Burzliwe spotkanie Tadeusza Ferenca z mieszkańcami Nowego Miasta [ZDJĘCIA]

32
Reklama

– Nie będę podejmował decyzji przeciwko wam – zapewniał Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, na spotkaniu z mieszkańcami osiedla Nowe Miasto, którzy bronią się rękami i nogami przed budową wieżowców i drogi przez środek osiedla.

 

W Zespole Szkół nr 4 w piątkowe popołudnie odbyło się kolejne spotkanie Tadeusza Ferenca z mieszkańcami w ramach tzw. Tour de Ferenc. Przyszło na nie około 200 osób.

Tym razem to nie było miłe spotkanie. Miejsce też szczególne, bo Nowe Miasto to „matecznik” Ferenca. Tu w latach 90. ubiegłego wieku Ferenc przez osiem lat do 2001 roku był prezesem spółdzielni mieszkaniowej i mieszkańcy wręcz nosili go na rękach. To oni Ferencowi zapewnili potem roczną karierę w Sejmie, a później od 2002 r. dzięki nim wygrywał w cuglach kolejne wybory na prezydenta Rzeszowa.

Mieszkańcy Nowego Miasta podczas piątkowego spotkania byli jednak wrogo nastawieni do Tadeusza Ferenca. Powód? Plany budowy kilometrowej drogi przez środek ich osiedla, łączącej ul. Kozienia z al. Kopisto oraz budowa dwóch nowych 18-piętrowych wieżowców. Mieszkańcy o obu inwestycjach nie chcą słyszeć.

Dzień wcześniej, w czwartek, mieszkańcy spotkali się z posłem Wojciechem Buczakiem, kandydatem PiS na prezydenta Rzeszowa. Buczak staje murem za mieszkańcami. Udowadniał, że wcześniejsze zapewnienia ratusza, że miasto nie będzie budowało drogi, a o planach postawienia wieżowców nic nie wie, nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, bo przeczą temu ratuszowe dokumenty.

„Wuzetka” to nie pozwolenie

W piątek przed mieszkańcami musiał się tłumaczyć sam Tadeusz Ferenc. Nerwową atmosferę spotęgowało wspomniane spotkanie z Wojciechem Buczakiem. Miejscy urzędnicy zapewniali, że „dowody” na kłamstwa ratusza, które serwują politycy PiS i mamią nimi mieszkańców, są bardzo słabe.

Dokument świadczący, że deweloper dostał od miasta „zielone światło” na postawienie wieżowców nie jest żadnym pozwoleniem na budowę tylko tzw. „wuzetką” (warunki zabudowy). Zastępuje ona plan zagospodarowania przestrzennego tam, gdzie taki plan nie został uchwalony lub przestał obowiązywać. To bardzo wstępna procedura uzyskania pozwolenia na budowę, a do tego jeszcze daleka droga.

„Wuzetkę” wydano w 2017 roku, ale po skardze spółdzielni mieszkaniowej Nowe Miasto została ona uchylona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie. Ratusz cały czas twierdzi, że przed wydaniem takiego dokumentu nie ma jak się bronić, bo dopiero później w trakcie procedury załatwiania dalszych formalności może zablokować wydanie pozwolenia na budowę, gdy poznaje szczegółowe plany np. dewelopera.

Wirtualna inwestycja

W przypadku wspomnianych dwóch nowych wieżowców na Nowym Mieście warunkiem wydania deweloperowi „wuzetki” było zapewnienie do bloków drogi dojazdowej. Tak, tej aktualnie oprotestowanej, ale też zapisanej w miejskich planach jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy prezydentem Rzeszowa Tadeusz Ferenc nawet jeszcze nie był.

Co ważne, plany budowy drogi przez środek osiedla straciły ważność już w 2003 roku, bo wtedy w całym kraju przestały obowiązywać plany zagospodarowania przestrzennego, czyli dokumenty jasno określające, co na danym terenie można budować. Nowych planów nie tworzono, a samorządy, aby nie blokować inwestycji, wybierały skróconą drogę ich realizowania za pomocą wspomnianych „wuzetek”.

W przypadku drogi na Nowym Mieście pozostał tylko teren, który jedynie zarezerwowano pod tą inwestycję, bez żadnej gwarancji, że ona powstanie.

Ale gdy pojawił się deweloper, który chce na osiedlu wybudować wieżowce, temat budowy drogi odżył. Koszt jej budowy oszacowano na ok. 5 mln zł. Pieniędzy tych jednak nie zapisano w budżecie miasta, co w praktyce oznacza, że mówienie o budowie drogi jest w tej chwili wirtualną rzeczywistością.

Nie ma się też co dziwić protestom mieszkańców, bo nie chcą się obudzić, gdy przed ich blokami droga i wieżowce im wyrosną. Protestują teraz, póki nie jest jeszcze za późno.

Chodził z łopatą po osiedlu

Mieszkańcy Nowego Miasta podczas piątkowego spotkania z prezydentem Tadeuszem Ferencem najwyraźniej nie wiedzieli, że przed wbiciem jakiejkolwiek łopaty miasto musi zdobyć choćby tzw. ZRID, czyli zezwolenie na realizację inwestycji drogowej. A tego dokumentu nie ma i – jak zapewnia ratusz – nie będzie, skoro mieszkańcy drogi nie chcą.

Wielu z nich na spotkanie przyszło z wyrokiem WSA, który zablokował całą procedurę, ale mieszkańców to nie uspokaja, bo twierdzą, że miasto za wszelką cenę inwestycje chce realizować, mimo, że na przeszkodzie stanęła spółdzielnia mieszkaniowa.

– Czuję się bardzo dobrze na moim kochanym osiedlu. Przez 10 lat starałem się wam maksymalnie służyć. Kiedy jeździłem po osiedlu niezwykle cieszyła mnie piękna zieleń – tak zaczął spotkanie z mieszkańcami Nowego Miasta Tadeusz Ferenc. Mieszkańcy go wyśmiali.

To był pierwszy policzek dla Ferenca w jego wyborczym „mateczniku”. Ferenc się specjalnie nim nie przejął. – Śmiejecie się, że mamy piękną zieleń. Osobiście z łopatą chodziłem i robiłem nasadzenia. Jak jest potrzeba, to teraz wy sadźcie – mówił dalej prezydent i wypominał mieszkańcom: – W latach 90. bloki były szare, drogi wokół budynków wąskie… Służyłem wam przez 10 lat.

Ferenc: Póki jestem prezydentem…

Tadeusz Ferenc wspominał także o tym, że dzięki niemu m.in. docieplono bloki na Nowym Mieście, założono liczniki na wodę, aby mniej za nią ludzie płacili. Mieszkańcy mieli po dziurki w nosie tych wspomnień. – Masakra – komentowali po cichu. – Chcemy rozmawiać o drodze, a nie o tym, co było kiedyś – dodawali.

A Ferenc nadal w swoim stylu mówił: – Chcę z wami rozmawiać, bo kocham was autentycznie. Wierzycie, albo nie. Kocham to osiedle. Zawsze jest mi bliskie, często skręcam, aby przez nie przejechać w drodze do pracy.

Prezydent przyznał, że trafiła do niego petycja przeciwko budowie drogi. Petycję podpisało ok. 3 tysiące osób. – Słucham was – zapewniał Ferenc.

– Póki będę prezydentem, tej drogi nie będziemy budować. Zmieniają się czasy, ale tylko oczekiwania społeczeństwa spowodują, że ta droga będzie budowana. Na dziś oświadczam: Póki jestem, nie będę podejmował decyzji przeciwko wam, możecie być tego pewni – deklarował Tadeusz Ferenc.

Po tych słowach mieszkańcy zaczęli bić brawo Ferencowi, ale nie zabrakło i takich, którzy odgrażali się, że przyjdą też na najbliższą sesje Rady Miasta (28 sierpnia), na którą radni PiS  szykują uchwałę, która ma sprawić, że Nowe Miasto będzie zabezpieczone przed budową kontrowersyjnej drogi i takich inwestycji, które mieszkańcom mogłyby utrudnić życie.

O sukcesach nie chcieli słyszeć

Aby zamknąć temat drogi na spotkaniu, władze Rzeszowa chciały mówić o tym, co miasto zrobiło w ostatnich latach. Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, zaczął opowiadać o nowych ekologicznych autobusach, ważnych umowach o współpracy, które miastu udało się podpisać. O imprezach kulturalnych, nagrodach, o planach, czyli wszystkim tym, co sprawia, że Rzeszów idzie do przodu.

Mieszkańcy jednak nie chcieli tego słuchać. – My to już wszystko wiemy – mówili i starali się kilka razy zagłuszyć prezentację wiceprezydenta Ustrobińskiego.

– Nie spotkaliśmy się tutaj po to, aby słuchać o sukcesach. Doceniamy pana działania, jako prezydenta i prezesa spółdzielni. Mieszkam już tu 24 lata. Pan mnie dobrze zna i wie, że już trzeci raz wraca sprawa budowy tej drogi. Dlaczego nie można tego zablokować? Dlaczego mamy się denerwować, że koło naszego bloku będzie szła ruchliwa droga? Nie zgadzamy się na to – mówił jeden z mieszkańców.

– Jak pan obiecuje, że drogi nie będzie, to niech pan powie, jak pan to zrobi, żeby nigdy nie powstała. Tego oczekujemy – dodawał.

Puste słowa, panie prezydencie

Inny mieszkaniec robił wyrzuty Tadeuszowi Ferencowi, że podpisał projekt budowy drogi. – Czym pan się kierował? – pytał. – Mówi pan, że miasto jest bezpieczne. Dzieci, które bezpiecznie mogą teraz same chodzić do szkoły, po wybudowaniu drogi nie będą mogły tego robić – dodawał.

– O którą drogę chodzi? -pytał Tadeusz Ferenc.

– Od ul. Kozienia do Millenium Hall. Powiedział pan, że tej drogi nie będzie, ale jej projekt jest. To są puste słowa, panie prezydencie. Niech pan podpisze, że tej drogi nie będzie – mówił jeden z mieszkańców.

Ferenc odpowiadał: – Po pierwsze, żadnej zgody na budowę drogi nie podpisywał prezydent, tylko jego służby. Po drugie, drogi nie będzie i nie mam w tej chwili takich planów. Dokąd ja będę prezydentem, bo nie mogę obiecać za swoich następców.

– A bloki? – pytał dalej mieszkaniec.

– Nic o blokach nie wiem. Żeby budować bloki, musi być droga. Droga nie będzie budowana. Odpowiedź jest prosta – powtarzał po raz kolejny Ferenc.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

32 KOMENTARZE

  1. Czas na zmianę Ferenc na zasłużoną emeryturę.
    Polecam porównanie poziomu kultury Panów Buczaka i Ferenca. Ci którzy byli na obu spotkaniach na nowym mieście bez problemu zauważą iż tak grubianskiego i chamskiego podejścia do osob które mają inne zdanie jakie prezentuje Ferenc trudno spotkać.
    Czas na zmianę. Dziadek kończ was wstydu oszczędź.

  2. Ferenc zadluza miasto i jest nie slowny. Wykupuje dziłki dla swoich dzieci. Gość zarabia wiecej od prezydenta Polski. Najwyzszy czas powiedzieć stop. Poza tym jest juz za stary by być prezydentem. Mysle, ze trzeba dać szanse Buczakowi, gosć zyskuje przy blizszym poznaniu. Jest otwarty i życzliwy.

    • Rzeszowski pis zarzyna gospodarkę. Jedno co daje jeszcze pracę tutaj to budowlanka a oni wszystko blokują jeden rok z Buczakiem i Rzeszów będzie się jak Lublin wyludniał a w witrynach będą wisziec kartki- Likwidacja, Wynajmę… Aqaparki, obwodnice, bloki, wieżowce, drogi wszystko zablokowane przez rzeszowskich polityków Pis. I tego chcesz na większą skalę?

      Nie daj Boże żeby Buczak wygrał w moim mieście.

      • Zobacz facet co mówił minister finansów za czasów PO na program 500+ miało nie być piniędzy a tu jest na 500 + i do tego PKB z wzrostem 5 % w skali rocznej.Nie strasz rzeszowian inżynierem Buczakiem bo nie widzisz chyba że są miasta i gm. które nie tylko nie są zadłużone ale rozwijają się dynamicznie min gm Trzebownisko czy gm. Kleszczów.Na Lublin nie patrz bo tam rządzi facet z PO i dlatego Lublin jest jeszcze bardziej zadłużony na 1 mieszkańca niż Rzeszów.

        • Kolejny opętany głupotą z tvpis. Jak można wierzyć w głupoty o których piszesz? Z nieba spadło na 500+ ? Nie widzisz baranie, że wszystko podrożało żeby na 500+ wystarczyło? Woda, gaz, prąd, paliwo a o żywności nie wspomnę. Co raz to jakiś nowy podatek nazywany “danina”, żeby motłoch bezrozumny czyli ty i pozostali wyborcy pisu, nie słyszeli słowa “podatek”. Takie były obietnice pisu i reprezentującego go buczaka? To nie jest żadne straszenia, to już się stało. Jest drożej, żeby można było rozdawać rydzykom i pozostałym nierobom. PKB ze wzrostem 5% ? Za to zadłużone Państwo w 4 lata o dwa razy tyle, co poprzednicy w 8. Tego już nie mówią z tvpis?

  3. Ferenc zadluza miasto i jest nie slowny. Wykupuje dziłki dla swoich dzieci. Gość zarabia wiecej od prezydenta Polski. Najwyzszy czas powiedzieć stop. Poza tym jest juz za stary by być prezydentem. Mysle, ze trzeba dać szanse Buczakowi, gosć zyskuje przy blizszym poznaniu. Jest otwarty i życzliwy.

  4. Miasto Rzeszów jet dokładnie na 141 miejscu w Polsce pod względem gęstości zaludnienia (1575 os na 1 km kw) po przyłączeniu Matysówki i Miłocina spadnie na dalsze miejsce.Na dodatek bardzo wysokie zadłużenie ponad 65 % dochodów rocznych na IV kw 2017 wynosiło ponad 665 mln zł co dawało dokładnie 3498 zł na każdego mieszkańca od noworodka do emeryta.Może warto na ratuszu wystawić zegar jak szybko zadłuża się miasto ,podobny zegar informuje o zadłużeniu Lublina.Nikt nie ma do inwestycji miejskich z udziałem środków unijnych ale muszą być pro-rozwojowe a nie kosmetyczne albo takie które nie działają jak tablice ledowe które nic nie informują .Miejski system ,,smart city,, podobno bardzo inteligentny kosztował miasto,podatników chyba ponad 350 mln zł.

  5. Oj, natrudził się Rzeszów News natrudził. Dużo godzin trwało zanim ustalono cóż by tu napisać z piątkowego spotkania. No, ale musiał pomóc ratusz. Pani Redaktor, która jeszcze dwa dni temu nie wiedziała jaka jest różnica między warunkami zabudowy, a pozwoleniem na budowę (takie przynajmniej wrażenie można było odnieść po lekturze tekstu), teraz sprawnie tłumaczy co to “wuzetka”, pojawia się ZRID i tego typu wiedza. Trudzą się trudzą stronnicy ratusza (podobnie Wyborcza, gdzie młoda dziennikarka wsparta przez starszego kolegę też wysmażyła dzieło życia) jakby tu zohydzić PiS, Buczaka itd. Bo przecież groźbę budowy drogi, której ludzie nie chcą, wymyślili PiS i Buczak. Ferenc nic nie wie, ani o drodze, ani o blokach, a ponoć “kierownik miasta” wie o wszystkim. Te ponad 2 tysiące ludzi którzy podpisali sprzeciw, to w tej narracji bezwolna masa, która zamiast być wdzięczna Ferencowi za posadzone niegdyś na osiedlu drzewa, dziś kąsa karmiącą rękę panującego prezydenta i daje się prowadzić niczym zwierzęta przez przewrotnych pisowców i Buczaka. No bo przecież ludzie są głupi i nie wiedzą czego chcą. Powinni tylko raz na cztery lata wybrać Ferenca, a on już wie co dla nich dobre.

  6. Identycznie z 2 lata temu zrobił Kultys z Pisu jak zrobił Buczak. Też podjudził wcześniej ludzi żeby zablokować miastu inwestycję. I w mieście gdzie 45 tyś studentów nie ma i nie będzie bo i za co aqaparku choć był inwestor z Niemiec z własnymi pieniędzmi. Podobną politykę rozwojową miasta prowadzi Buczak.

    Zablokować a utrącić i jak to mówił Krzysiu Konowicz “żeby nic nie było”

    • Skończcie już z tym “aquaparkiem” .
      Jak ten dobroduszny filantrop z Niemiec chce zafundować biedakom aquaprak, to niech znajdzie wolny, niezagospodarowany grunt, a nie wpycha się do parku w środku blokowiska.
      “I w mieście gdzie 45 tyś studentów nie ma i nie będzie” studenckiego campusu, tylko kilka zabytkowych akademików, a reszta niech się gnieździ za zawyżone stawki w PRL-owskich blokach, między emerytami i młodymi małżeństwami.

  7. Nie ma już osiedla żeby stare pryki nie były czemuś przeciwne. Droga, blok, most, obwodnica, aqapark, wieżowiec bez różnicy byle niczego nie było. Moja rada a nakryjcie się prześcieradłem i pomalutku pomalutku czołgajcie na cmentarz a innym dajcie żyć i się rozwijać.

    • Daj żyć innym i wypierdzielaj ze swoim betonem, asfaltem, smrodem i hałasem na świeżo przyłączone nieużytki, których nawet skosić nie ma kto.

      • Wracaj na ojcowiznę do pasania krów do Łukawca a nie wypowiadać się o rzeszowskich inwestycjach. Rzeszów to miasto a nie bieszczady. A ci co protestują niby mieszkają w drewnianych chatach czy betonowym bloku? Jak dojeżdzają do Nowego Miasta klepiskiem czy asfaltem?

        Krowy muczą że niewydojone wracaj wracaj.

        • Mareczku, 99% mieszkańców Nowego Miasta ma korzenie w podrzeszowskich wioskach.
          Co oczywiście nie jest żadnym powodem do wstydu.
          Skąd u ciebie to zacietrzewienie, zapomniałeś gdzie mieszkali dziadkowie?

    • piotrze – wredny typ z ciebie.
      Powiedz to swoim rodzicom, będą z ciebie dumni.
      Ale czas robi swoje, ty też będziesz starym prykiem, choć brak ci rozumu by to pojąc.
      A redakcja dawno powinna usuwać tak chamskie komentarze jak ten piotrusia

  8. Niedawno gdy włączono światła obok nowego Lidla na Nowym Mieście co skutkowało korkami na Podwisłoczu mieszkańcy pisali do Nowin i Super Nowości że potrzebna nowa droga. Zgłupiałam.
    Zwłaszcza że tą co blokują drogę zaplanowali jeszcze w 1990r.

    • Nie do końca. Mieszkańcy NM od 40 lat nie mieli problemów z poruszaniem się ul. Podwisłocze. Aż nastał LIDL (ktoś wydał pozwolenie :-)) Po wybudowaniu okazało się, że w trosce o mieszkańców postawią tam światła na przejściu. Poszli po bandzie i zrobili całe skrzyżowanie, blokując ruch na ulicy. Skutkiem tego pomysł odciążenia Podwisłocza równoległą arterią. Geneza problemów zawsze tkwi w nieprzemyślanych decyzjach, które generując następne głupie decyzje tłumaczy się dbałością o mieszkańców. Ot ktoś podpala i pierwszy biegnie gasić pożar…

  9. I co z tego że przeciwko drodze podpisało się 3 tyś jak za nową drogą gdyby zrobić referendum byłoby pewnie z 80% mieszkańców 190 tysięcznego Rzeszowa.

    Ci protestujący to ludzie w wieku 60+ którzy albo już albo za chwilę będą mieli emerytury i siedzą w domu. A pozostała część ludzi stoi w korku bo nie ma się jak do pracy dostać. Rzeszów to jednak STOLICA Podkarpacia i drogi czy nowe mieszkania należy budować a takie blokowania nie brać w ogóle pod uwagę.

      • Wieżowce to są 200-300 metrowe w Nowym Jorku.

        Na Nowym Mieście co najwyżej kolejne bloki a nie wieżowce. Może od razu drapacze chmur 🙂 Dlaczego Ci co już mieszkają tego samego zabraniają innym?

        • Ponieważ jest mnóstwo wolnej przestrzeni w tym mieście.
          Rzeszów pod względem gęstości zaludnienia jest na szczęście gdzieś około 140 miejsca.
          A to oznacza że nie musimy budować bloku koło bloku, bo tak jest lepiej dla developera, bo dzięki temu osiąga większe zyski.

Comments are closed.