Reklama

– Mamy wybór: albo 10 rodziców będzie miało komfort, albo my przyjmiemy 10 dzieciaczków na oddział – odpowiada dyrekcja Szpitala Miejskiego w Rzeszowie na zarzuty małżeństwa o dramatycznych warunkach na oddziale pediatrycznym.

List małżeństwa, który opublikowaliśmy w niedzielę (1 marca), wywołał lawinę komentarzy na naszym Facebooku.

Rodzice małego chłopca opisali, że na szpitalnym oddziale pediatrycznym panuje bród, stare sale nie są przystosowane do pobytu matki z dzieckiem, matki muszą spać na podłodze, bo brakuje łóżek, wanna dla dzieci myta jest raz w tygodniu…

„Byliśmy zszokowani panującymi tu warunkami. Dramat” – napisało w liście do Rzeszów News małżeństwo z Rzeszowa.

Po publikacji listu otrzymaliśmy kolejny, tym razem od pana Sebastiana, którego córka również przebywała na oddziale pediatrycznym Szpitala Miejskiego przy ul. Rycerskiej. Pan Sebastian napisał „o rozwydrzonej mamusi, która nie potrafi sobie poradzić bez łóżka i czajnika elektrycznego”. Cały list czytaj TUTAJ.

Rzeszów na pozór piękny

W komentarzach na naszym Facebooku internauci pisali, że mieli podobne doświadczenia z pobytu w szpitalu na Rycerskiej, jak małżeństwo.

„Jak widzę nie zmieniło się tam nic od 20 lat. Kiedy moja żona rodziła tam naszego syna, musiała okna uszczelniać pieluchami – takie były szczeliny w oknach. Powróciła do domu z przeziębionym dzieckiem. To jest ten „Rzeszów innowacji”. Na pozór piękny, lukrowany wręcz… a naprawdę bród i zarazki” – napisał pan Henryk.

„Masakra, ja też tam byłam i mam nadzieję, że nigdy nie będę” – napisała pani Monika.

„Przeżyłam to i na Rycerskiej i na Lwowskiej [Szpital Wojewódzki nr 2 – red.]… To jest naprawdę dramat…” – napisała pani Magdalena. Pani Joanna: „Przerabiałam to 3 razy w tym szpitalu”.

„Szok”, „Masakra”, „Koszmar” – piszą internauci.

„Sama koczowałam tam kiedyś na karimacie. To było jakieś 15 lat temu. Kurczę, świat stoi w miejscu?” – pyta pani Barbara.

„Ja miałam „przyjemność” 10 lat temu, 9 dni z miesięcznym dzieckiem, też spałam na podłodze, koszmar” – napisała pani Monika.

Wyniki kontroli pozytywne

Z listem małżeństwa, które opisało pobyt w szpitalu na Rycerskiej, zapoznała się już jego dyrekcja. Szpital Miejski nie jest jedyny w Rzeszowie, gdzie pacjenci narzekają na warunki przebywania w placówce. Nasi Czytelnicy twierdzą, że matki niekiedy też muszą spać na podłodze w szpitalu na Lwowskiej.

Grzegorz Materna, dyrektor ekonomiczny ZOZ nr 1, któremu podlega szpital na Rycerskiej, nie zgadza się z zarzutami, że w szpitalu jest brudno.

– W ubiegłym tygodniu zakończyła się kompleksowa kontrola sanepidu – mówi Materna. – Zostały pobrane próbki. Nie mamy negatywnych wyników kontroli. Nie wiem, skąd te zarzuty.

Rodzice w swoim liście zarzucali, że podłogi na oddziale nie są myte – co najwyżej przecierane, wanna dla dzieci była myta raz na tydzień, wspólne toalety to siedlisko bakterii.

Być z dzieckiem całą dobę

Dyrekcja szpitala przyznaje, że tu rzeczywiście może być problem. Przede wszystkim z możliwością przespania nocy, u boku dziecka, w godziwych warunkach.

– Nigdy nie odsunęliśmy żadnego rodzica od swojego dziecka – mówi Grzegorz Materna. – Ale nie jesteśmy w stanie zapewnić łóżka każdemu rodzicowi, który chce być z dzieckiem na oddziale.

Materna dodaje, że taka sytuacja ma miejsce zwłaszcza teraz, kiedy jest szczyt zachorowań. Pęka w szwach rzeszowska „dwójka”, podobnie jest i w Szpitalu Miejskim.

– Na oddziale pediatrycznym mamy 31 łóżek – tłumaczy Grzegorz Materna. – Do tego 10, to tzw. łóżka hotelowe dla rodziców. Ponieważ mamy szczyt zachorowań, musieliśmy te 10 łóżek przekwalifikować na łóżka dla dzieci. Mamy wybór: albo 10 rodziców będzie miało komfort, albo przyjmiemy 10 dzieciaczków na oddział. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie.

Problemu nie ma

Zdaniem dyrektora, oddział idzie na rękę zwłaszcza rodzicom małych dzieci – rocznych, dwuletnich. Tu rzeczywiście 24-godzinny pobyt rodzica – zwłaszcza nocą, kiedy dziecko się przebudzi – może być wskazany. Jednak co innego 5-latki, czy 6-latki. Tu, według Grzegorza Materny, rodzic w nocy być już nie musi.

Dyrekcja szpitala zapewnia, że akceptuje przynoszenie przez rodziców swoich własnych karimat, czy polowych łóżek. Tu problemu nie ma, bo niektóre szpitale tego zakazują, tłumacząc zagrożeniem wniesienia na teren oddziału obcych, niebezpiecznych bakterii.

Akurat tego w Szpitalu Miejskim się nie boją. Czy będzie to jakiś materac z domu pacjenta, czy ze szpitalnego magazynu, to znaczenia ponoć nie ma.

Po wakacjach ma się poprawić        

W ZOZ nr 1 mają świadomość, że warunki na oddziale pediatryczno-pulmonologicznym szpitala komfortowe nie są. To ma się jednak zmienić. W czasie wakacji oddział przejdzie gruntowny remont. Pojawić się też mają nowe toalety, na które teraz tak narzekają rodzice.

Czemu dopiero w połowie roku?

– Robimy to z premedytacją – tłumaczy dyrektor Materna. – W szczycie zachorowań Szpital Wojewódzki nr 2 nie poradziłby sobie. Chodzi o to, żeby można było te dzieciaczki hospitalizować i nie odsyłać ich poza Rzeszów – dodaje Materna.

Podczas wakacji ma być spokojniej i remont zostanie przeprowadzony. Czy zmienią się warunki pobytu rodziców na oddziale? Przekonamy się za kilka miesięcy.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: