Zdjęcie: Pixabay
Reklama

Brak możliwości wydzielenia osobnej sali – to powód dla którego Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie nie jest w stanie organizować porodów rodzinnych.

Epidemia koronawirusa, poza skutkami gospodarczymi, ma także inne, bardziej społeczne. I nie chodzi tu o przymusową izolację, którą wdrożono w pierwszej fazie epidemii, ale o jeden z najważniejszych momentów w życiu każdej rodziny – narodziny dziecka. 

W ostatnich latach coraz bardziej popularne stały się tzw. porody rodzinne, dzięki którym kobieta w trakcie narodzin dziecka może korzystać ze wsparcia bliskiej osoby. Niestety, taka możliwość została zablokowana 12 marca br. ze względu na epidemię koronawirusa.

 Szpital odmawia porodów rodzinnych

Teoretycznie, od lipca znów można rodzić rodzinnie, ale jak się okazuje, nie wszędzie. Paweł, Czytelnik Rzeszów News, poinformował nas, ze takiej możliwości nie daje Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 przy ulicy Szopena. 

“Z zarządzenia prezesa NFZ z 8 lipca wynika, że osoba towarzysząca ma prawo uczestniczyć w porodzie. Rzeszowski szpital jednak odmawia uczestnictwa w porodach wszystkim osobom” – napisał Paweł.

Rzeczywiście, NFZ w lipcu poinformował, że szpitale dostają dodatkowe pieniądze “na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym”. Pieniądze powinny trafiać na zorganizowanie i zapewnienie pacjentom świadczeń medycznych w bezpiecznych warunkach, m.in. na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu.  

NFZ poinformował także, że żądania szpitali, by osoby towarzyszące wykonały test na COVID-19 wykonały na 5 dni przed porodem jest “nieuzasadnione i nieracjonalne”. “Poród jest – co do zasady – zdarzeniem nieplanowanym” – tłumaczy NFZ. 

Zakazu nie ma, ale… 

Fundusz radzi, by na te szpitale, które odmawiają osobie towarzyszącej uczestnictwa w porodzie z powodu niedostarczenia wyniku testu na COVID-19, składać skargi do Rzecznika Praw Pacjenta lub oddziałów wojewódzkich NFZ.  

Rafał Śliż, rzecznik podkarpackiego NFZ, potwierdza, że porody rodzinne zakazane nie są. – Pomoc osoby bliskiej jest wskazana, ale ważniejsze jest życie i zdrowie wszystkich pacjentów na oddziale. Jeśli istnieje jakiekolwiek zagrożenie, lekarz ma prawo odmówić porodu rodzinnego, podając jednocześnie przyczynę odmowy – wyjaśnia Rafał Śliż. 

NFZ dopłaca szpitalom ok. 100 zł na zakup maseczek, rękawiczek oraz ubrania ochronnego, które w dobie epidemii są obowiązkowe dla osoby towarzyszącej w porodzie. Niemniej jednak, ostateczną decyzję, czy przy porodzie może być obecny ktoś bliski, podejmuje lekarz.

Szpital nie spełnia wymogów 

W KSW nr 1 od połowy marca porody rodzinne nie odbywają się w ogóle i póki epidemia się nie zakończy, odbywać się nie będą. – Nie spełniamy wymogów sanitarnych. Nie mamy także odpowiedniej infrastruktury do przeprowadzania porodów rodzinnych – rozkłada ręce Marek Wiater, dyrektor KSW nr 1 w Rzeszowie. 

Chodzi o to, że w szpitalu przy ulicy Szopena jest tylko jedna sala porodowa. Nie da się więc dla pacjentki rodzącej np. mężem wydzielić osobnej, pojedynczej sali wyposażonej w węzeł sanitarny, a to w dobie epidemii koronawirusa jest obowiązkowe. – Mamy w planach dopiero modernizację sali porodowej – wyjaśnia dyrektor Wiater. 

W KSW nr 1 od od stycznia do czerwca na świat przyszło 750 dzieci. Od stycznia do połowy lutego urodziło się ok. 250 dzieci, z czego ok. 80 proc. porodów odbywało się przy udziale bliskiej osoby.  

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: