Zdjęcie: Podkarpacka Policja / Pixabay

Janusz T. miał usłyszeć wyrok za jedną z najbrutalniejszych zbrodni ostatnich lat na Podkarpaciu. Do tego jednak nie dojdzie. Oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem mieszkaniec powiatu krośnieńskiego zmarł przed zakończeniem procesu.

Niespodziewany zwrot wydarzeń sprawia, że wyrok w sprawie tego makabrycznego morderstwa nigdy nie zapadnie.

Szokująca zbrodnia na Podkarpaciu

Do tragedii doszło 16 marca 2024 roku we wsi Łączki Jagiellońskie w powiecie krośnieńskim. Jak już informowaliśmy, służby zostały zaalarmowane o śmierci 40-letniego mężczyzny. Sprawa od początku miała wyjątkowo brutalny charakter, a działania śledczych doprowadziły do zatrzymania trzech osób.

W toku postępowania głównym podejrzanym został Janusz T. To właśnie jemu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Śledztwo prowadzone przez prokuratorów i policjantów z Krosna obejmowało liczne ekspertyzy, przesłuchania świadków oraz analizę zabezpieczonych śladów.

Zebrany materiał dowodowy doprowadził do skierowania aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Krośnie.

Kilkadziesiąt ciosów

Prokuratura Okręgowa w Krośnie w maju 2025 roku informowała o makabrycznych okolicznościach tego zdarzenia. – Podejrzany znajdując się w stanie nietrzeźwości, używając siekiery oraz innego nieustalonego ostrego narzędzia, zadał ofierze kilkadziesiąt ran w wyniku czego doszło do wykrwawienia i śmierci pokrzywdzonego – przekazywała prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk.

Warto wspomnieć, że do całego zajścia doszło w trakcie libacji alkoholowej, której uczestnikiem był zarówno 68-letni wówczas Janusz T. Znajdował się tam również 40-latek, który stał się ofiarą zabójstwa. Ponadto na miejscu byli także mężczyźni w wieku 59 i 76 lat, którzy uciekli z miejsca przed przyjazdem policjantów.

Senior oskarżony

W maju 2025 roku Prokuratura Okręgowa w Krośnie poinformowała też o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko Januszowi T. Zarzucono mu popełnienie zbrodni z art. 148 § 2 pkt 1 kodeksu karnego, czyli zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Za taki czyn grozi kara od 15 lat pozbawienia wolności aż do dożywotniego więzienia.

Podczas przesłuchań oskarżony nie przyznał się do winy. Twierdził, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. Mimo to prokuratura uznała zgromadzone dowody za wystarczające do wniesienia aktu oskarżenia i prowadzenia procesu przed sądem.

Niespodziewany finał procesu

Gdy sprawa zmierzała do końca, doszło do wydarzenia, które całkowicie zmieniło jej bieg. Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie Artur Lipiński w rozmowie z Radiem Rzeszów, Janusz T. zmarł przed ogłoszeniem wyroku. Informacja została przekazana podczas rozprawy.

Śmierć oskarżonego oznacza, że sąd nie będzie kontynuować postępowania. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, proces karny przeciwko osobie zmarłej nie może być prowadzony ani zakończony wydaniem wyroku. W takiej sytuacji postępowanie podlega oficjalnemu umorzeniu.

Rodzina nie doczeka się sprawiedliwości

Dla bliskich zamordowanego 40-latka oznacza to brak ostatecznego rozstrzygnięcia sądu w sprawie odpowiedzialności karnej oskarżonego. Choć śledczy i prokuratura przez wiele miesięcy gromadzili materiał dowodowy, a akt oskarżenia trafił do sądu, proces zakończy się z przyczyn formalnych.

To wyjątkowo rzadka sytuacja, szczególnie w sprawach dotyczących najcięższych zbrodni. W praktyce śmierć oskarżonego zamyka możliwość wydania wyroku i przesądzenia przez sąd o jego winie lub niewinności.

Tym samym jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat w regionie zakończy się bez sądowego finału, którego oczekiwali zarówno bliscy ofiary, jak i mieszkańcy śledzący przebieg postępowania.

Czytaj więcej:

Nocny pożar domu jednorodzinnego w Rzeszowie. Palił się dach szeregówki