Zdjęcie: Komenda Miejska Policji w Rzeszowie

Jedna z nich uwierzyła „lekarzowi”, który mówił, że potrzebne są pieniądze na leczenie jej córki. Druga myślała, że „policjant” pomoże synowi uniknąć więzienia za spowodowanie wypadku, i też oddała gotówkę.

Dwa oszustwa i kilkudziesięciotysięczne straty. Ofiary to mieszkanki powiatu rzeszowskiego. O szczegółach policjanci poinformowali w niedzielę (21 sierpnia).

Do 82-latki we wtorek (16 sierpnia) zadzwonił mężczyzna, który podał się za lekarza z Warszawy. Poinformował kobietę, że jej córka leży w szpitalu, jest chora na covid i może umrzeć. Na leczenia potrzebne są pieniądze.

Kobieta uwierzyła oszustowi, zgodziła się przekazać pieniądze i kosztowności. – Po odbiór zgłosił się nieznany jej mężczyzna, również podający się za lekarza. Odebrał kilka tysięcy złotych i złotą biżuterię – mówi podinsp. Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Dopiero po kilku godzinach seniorka zorientowała się, że została oszukana i zawiadomiła policjantów.

Kilka dni wcześniej kilkadziesiąt tysięcy złotych oddała oszustowi 79-latka. Mężczyzna też zadzwonił na telefon stacjonarny i podał się za policjanta. – Powiedział starszej pani, że jej syn potrącił ciężarną kobietę, która prawdopodobnie nie przeżyje. Ale obiecał, że syn nie pójdzie do więzienia, o ile znajdą się na to pieniądze – opisuje podinsp. Adam Szeląg.

Po niespełna 30 minutach przekazała nieznanemu mężczyźnie oszczędności, które miała w domu. Dopiero później zadzwoniła do syna, który wszystkiemu zaprzeczył. Wtedy kobieta zawiadomiła policjantów.

Policjanci po raz kolejny apelują o rozwagę i przypominają seniorom, że nie należy przekazywać pieniędzy nieznanym osobom. Nie wolno ich zostawiać we wskazanych miejscach, czy wyrzucać przez okno, tak jak często chcą tego przestępcy. Dotyczy to także przelewów na wskazane przez nich konta.

(la)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama