Fot. KR Studio Pracownia Architektoniczna. Na zdjęciu projekt Parku Nauki i Rozrywki
Reklama

– Lepiej żeby prezydent Tadeusz Ferenc nie wyjeżdżał poza Rzeszów – uważają radni PiS, którzy apelują do władz miasta, by wycofały się z pomysłu rezygnacji uchwalenia placu zagospodarowania przestrzennego w okolicach osiedla Zalesia, gdzie planowany był Park Nauki i Rozrywki.

Chodzi o tereny przy stoku Pogórza Dynowskiego. To tam miał powstać Park Nauki i Rozrywki, a jego częścią miał być m.in. ogród botaniczny wraz z motylarnią, mini zoo, strefa biernego wypoczynku, strefa sportów zimowych z wyciągami narciarskimi, strefa doświadczalna wzorowana na parku im. Stanisława Lema w Krakowie.

Ratusz koncepcję zagospodarowania tych terenów przedstawił w 2015 roku. Ciekawy projekt został jednak zawieszony w 2016 r., bo po część terenów, na których miał być park, ręce wyciągnęli dawni właściciele gruntów, z których byli wywłaszczeni w latach 80. ubiegłego wieku.

Park miał obejmować teren o powierzchni 24 ha. W przeszłości miał tam powstać cmentarz. Nie ma go do tej pory, więc właściciele terenów wystąpili o zwrot nieruchomości. Na tyle dużych, że miasto było zmuszone budowę parku zawiesić, choć jeszcze w 2015 roku Rada Miasta zgodziła się na to, by stworzyć plan zagospodarowania przestrzennego gwarantujący, że te tereny zachowają funkcję rekreacyjną.

Teraz koncepcja wykorzystania terenów w okolicach osiedla Zalesie ulega drastycznej zmianie, co bardzo się nie podoba się opozycyjnym radnym PiS. W najbliższy wtorek Rada Miasta Rzeszowa ma zdecydować o tym, że miasto rezygnuje z prac nad planem zagospodarowania przestrzennego. Uchwała z 2015 r. miałaby być unieważniona.

Powstaną drapacze chmur?

Co to oznacza w praktyce? Że tereny Pogórza Dynowskiego nie byłyby chronione przed zabetonowaniem. I tak właśnie się może stać, bo do ratusza zgłosił się jeden z rzeszowskich deweloperów, który zaproponował miastu budowę w okolicach Zalesia i Matysówki 18-piętrowych wieżowców.

– Nie wskazano, ile tych bloków miałoby być i ile na to potrzeba terenu – zastrzega Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Choć szczegóły nie są jeszcze znane, to ratusz nie zamierza się bronić rękami i nogami przed nową koncepcją zagospodarowania wspomnianych terenów. Szczególnie, że inny deweloper dostał już pozwolenie na budowę w tej części Rzeszowa dwóch domków jednorodzinnych, a docelowo ma ich postawić sześć.

To oznacza, że rekreacyjne tereny osiedla Zalesia byłyby zabudowane blokami, co w praktyce oznacza, że Park Nauki i Rekreacji, nawet jeżeli miałby tam powstać, to byłby bardzo mocno „odchudzony” i otaczałyby go bloki, czego nie mogą zaakceptować radni PiS.

PiS apeluje do prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca, by miasto wycofało z porządku obrad projekt uchwały unieważniającej dalsze prace na planem zagospodarowania przestrzennego.

Stracimy bezpowrotnie panoramę

Jeżeli radni zgodzą się z propozycją Ferenca, to prywatni inwestorzy dostaną „zielone światło” na realizację właściwie każdej inwestycji.

– Tereny, gdzie planowano park, są unikatowe w skali miasta. Są bardzo pięknie położone, stamtąd rozciąga się wspaniała panorama na Rzeszów i okolice. Teraz prezydent zamierza wybudować 18-piętrowe bloki. On chyba nie jest do końca świadomy konsekwencji swoich decyzji. Miasto straci ważne tereny – przestrzega Marcin Fijołek, szef klubu radnych PiS.

– Liczymy, że prezydent przychylnie potraktuje nasz apel. Z którejkolwiek strony postawienie tam 18-piętrowych bloków oznacza, że Rzeszów bezpowrotnie straci panoramę na miasto – dodaje Fijołek.

Radni PiS twierdzą, że Parku Nauki i Rekreacji oczekują mieszkańcy Rzeszowa. – Rzeszów nie posiada zbyt wielu obiektów do aktywnego wypoczynku. Prezydent proponuje drapacze chmur. Dobrze by było, żeby prezydent nie wyjeżdżał poza Rzeszów. Może takich kosmicznych pomysłów w mieście będzie wtedy trochę mniej – mówi z ironią Roman Jakim, radny PiS.

To aluzja do „wycieczek” Tadeusza Ferenca, który lubi wprowadzać do miasta rozwiązania wypatrzone w innych krajach.

– Jeżeli ten teren zabudujemy wieżowcami, to nie będzie już naturalnego miejsca wokół Rzeszowa, w którym mieszkańcy mogliby wypoczywać – przekonuje Jakim. – Nie mamy aż tylu atrakcyjnych krajobrazowo miejsc – twierdzi Marcin Fijołek.

Zły czas rzeszowskich inwestycji

Ratusz przekonuje tymczasem, że z budowy parku definitywnie się nie wycofuje.

– Musimy przeprowadzić inwentaryzację tych terenów, ile z nich moglibyśmy przeznaczyć na rekreację. Jeżeli będziemy to wiedzieli, to wówczas przystąpimy do sporządzania planu. Trudno robić plan teraz, skoro za chwilę część terenów trzeba będzie oddać ich dawnym właścicielom – mówi Maciej Chłodnicki.

Bo znalezienie innej lokalizacji dla parku z takim rozmachem graniczy z cudem. Miasto przyznaje, że nie ma zbyt wielu terenów, na których mogłaby zostać zrealizowana taka inwestycja.

PiS uważa, że nowy pomysł zagospodarowania terenów na osiedlu Zalesie wpisuje się w „bardzo zły czas rzeszowskich inwestycji”.

– Upadł wniosek poprzez niezłożenie kompletu dokumentów przez prezydenta na dofinansowanie obwodnicy południowej. Miasto straciło szanse na 277 mln zł. Daleko w czasie została odłożona budowa Muzeum Sztuki Współczesnej, a teraz dowiadujemy się, że Park Nauki i Rozrywki na wzgórzach Zalesia odejdzie w niebyt – punktuje Marcin Fijołek.

Wieżowce są nieuniknione

Ratusz krytyką specjalnie się nie przejmuje. – Radnym PiS ostatnio nic się nie podoba. Wykazują dziwną aktywność – wszystko krytykują i są na „nie” – komentuje Maciej Chłodnicki.

Miasto uważa, że przeznaczenie wzgórz Zalesia pod budownictwo mieszkaniowe wcale nie jest złym pomysłem. – Wieżowce? To nieuniknione. Rzeszów jest położony w niecce. Wcześniej, czy później będzie się rozrastał i miasto wyjdzie na sąsiadujące wzgórza. To naturalny krok – uważa rzecznik Chłodnicki.

marcin.kobialka@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

Comments are closed.