Reklama

W tym tygodniu Janusz Korwin-Mikke, w ramach swojej kampanii prezydenckiej, objeżdża Podkarpacie. W środę odwiedził Stalową Wolę, Tarnobrzeg i Mielec. Dziś Rzeszów, Jarosław i Przemyśl. Jutro Krosno, Jasło i Sanok.

[Not a valid template]

 

Na razie tradycyjnie, ale wkrótce się to zmieni – 16 marca w powietrze wzbije się bowiem „AirKorwinOne”, którym Korwin-Mikke wraz z najważniejszymi sztabowcami, będzie oblatywał Polskę.

– Postanowiliśmy, że dzięki takiemu rozwiązaniu będziemy w stanie dotrzeć do dużo większej liczby miejsc niż nasi kontrkandydaci i być tam pierwsi – mówi Przemysław Wipler, szef sztabu wyborczego.

Porównanie do AirForceOne, prezydenta USA, jest może trochę na wyrost, ale marketingowo dobrze się sprzeda. Czym więc będzie oblatywał Polskę Janusz Korwinn-Mikke?

– To czteroosobowa Cessna – dodaje Wipler. – Ale będzie tak oklejony, że trudno go będzie pomylić z każdym innym samolotem.

Na Podkarpacie oczywiście też przyleci. Sztab planuje tu jeszcze przynajmniej trzy wyborcze spotkania.

Krym jest daleko

A wizja prezydentury, jaką chciałby sprawować Janusz Korwin-Mikke? Tu oddajmy głos samemu przyszłemu kandydatowi.

Jak zauważa Korwin Mikke, „prezydent ma całkiem sporo prerogatyw”:

– Zacznijmy od najważniejszej: vetowanie ustaw.

– Poza tym inicjatywa ustawodawcza. Prezydentowi jest o wiele łatwiej składać projekty ustaw, niż Korwin-Mikkemu spoza parlamentu.

– Po trzecie, prezydent jest dowódcą armii. Będę się starał zmienić sposób rekrutacji do wojska. Chcę mieć w wojsku ludzi, którzy idą tam po to, żeby walczyć i zabijać a nie po to, by dostać emeryturę. Taki żołnierz nie jest mi potrzebny.

– Po czwarte, polityka zagraniczna: nie mam zamiaru wdawać się w żadne awantury, jeśli nie ma konieczności. Polsce nic nie zagraża. Krym jest daleko. Donbas wbrew pozorom jeszcze dalej. Ale zbroić się trzeba, na wszelki wypadek.

A polityka wobec Rosji?

– Zawetuję wszelkie próby przedłużania bądź rozszerzania sankcji wobec Rosji. Jest dokładnie wszystko jedno, czy Polska nałoży sankcje na Rosję, czy Rosja na Polskę, obie strony stracą tyle samo. Z tą różnicą, że Rosjan jest trzy razy więcej, więc ta strata rozkłada się na więcej ludzi i Rosjanie mniej to odczują. Od razu mówię, nie chcę się w to bawić”.

To oczywiście w skrócie. Do tego jeszcze kilka ekonomicznych pomysłów, ale te są z grubsza od dawna znane.

Jak więc Janusz Korwinn-Mikke ocenia swoje szanse w zbliżających się wyborach prezydenckich?

– Szanse oceniam, jako bardzo małe, ale mężczyzna póki jest szansa, to walczy. Bardzo dużo dzieci się urodziło, bo mężczyźni nie zrezygnowali – podsumowuje Korwin-Mikke.

Wybory prezydenckie w Polsce – zarówno pierwsza, jaki ewentualnie druga tura – odbędą się już w maju.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: