstawiciele rzeszowskiego środowiska kultury”.

PiS chce swojej rady ds. kultury

Pomysł na Rzeszowską Radę Kultury w listopadzie ub. r. zgłosił jako swój szef klubu PiS, Marcin Fijołek, który upatrywał na początku w Radzie przede wszystkim „koordynowania zadań kulturalnych w mieście oraz zajmowanie się generalnymi kierunkami rozwoju kultury, określaniem strategicznych priorytetów, a także proponowaniem  władzom miasta, samorządowi interesujących projektów i inicjatyw, które ożywią kulturalną przestrzeń Rzeszowa”.

Teraz klub PiS poszedł o krok dalej i na wtorkową sesję przygotował projekt uchwały, która ma doprowadzić do utworzenia Rzeszowskiej Rady Dialogu ds. Kultury. Ma ona pełnić „funkcje doradcze  władz miasta w zakresie rozwoju, wsparcia oraz koordynowania działań kulturalnych w Rzeszowie”.

W uzasadnieniu uchwały czytamy, że Rzeszowska Rada Dialogu ds. Kultury miałaby angażować nie tylko przedstawicieli miejskich i wojewódzkich jednostek kultury, ale też takie instytucje jak teatry, kina, galerie sztuki oraz osoby trudzące się animacją kultury w Rzeszowie – dziennikarzy, publicystów czy twórców inicjatyw oddolnych.

Oczywiście, radni niemalże jednogłośnie poparli ideę utworzenia Rzeszowskiej Rady Dialogu ds. Kultury, ale nie obyło się bez prawie godzinnej dyskusji na ten temat. Radni PiS na poparcie słuszności utworzenia Rady odwoływali się m.in. do raportu opublikowanego w „Miejskich Politykach Kulturalnych 2016”, gdzie Rzeszów znalazł się na szarym końcu, jeżeli chodzi o wydatki na kulturę. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ.

Sześć razy więcej pieniędzy

– Rzeszów nie może w każdym rankingu zajmować jednego z pierwszych trzech miejsc – bronił miasta Stanisław Sienko.

– W 2002 roku na kulturę w naszym mieście wydawano niecałe 4 mln zł, natomiast w roku 2017 jest zaplanowane 20,5 mln zł, czyli ponad sześciokrotnie więcej. Budżet wzrósł trzykrotnie a wydatki na kulturę wzrosły ponad sześciokrotnie. Jestem za tym, aby zwiększać środki na kulturę – dodawał.

Sienko również podkreślał, że w Rzeszowie mimo wszystko nie jest tak, że nic się nie dzieje. I tu ma rację, bo dość wspomnieć o Rzeszów Carpathia Festiwal, Breakout Days Festiwal, Festiwalu Przestrzeni Miejskiej czy Święcie Panagi. Nie mówiąc już o działalności Rzeszowskiego Inkubatora Kultury, czy wydarzeniach, które odbywają się m.in. w Pubie Kultura, Galerii Nierzeczywista, czy Galerii R_Z.

Dodajmy do tego  Rzeszowskie Spotkania Karnawałowe i Festiwal Nowego Teatru, które regularnie odbywają się w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej i „Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor” w Teatrze Maska. A co z filharmonią? Dość wymienić wakacyjny koncert orkiestry symfonicznej z Filharmonii Podkarpackiej przy fontannie multimedialnej, który zgromadził liczną publiczność. Relację można przeczytać TUTAJ.

– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że najwięcej do powiedzenia na temat kultury mają ci, którzy w ogóle w tych wydarzeniach nie uczestniczą – podsumowywał gorzko Sienko.

Kultura opuściła mury muzeum

Konrad Fijołek z proporezydenckiego Rozwoju Rzeszowa z kolei stwierdził, że propozycja radych PiS została wygłoszona tylko marketingowo, ponieważ tak naprawdę nic za tym nie stoi.

– Patrzenie klubu PiS-u na kulturę jest bardzo wąskie tzn. pokazują, że jest tylko bardzo źle, ale nie zagłębiają się w tego typu zjawiska i tak naprawdę nie szukają pewnych rozwiązań – uważa Fijołek.

– Dzisiaj życie kulturalne to nie jest tylko i wyłącznie życie instytucji kultury. Kultura miasta jest dziś dużo bardziej demokratyczna, społeczna, masowa. Ona już dawno tak naprawdę opuściła mury szacownego muzeum czy prestiżowego teatru – dodawał, podkreślając, że dzisiejsze życie kulturalne miasta to w dużej mierze inicjatywy oddolne.

– Remedium na to, co się dzieje w tej chwili w rzeszowskiej kulturze nie jest powołanie kolejnej instytucji, która będzie znów skupiać kolejnych przedstawicieli instytucji.  Tym nie osiągniecie niczego, a być może spacyfikujecie prawdziwe demokratyczne życie kulturalne – mówił Konrad Fijołek.

– Jesteśmy za tym, aby powołać ciało dyskusyjne, ale nie po to, aby była to kolejna instytucja, ale po to, aby o rzeczach kulturalnych dyskutować, aby wymieniać się pomysłami, aby debatować o tym, co jest lepsze, gorsze – dodał.

Ostatecznie uchwałę o utworzeniu Rzeszowskiej Rady Dialogu ds. Kultury przyjęto 21. głosami.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: