Zdjęcie: Marcin Kobiałka / Rzeszów News
Reklama

Ratusz nie wytoczy procesu sądowego posłowi PiS Wojciechowi Buczakowi. Ale z radnym Jerzym Jęczmienionką tak szybko się godzić nie zamierza. Proces ruszył. 

O tym, że ubiegłoroczne wybory samorządowe były gorące nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Politycy PiS w kampanii wyborczej dali się we znaki prezydentowi Tadeuszowi Ferencowi i jego ekipie z Rozwoju Rzeszowa. 

Konferencji prasowych, które miały w założeniu prezentować nieudolne zarządzanie miastem przez Tadeusza Ferenca przez 16 lat, było multum. Wytykano mu m.in. fuszerkę na ul. 3 Maja, nieudolność w rozwiązaniu śmierdzącego problemu Res-Drobu oraz to, że chce zabudować tereny zielone. Było też o „pustych obietnicach” Ferenca i ratusza.

“Wuzetki”, wieżowce i Młynówka 

To właśnie “puste obietnice”, o których mówił poseł Wojciech Buczak (kandydat PiS w wyborach na prezydenta Rzeszowa), sprowokowały ratusz, by Buczaka pociągnąć do odpowiedzialności. Miasto twierdziło, że poseł PiS na konferencji kłamał, opowiadał półprawdy i manipulował faktami

Jednym z głównych tematów kampanii była też oprotestowana przez mieszkańców budowa na osiedlu Nowe Miasto 18-piętrowych wieżowców i budowa drogi przez środek osiedla. Na Tadeusza Ferenca ze strony polityków PiS (wśród nich był m.in. radny Jerzy Jęczmienionka) spadały gromy za to, że wydał zgodę na wieżowce – wspomniane “wuzetki”.   

W innym przypadku Jerzy Jęczmienionka obarczył ratusz winą za to, że urząd jest odpowiedzialny za niedrożność rzeki Młynówka, która przy większych opadach deszczu zalewa mieszkańców Słociny i na dodatek jeszcze prezydent wydaje kolejne zezwolenia na budowę bloków w tym rejonie. 

Ratusz wypowiedziami Wojciecha Buczaka i Jerzego Jęczmienionki poczuł się zniesławiony. Do obu polityków PiS wysłał przedsądowe wezwania, by publicznie przeprosili za swoje słowa z kampanii wyborczej. Jęczmienionka odpowiadał, że jeżeli ktoś ma przepraszać, to jego i powinien to zrobić… Tadeusz Ferenc. 

Ratusz przekonany wyjaśnieniami posła

O planach złożenia pozwów było głośno w mediach. Wojciech Buczak przepraszać nie zamierzał. – Moje wypowiedzi mieszczą się w granicach dopuszczalnej krytyki kierunków polityki osoby piastującej funkcję prezydenta miasta – odpowiadał poseł Buczak. 

Ratusza to nie przekonywało, miejscy urzędnicy zapowiadali, że przeciwko Wojciechowi  Buczakowi do sądu skierują pozew cywilny. I gdzie ten pozew? – Wycofaliśmy się z tego. Poseł złożył wyjaśnienia, po których prezydent podjął decyzję, aby zakończyć sprawę – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

To, oczywiście, oficjalna wersja. Bardziej prawdopodobna wydaje się ta związana z immunitetem poselskim, jaki posiada Wojciech Buczak. Aby skierować przeciwko niemu pozew do sądu, Sejm musiałby Buczakowi immunitet uchylić. Z taką inicjatywą musiałby wyjść sam ratusz. Prawdopodobieństwo, że Sejm uchyliłby immunitet posłowi jest nikłe.

W skrócie – zbyt dużo formalności do załatwienia bez gwarancji, że Wojciecha Buczaka uda się przed sądem postawić, nie mówiąc już o udowodnieniu mu winy.  

Kto się mija z prawdą? Będzie mediator

Fot. Maciej Brzana / Rzeszów News. Na zdjęciu Jerzy Jęczmienionka, radny miejski PiS

Inaczej ma się sprawa z Jerzym Jęczmienionką. Radny PiS początkowo nie odbierał przedsądowych wezwań, skutecznie uniemożliwiając ratuszowi podjęcie wobec niego dalszych kroków prawnych. Jak się okazuje, ratusz, w przeciwieństwie do Wojciecha Buczaka, Jerzemu Jęczmienionce nie podarował słów z kampanii wyborczej. 

W lutym br. w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie ruszył proces. Na pierwszą rozprawę przyszedł zarówno Tadeusz Ferenc, jak i radny Jęczmienionka. – Liczymy, że radny przeprosi prezydenta. Gdzie i w jakiej formie? O tym zdecyduje sąd – mówi krótko Maciej Chłodnicki.

Jerzy Jęczmienionka tak wspomina pierwszą rozprawę: – Padały sformułowania, czy aby na pewno tego typu sprawy powinny być skierowane przez prezydenta na drogę sądową. Padła też sugestia, aby prezydent sprecyzował, co dokładnie mi zarzuca i o co dokładnie wnioskuje. 

Ratuszowi prawnicy do sądu dostarczyli m.in. nagrania, które mają obciążać Jerzego Jęczmienionkę. – Jestem zdziwiony i zaskoczony działaniami prezydenta, który w mojej ocenie mija się z prawdą. Zarzuca mi coś, co nie potwierdza się nawet w jego dokumentach – twierdzi radny PiS. To oczywiście tylko jego wersja. 

Na pierwszej rozprawie sąd wyznaczył mediatora, który ma trzy miesiące na pogodzenie Tadeusza Ferenca i Jerzego Jęczmienionkę, a tym samym uniknięcie kosztownego i długiego procesu. Jeżeli mediator nic nie zdziała, to wówczas sąd wyznaczy kolejny termin rozprawy. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

7 KOMENTARZE

  1. Ciul z tym koromysłem refulerem niech nawet stanie czterech z czerpakami + dwie furmanki i sru niech jadą z robota to sprawdzona metoda tak piasek czerpano z rzeki w latach 50-tych i 60-tych
    Bo sie okaże że znowu rok minie a robotą odmulania klasyczny ; Pikuś
    A najlepiej zasuwy do góry i sru niech ten 40- letni syf płynie do Wisły i dalej tak jak płynął poprzednio zanim skończony matol no może imbecyl wymyślil te grodzie i zatrzymał rzeke
    ; Uf!

  2. Cały pis kłamie jak najęty. Skoro premierowi wolno, to takiemu jęczmieniące wydaje się, że tez mu płazem ujdzie. Prokuratury działają jak miały działać, czyli pod dyktando pisiorów, czego przykład mamy ze srebrną, więc wszystko wolno.

  3. Ja wiem że są osoby których myślenie ogranicza się do tego że co złego to Ferenc tyle że świadczy to tylko o Tobie. Właścicielem zalewu w Rzeszowie są WODY POLSKIE i to one są za niego odpowiedzialne. Twój znienawidzony Ferenc od wielu lat stara się aby Wody Polskie zrobiły to do czego są zobligowane czyli z naszych podatków które jako Rzeszowianie do budżetu państwa płacimy oczyścić z syfu zbiornik który nam zagraża.

    PIS stworzył nowe ministerstwo które nazywa się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej które to stworzyło Wody Polskie które są właścicielem Rzeszowskiego zalewu i są za niego odpowiedzialne. Przybyło ministrtów, wiceministrów, prezesów, wiceprezesów, urzędników a refulera na zalewie jak nie było tak nie ma. Czekam na niego z niecierpliwością bo kandydat na prezydenta Buczak sprawę załatwił czym chwalił się w kampanii samorządowej. Człowiek o takim autorytecie, poseł na sejm, wiceprzewodniczący komisji obrony narodowej takich słów na wiatr na pewno nie rzuca i niebawem na zalewie zobaczymy refuler.

    wiem wiem… wszystko przez złego Ferenca…

  4. No już wiosna a z tego zamulonego syfu jeszcze pierwszego
    wiadra ” paciary” nie wybrali a Wisłok nie śpi codziennie wali kolejne kubiki

  5. Ale mieszkańcy odrzucili w wyborach Buczka więc i jego propozycje inwestycje w Rzeszowie także.
    Niech się teraz tym zajmie wybrany nowy/stary Prezydent, zamiast biegać po sądach.

Comments are closed.