Canis lupus Grey wolf Captive, photo was taken in March. Project number: 9E0137
Reklama

Rzeszów dołączył do ogólnopolskiej akcji „Dołącz do watahy – Zawyj dla wilka”, której celem jest zmiana złego wizerunku wilka i wsparcie tego gatunku przed nielegalnymi odstrzałami. W akcji uczestniczyć będzie zespół KSU oraz para podróżników z psem „Wataha w podróży”.

„Dołącz do watahy i zawyj dla wilka” to ogólnopolska akcja organizowana jest przez Fundację WWF Polska w ramach 9. edycji Godziny dla Ziemi.

Wilki są pod ochroną, ale mają zły wizerunek, który trochę zawdzięczają bajce „Czerwony Kapturek” braci Grimm i innym opowieściom, a trochę temu, że jeszcze nie są dostatecznie znanym gatunkiem zwierząt.

– W tej chwili w Polsce żyje około tysiąc wilków. Jest to taka liczba, że dalej łatwo tego wilka stracić, gdyby doszło do jakiś zmian w prawie, np. pozwalających na odstrzał wilków. Stąd nasza akcja, która ma na celu edukację, że wilk nie jest groźny jak w bajce „Czerwony Kapturek”. Chcemy edukować społeczeństwo, jak ważnym, mądrym zwierzęciem jest wilk – mówi Małgorzata Kosowska z biura prasowego WWF Polska.

Kto ma chrapkę na wilka?

W czasach PRL-u wilk był uznawany za szkodnika. Wtedy za zabicie tego zwierzęcia dostawano nagrody. Dopiero po roku 1989 został uznany za gatunek zagrożony. Niestety, do dziś część myśliwych traktuje wilka jako konkurenta na swoim terenie łowieckim lub Ośrodku Hodowli Zwierząt, bo jak twierdzą – „lasy są nastawione na hodowlę saren, jeleni i danieli”.

Tymczasem wilk zdecydowanie lepiej dokonuje selekcji wśród zwierząt kopytnych niż człowiek i sam poradziłby sobie doskonale z taką selekcją. Tak w końcu wygląda naturalny łańcuch pokarmowy, że sarna zjada trawę, a sarnę wilk.

Niestety, ostatnio dochodzi do nielegalnego odstrzału wilków. W ostatnich tygodniach zostały ujawnione dwa przypadki celowego zabicia wilka w Polsce, i jeden na Słowacji w pobliżu granicy. Skala nielegalnego odstrzału jest trudna do oszacowania, bo wciąż brakuje danych. W kręgu podejrzanych znaleźli się właśnie myśliwi, którzy popierają odstrzał wilka.

Zły „pijar” wilki zawdzięczają też hodowcom, którzy robią dla wilków fastfoody, zostawiając na noc, zaraz za domem stado owiec bez zabezpieczenia.

– Często jest tak, że są wystawiane po to, żeby odzyskać odszkodowanie, tymczasem WWF od wielu lat edukuje hodowców bydła, pomaga przekazując psy pasterskie, a wszystko po to aby wilk był syty i owca cała. Niezabezpieczone bydło jest łatwym łupem dla wilka i za takie napady należy winić hodowców, którzy nie zabezpieczyli swego stada, a nie wilki – mówi Kosowska.

Tymczasem najlepszy przyjaciel człowieka za jakiego uważany jest pies, pochodzi właśnie od wilka. Dlaczego więc człowiek miałby tępić pradziadka swojego ukochanego czworonoga?

– Kiedyś człowiek udomowił wilka i to dało początek naszym psom. Wszystkie fajne cechy, które psy posiadają, np. to że są oddane, rodzinne, wspaniale zajmują się potomstwem, to cechy odziedziczone po wilkach – dodaje Małgorzata Kosowska.

Wycie na Rynku w południe

W akcji „Dołącz do watahy – Zawyj dla wilka” weźmie udział 9 miast, a w tym także Rzeszów. W sobotę (5 marca) o godz. 12:00 na Rynku zostanie zainaugurowany happening, który będzie polegał na wspólnym wyciu. Obok Rzeszowa w tym samym czasie zawyje także Olsztyn i Wrocław, tydzień później Poznań, Gdańsk i Białystok, natomiast 19 marca, już na sam koniec, do akcji dołączy Łódź, Kraków i Warszawa.

Wilcze watahy dowodzone są przez parę alfa. W Rzeszowie będzie podobnie, gdyż samicą alfa będzie Małgorzata Kosowska, koordynatorka akcji, natomiast samcem alfa będzie „Siczka” z zespołu KSU, który po wspólnie odśpiewanej, a raczej zawytej wilczej pieśni, wykona kilka utworów dla wilków.

Oprócz bieszczadzkich punkowców, na Rynku pojawią się też podróżnicy Agata Włodarczyk i Przemysław Bucharowski oraz pies Diuna. Trio podróżnicze zwiedza świat pod szyldem „Wataha w podróży”, prowadzi bloga i wydaje książki.

Organizatorzy zapraszają wszystkich także z psami. – To nawet jest wskazane. Wiemy na pewno, że będą trzy wilczaki z nami. Jedna to będzie Diuna, od podróżników. Dwa inne to też wilczaki znajomego z Rzeszowa – mówi Kosowska.

Tych wszystkich, którzy chcieliby, ale nie mogą zawyć, mogą nagrać swoje wycie i zamieścić filmik na Facebooku, a także wyrazić swoje poparcie podpisując się pod apelem na stronie godzinadlaziemi.pl. Cała akcja jest godziną dla ziemi, a w tym roku godziną dla wilka.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: