kajdanki
Foto. KPP Jasło

Do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił właśnie poważny akt oskarżenia wymierzony w urzędników lokalnego aparatu skarbowego. Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu oskarżyła trzech pracowników Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie o przekroczenie uprawnień oraz niedopełnienie obowiązków służbowych.

Śledztwo, które odsłoniło kulisy nielegalnego procederu w Pierwszym Urzędzie Skarbowym w Rzeszowie, zostało wszczęte dzięki precyzyjnej i dyskretnej kontroli operacyjnej przeprowadzonej przez Podkarpacki Wydział Terenowy Biura Inspekcji Wewnętrznej Ministerstwa Finansów.

Nielegalny wyciek danych i parasol ochronny nad salonem fryzjerskim

Główną postacią w ujawnionym skandalu jest 52-letnia Beata I.P., pracownica rzeszowskiej skarbówki. Według ustaleń śledczych, w okresie od 31 marca do 18 kwietnia 2023 roku kobieta wielokrotnie złamała obowiązek zachowania tajemnicy skarbowej. Działając w celu osiągnięcia korzyści osobistej, bezprawnie przeszukiwała urzędowe bazy danych i wyciągała z nich indywidualne informacje zawarte w deklaracjach podatkowych, bądź nakłaniała innych pracowników do ich przekazania. W ten sposób oskarżona weszła w posiadanie poufnych danych trzech podatników, które następnie przekazała osobom nieuprawnionym lub wykorzystała w niezgodny z prawem sposób.

To jednak niejedyne przewinienie urzędniczki. W czerwcu 2023 roku Beata I.P. postanowiła roztoczyć parasol ochronny nad jednym z rzeszowskich salonów fryzjerskich, w którym kontrolerzy wykryli potężne uchybienia. Kobieta ustaliła dane osobowe osób przeprowadzających kontrolę, a następnie zaczęła nakłaniać jedną z nich do wyjątkowo łagodnego potraktowania przedsiębiorcy. Co więcej, Beata I.P. osobiście instruowała właściciela salonu, jak ma się zachować podczas spotkania z fiskusem oraz dyktowała mu treść oświadczeń, które miał złożyć, aby uniknąć dotkliwych konsekwencji finansowych.

Przymknięte oko kontrolerów i sfabrykowane dokumenty

Prokuratorskie zarzuty objęły również parę kontrolerów skarbowych, którzy ulegli naciskom i zgodzili się na zatuszowanie oszustw. Oskarżeni to 64-letnia Grażyna T.C. oraz 58-letni Jan G. Działając wspólnie i w porozumieniu, jako funkcjonariusze publiczni, przeprowadzili oni kontrolę we wspomnianym salonie fryzjerskim. Na miejscu ujawnili porażającą skalę nieprawidłowości, w tym całkowity brak ewidencji obrotu i podatku na kasie rejestrującej, niewydawanie paragonów fiskalnych oraz dopuszczenie do pracy osób, które nie były przez właściciela w ogóle zatrudnione.

Zamiast jednak sporządzić rzetelny protokół i uruchomić oficjalną procedurę karną skarbową, urzędnicy postanowili pomóc przedsiębiorcy. Nie sporządzili wymaganych dokumentów potwierdzających pełny zakres ujawnionych patologii, a zamiast tego spreparowali zdawkową notatkę urzędową, w której odnotowali wyłącznie wcześniej uzgodnione, drobne nieprawidłowości. Dzięki temu zabiegowi, właściciel salonu oraz osoby pracujące u niego „na czarno” zostali ukarani jedynie symbolicznymi i niewspółmiernymi do skali oszustwa mandatami karnymi za zwykłe wykroczenia.

Wszyscy oskarżeni urzędnicy nie przyznali się w toku postępowania przygotowawczego do zarzucanych im czynów. Dotychczas żadna z tych osób nie była karana sądownie. Przepisy kodeksu karnego są jednak w tej materii bezwzględne. Za przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków służbowych przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. O ich ostatecznej winie zadecyduje rzeszowski sąd. (am)

Czytaj więcej:

Gmina doniosła na własnych pracowników ws. odpadów zakopanych w ziemi. Śledztwo umorzono