Zdjęcie: Maciej Brzana / Rzeszów News
Reklama

Nie pomógł ani Marcin Warchoł z PiS-u, ani pisma do ministra kultury. Aby wymienić nawierzchnię ul. Grunwaldzkiej, trzeba wykonać badania archeologiczne. Tak zdecydował konserwator zabytków. 

Miasto zamierzało w tym roku zmodernizować ostatni z trzech deptaków. Ulica Grunwaldzka powinna być dzisiaj rozkopana, ale plan ten pokrzyżował Bartosz Podubny, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Do tej pory miasto wykonywało prace archeologiczne równolegle z budowlanymi. Tak było przy przebudowach ulic 3 Maja i Kościuszki. Teraz konserwator chce, aby najpierw zrobić badania, a dopiero potem zacząć budowę. Miastu ten pomysł nie odpowiada. Ze względu na to, że czas realizacji inwestycji wydłuży się. I dlatego, że taki schemat oznacza większe utrudnienia dla mieszkańców (deptak trzeba będzie dwa razy rozkopać).

Dlatego ratusz postanowił w tej sprawie interweniować u Beaty Kot, wojewódzkiego konserwatora, który siedzibę ma w Przemyślu. W kwietniu odwiedzili ją Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, i Marcin Warchoł, rzeszowski poseł PiS. Ratusz wysłał też pismo do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. To wszystko jednak na niewiele się zdało.

– Konserwator nie wydał nam zgody konserwatorskiej na przebudowę ulicy Grunwaldzkiej. Oczekuje on najpierw dokumentów z badań archeologicznych – mówi nam Andrzej Maciejko, p.o. dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. 

To oznacza, że inwestycja opóźni się. – W tym roku uda nam się prawdopodobnie przeprowadzić jedynie badania archeologiczne. Te trwają zwykle 5-6 miesięcy. Prace budowlane rozpoczną się więc nie wcześniej niż na początku przyszłego roku – zapowiada Maciejko.

A co z przetargiem, który ogłoszono jeszcze w styczniu? – Będziemy chcieli go zmodyfikować i podzielić na dwa zadania – słyszymy w MZD. 

Początkowo planowano, że ulica Grunwaldzka będzie gotowa do połowy 2021 roku. Dziś już wiadomo, że termin zakończenia prac zostanie przesunięty na późną jesień. Miasto przebudowę Grunwaldzkiej wyceniło na około 4 mln zł. 

Przypomnijmy, że ulica Grunwaldzka była kiedyś jednym z najważniejszych traktów miejskich. U jej wylotu (przy ulicy Kościuszki) stała brama miejska, którą widać na planie Karola Wiedemanna, i która wychodziła w stronę Krakowa i Sandomierza.

Aktualnie miejsce, w którym znajdowała się brama, oznaczone jest symbolicznie innym kolorem kostki. Specjaliści podejrzewają, że w trakcie remontu Grunwaldzkiej odkryte zostaną szczątki miejskiej bramy, nazywanej Bramą Sandomierską.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: