Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News
Reklama

Na rzeszowskim osiedlu Nowe Miasto znowu wrze. Politycy PiS obawiają się, że obietnice ratusza o rezygnacji z budowy nowej drogi i wieżowców mogą skończyć się na obietnicach. 

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, na konwencji swojej partii, która w miniony weekend odbyła się w Katowicach, zarzucił opozycji, że uprawiają politykę oparta na emocjach. Miał rację, opozycja w Radzie Miasta Rzeszowa, którą stanowią politycy PiS, gra perfekcyjnie na emocjach mieszkańców stolicy Podkarpacia. 

To było widać szczególnie podczas ubiegłorocznych wyborów samorządowych. Gdzie się człowiek nie obejrzał, tam wyskakiwał poseł Wojciech Buczak, ówczesny kandydat PiS na prezydenta Rzeszowa i radni prawicy, którzy poruszali tzw. ludzkie tematy. 

To wtedy głośno było o warunkach zabudowy, które Urząd Miasta wydawał w różnych częściach Rzeszowa. Wtedy też przypomniano temat budowy drogi zaplanowanej jeszcze w latach 90. – od ul. Kozienia do al. Kopisto biegnącej przez środek osiedla Nowe Miasto tuż obok kościoła. Ujawniono też plan budowy przez deweolopera – spółkę Besta – dwóch 18-piętrowych bloków o wysokości 56,5 m. 

Niechciany prezent na osiedlu

Miasto tzw. “wuzetki” na tę inwestycję wydało 1 sierpnia 2017 roku. Spółdzielnia Nowe Miasto decyzję ratusza zaskarżyła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Nic to jednak nie dało, więc sprawa trafiła do sądu. I tak 7 maja 2018 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił wydane wcześniej pozwolenie.

Zanim jednak uchylono “wuzetkę”, widmo ruchliwej drogi i dwóch wieżowców spędzało mieszkańcom Nowego Miasta sen z powiek. Byli wręcz wściekli, że ratusz chce im zafundować taki “prezent”, mimo, że mieszkańcy już teraz mają problem z terenami zielonymi i parkowaniem, a nowa droga i bloki tylko by problem powiększyły.  

Wówczas Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, na spotkaniu z mieszkańcami Nowego Miasta 4 sierpnia obiecał, że droga nie powstanie, a tym samym budowa bloków będzie niemożliwa. – Póki będę prezydentem, tej drogi nie będziemy budować. Nie będę podejmował decyzji przeciwko wam, możecie być tego pewni – deklarował wtedy Tadeusz Ferenc.

Zdjęcie: Joanna Gościńska / Rzeszów News

Wznowiono prace nad “wuzetką”

W ślad za tą deklaracją poszły też czyny. W sierpniu ub. r. Rada Miasta uchwaliła zmiany  studium w taki sposób, aby widmo budowy ruchliwej drogi przestało straszyć.

Drugi projekt uchwały dotyczył przystąpienia do opracowania miejscowego planu zagospodarowania w rejonie ul. Popiełuszki i ul.Seniora na obszarze 18,5 ha, gdzie znajduje się zieleń – urządzona i nieurządzona, Zespół Szkół Ogólnokształcących, Przedszkole nr 38 oraz kościół pw. Opatrzności Bożej i hektar terenu przy ul. Popiełuszki, gdzie miały powstać bloki.

Temat po deklaracjach i podjętych krokach wówczas ucichł. Na nowo przypomnieli go w poniedziałek radni PiS. Dlaczego? Bo trafili na pismo podpisane przez Ewę Kopycińską, zastępcę dyrektora wydziału architektury Urzędu Miasta w Rzeszowie, gdzie zdecydowano o “podjęciu postępowania administracyjnego sprawie ustalenia warunków zabudowy” dla budowy dwóch bloków w rejonie ul. ks. J. Popiełuszki. 

W uproszczeniu, oznacza to, że Besta ponownie 12 czerwca br. do miasta zwróciła się z wnioskiem o wydanie “wuzetek” na około hektarowym terenie przy ul. Popiełuszki na budowę wieżowców, a miasto 26 czerwca br. postanowiło na nowo rozpocząć proces wydawania “wuzetek”. 

PiS: jaka wiarygodność prezydenta?

Radni PiS – Jerzy Jęczmienionka, Marcin Fijołek i Mateusz Szpyrka, wiedząc, że na Nowym Mieście słowo “wuzetka” działa na mieszkańców, szczególnie tych starszych, jak płachta na byka, w poniedziałek po południu postanowili przy kościele zgromadzić około 100-osobowy tłum i podgrzać emocje. 

Zanim sami przyszli, mieszkańcy osiedla mówili: – Osiedla stare, budynki się rozwalają, a oni nam ruchliwą drogę budują. Podwyżki to umieją zaserwować, ale o komfort naszego mieszkania to już nie ma komu zadbać. Ferenc obiecywał, że bloków nie będzie. Kłamał w żywe oczy. 

Gdy radni PiS pojawili się na placu przy kościele mieszkańcy przywitali ich ciepło. Starsze kobiety z Marcinem Fijołkiem witały się, jak z własnym wnukiem. Nawet go przytulały. Fijołek w poniedziałek wśród mieszkańców ws. “wuzetek” też zabrał głos.

– Pamiętamy, jak w ub. r. prezydent obiecywał, że nic nie będzie tu budowane. To postanowienie ws. wznowienia tego postępowania o warunkach zabudowy jednak napawa nas wszystkich obawami, a także stawia pytania o wiarygodność władz Rzeszowa w tej  sprawie – mówił Marcin Fijołek, szef kubu PiS w Radzie Miasta. 

Klub PiS na najbliższą wtorkową Rade Miasta (9 lipca) przyszykował projekt uchwały, który ma przyspieszyć prace nad uchwalaniem miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego na ponad 18-hektarowym terenie na Nowym Mieście. 

– Od momentu, kiedy Rada Miasta zadecydowała przystąpieniu do opracowania planu, minął rok, a planu jak nie było, tak nie ma. My, jako radni PiS, chcemy wywrzeć presję na władzach Rzeszowa, aby miejscowy plan został uchwalony – mówił Fijołek. 

Jak zabetonują, będzie tragedia

Leszek Sztokman, przewodniczący Rady Osiedla Nowe Miasto, z kolei pochwalił się, że pod koniec maja na ręce Andrzeja Deca, przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa, oraz Tadeusza Ferenca złożono petycję o objęciu miejscowym planem całego osiedla – od al. Rejtana, po al. Powstańców Warszawy, po brzeg Wisłoka i al. Kopisto. Pod petycją podpisało się 3,5 tys. mieszkańców. 

 – Nam żyje się tu dobrze. Jakby zabetonowali te ostatnie zielone miejsca, to byłaby tragedia. Mamy dzieci i wnuki i one też żyją na tym osiedlu. Trudno sobie wyobrazić sytuację, że dookoła będzie tylko beton i asfalt. Już nie mówię o smogu. Wierzę, że nasza mobilizacja wpłynie na decyzje urzędników miejskich, którzy przychylą się do naszych postulatów – mówi Leszek Sztokman.

Na spotkaniu radnych PiS z mieszkańcami był obecny także Jerzy Kustra, wiceprezes Spółdzielni Nowe Miasto. Ten, dla odmiany, nie straszył ponownie mieszkańców widmem budowy niechcianych bloków. 

– Widziałem zarysy planów. Nie widziałem tam niczego innego, czego by Rada Miasta nie uchwaliła w ub. r. Całość to infrastruktura rekreacyjna i zieleń. Jedyna zmiana to plany wybudowania domu kultury. Miasto zaproponowało na ten cel działkę przy ul. Popiełuszki, a nie jak chciała rada, w pobliżu kościoła – mówił Jerzy Kustra. 

– To dopiero początek prac. Jak plan zostanie przedstawiony, to wtedy będziemy mogli składać różne wnioski i wprowadzać zmiany – dodawał.  

Ratusz: wieżowców nie będzie

Samo miasto też nie planuje zmieniać zdania w kwestii tego, co ma powstać na Nowym Mieście, a zagrywkę PiS oceniają, jako nietrafioną powtórkę z rozrywki. 

– Ten sam problem został nagłośniony przez PiS dokładnie rok temu, przed wyborami samorządowymi. Wtedy prezydent obiecał mieszkańcom, że jeżeli ludzie nie będą chcieli tam bloków, to one nie powstaną. Prezydent dotrzymuje obietnic – zapewnia dziś Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. 

Ratusz wyjaśnia, że to firma wystąpiła o wydanie “wuzteki”, a ratusz takiego wniosku nie może zignorować. – Mamy obowiązek im na to odpowiedzieć. Ba, “wuzetka” zostanie pewnie wydana, ale kluczowe jest to, co się w niej znajdzie, a przed inwestorem postawimy takie wymagania, że nie będzie on miał możliwości wybudowania wieżowców – deklaruje Chłodnicki. 

Miejscy urzędnicy dziwą się także, że radni PiS chcą przyspieszać opracowanie miejscowego planu, co na ogół zajmuje minimum dwa lata.

– Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jasno określa, ile ma trwać każdy etap opracowywania planu. Jeśli np. udostępnienie planu do wglądu publicznego trwa trzy miesiące, to nie można tego przyspieszyć, bo to potem będzie argumentem, by plan uchylić i dwa lata pracy wyrzuci się do kosza – słyszymy w ratuszu.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: