Zdjęcie: Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie

Ok. 34 tys. domów na Podkarpaciu wciąż nie ma prądu – poinformowała w sobotę wieczorem spółka PGE Dystrybucja Rzeszów. Wojewoda podkarpacki Ewa Leniart zwołała posiedzenie wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego.

Według stanu na godz. 17:00, na Podkarpaciu prądu nie ma jeszcze w około 34 tysiącach gospodarstw domowych. To dużo mniej niż rano, gdy zasilania nie było w ok. 115 tysiącach domów, a w szczytowym momencie nawet w 120 tysiącach.  

Energetycy usuwają awarie 

Linie energetyczne zostały zerwane przez spadające gałęzie i drzewa. Te łamały się pod naporem ciężkiego i mokrego śniegu. Najwięcej domów bez prądu jest w południowej części Podkarpacia, m.in. w powiatach sanockim, krośnieńskim i bieszczadzkim.

– Rano było zerwanych 141 linii średniego napięcia, aktualnie jest 84. Rano nie działało prawie 3000 stacji transformatorowych, teraz ok. 980 – przekazał nam tuż po 17:00 Łukasz Boczar z PGE Dystrybucja Rzeszów. 

Służby energetyczne wciąż pracują nad usuwaniem awarii. Przedstawiciele spółki energetycznej przewidują, że jeszcze w sobotę większość awarii zostanie usuniętych. Pracownicy nie mają łatwego zadania.

– Szczególnie na południu województwa, głównie w powiecie sanockim. Trzeba wycinać drzewa, które spadały na linie energetyczne. Z pomocą strażaków, używamy ciężkiego sprzętu – powiedział nam Łukasz Boczar.

W domach nie też wody 

Służbom energetycznym pomagają również wyspecjalizowane firmy. Do godz. 17:00 w całym województwie straż pożarna odnotowała 771 interwencji związanych ze skutkami intensywnych opadów śniegu w naszym regionie. 

– Najwięcej zdarzeń, powyżej 50, mamy w powiatach: rzeszowskim, dębickim, brzozowskim i strzyżowskim. To głównie połamane drzewa i konary, które zablokowały drogi, jezdnie, posesje i chodniki – słyszymy w Komendzie Wojewódzkiej PSP w Rzeszowie. 

W samym powiecie rzeszowskim i w Rzeszowie do godz. 17:00 strażacy od rana wyjeżdżali do 73 zdarzeń. – Drzewa spadały także na samochody. W Rzeszowie na ulicach Króla Kazimierza, Lwowskiej, Rataja, Słonecznej… – mówią nam rzeszowscy strażacy.

W Krasne pod Rzeszowem, pod naporem śniegu, runął dach pustostanu. Na szczęście, nikt w tych zdarzeniach nie został ranny. Strażacy muszą usuwać także powalone drzewa nie tylko z dróg, ale również z budynków. 

Mieszkańcy mają też problem z wodą. Od rana nie ma jej na osiedlu Matysówka. – W Ekostrugu nikt nie odbiera telefonów, nawet tego, który jest przewidziany w sytuacjach kryzysowych. Paranoja. Prąd włączyli, wody brak – sygnalizują nam Czytelnicy.

Wojewoda: drogi są przejezdne

Sytuacja związana ze skutkami obfitych opadów śniegu zmusiła wojewodę podkarpackiego Ewę Leniart do zwołania w sobotę wojewódzkiego zespołu zarządzania kryzysowego. Wicewojewoda Radosław Wiatr spotkał się z przedstawicielami służb i samorządów. 

– Służby drogowe nie raportują już o utrudnieniach. Wszystkie drogi krajowe i wojewódzkie są przejezdne, w niektórych miejscach może zalegać jeszcze błoto pośniegowe – zakomunikował po południu Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.

Urząd zapewnił również, że ekipy pogotowia energetycznego pracują non stop. Na południu województwa energetykom pomagają strażacy. W magazynie Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego jest sprzęt do usuwania przeszkód oraz awarii. 

– Pogoda w najbliższych godzinach będzie sprzyjać usuwaniu awarii. Aktualne prognozy nie przewidują intensywnych opadów śniegu – zakomunikował Urząd Wojewódzki. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama