żubr bieszczady Nadleśnictwo Baligród
Zdjęcie: kadr z filmu - Damian Stemulak, Nadleśnictwo Baligród
Reklama

– Jak się widzi dzikie zwierzę, to pierwszy odruch to jest hamulec – przestrzega nadleśniczy Wojciech Głuszko, wskazując, że zderzenie z tym kolosem dla samochodu osobowego kończy się zazwyczaj tragicznie.

Wideo opublikowane przez Nadleśnictwo Baligród, przedstawiające potężnego żubra przecinającego zaśnieżoną drogę, stało się hitem sieci. Podczas gdy internauci zachwycają się majestatem zwierzęcia, eksperci studzą emocje.

Krótki film, który pojawił się w mediach społecznościowych niespełna dobę temu, błyskawicznie przykuł uwagę tysięcy odbiorców. Widać na nim samotnego, potężnego żubra, który z niezwykłą gracją – mimo swoich gabarytów i zaśnieżonej skarpy – wchodzi na asfaltową drogę, by po chwili zniknąć w gęstwinie po drugiej stronie jezdni.

„Prawdziwy władca bieszczadzkich lasów”

W komentarzach pod nagraniem dominuje zachwyt nad potęgą natury. Internauci nazywają żubra „królem puszczy”, zwracając uwagę na jego „siłę i moc”. Użytkownicy są pod wrażeniem lekkości, z jaką tak masywne zwierzę porusza się po trudnym, zimowym terenie. „Z jaką gracją porusza się tyle kilogramów na takich szczupłych, zgrabnych nóżkach” – zauważa jedna z komentujących.

Dla części odbiorców widok ten był jednak zaskoczeniem. Wiele osób wciąż kojarzy żubry wyłącznie z Puszczą Białowieską, nie zdając sobie sprawy z ich obecności w górach. „Nie wiedziałam, że w Bieszczadach też są żubry” – przyznaje Maja. Bardziej zorientowani internauci szybko wyjaśnili, że bieszczadzka populacja różni się genetycznie od tej z północy Polski, a spotkania z nimi na lokalnych drogach nie należą do rzadkości, zwłaszcza w okolicach Sanoka czy Leska.

 

Nadleśniczy ostrzega: pierwszy odruch to hamulec

Choć nagranie budzi pozytywne emocje, leśnicy patrzą na nie przez pryzmat bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wojciech Głuszko, nadleśniczy Nadleśnictwa Baligród, w swoim komentarzu do sytuacji apeluje przede wszystkim o „zdrowy rozsądek”.

Reklama

– Jak się widzi dzikie zwierzę, to pierwszy odruch to jest hamulec – mówi wprost nadleśniczy. Podkreśla, że żubry często wychodzą na drogi z terenów otwartych, takich jak łąki czy polany śródleśne. Daje to kierowcom czas na reakcję, pod warunkiem, że obserwują otoczenie i nie jadą z nadmierną prędkością.

Ekspert zdecydowanie odradza próby zbliżania się do zwierzęcia samochodem, by zrobić lepsze zdjęcie. – Nie ma sensu, że podjadę bliżej. Jak zwierzę przechodzi, dać spokojnie przejść, zatrzymać się, pooglądać z daleka – instruuje Głuszko. Podjeżdżanie może wywołać nerwową reakcję zwierzęcia, zwłaszcza że w zależności od pory roku i „gier hormonalnych”, niektóre osobniki mogą być podenerwowane i nieprzewidywalne.

żubr Nadleśnictwo Baligród
Zdjęcie: kadr z filmu – Damian Stemulak, Nadleśnictwo Baligród

Zderzenie bez szans dla… samochodu

Nadleśniczy przywołuje statystyki, które powinny dać do myślenia każdemu kierowcy podróżującemu przez Bieszczady. W ostatnich latach na terenie nadleśnictwa doszło do dwóch zderzeń samochodów z żubrami. Wynik takich konfrontacji jest zaskakujący: to maszyna przegrywa z naturą.

– Zawsze się kiepsko kończyły dla przejeżdżającego, bo to jest jednak zwierzę ogromne. Wpada na samochód, to nie ma co zbierać – obrazuje sytuację Wojciech Głuszko. Co ciekawe, w obu przytoczonych przypadkach zwierzęta wyszły z kolizji niemal bez szwanku i o własnych siłach oddaliły się do lasu, podczas gdy dla ludzi i ich pojazdów skutki były opłakane.

Internauci zdają się rozumieć to zagrożenie. „Jadąc przez las, należy ściągnąć nogę z gazu” – piszą, dodając półżartem, że w starciu z takim kolosem „strach się bać”. Jak podsumowuje jeden z komentujących: „On jest u siebie. My tylko przejazdem”. (mob)

Czytaj więcej: 

Spotkanie z zakochanym rysiem na Podkarpaciu. Obserwacja rysia w naturze jest wielką rzadkością [FILMY]

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama