Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

Rzeszowska prokuratura nie znalazła dowodów na to, by jednemu z wykładowców Politechniki Rzeszowskiej postawić zarzuty wykorzystywania seksualnego studentek. 

Śledztwo w tej sprawie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową dla miasta Rzeszów, umorzono tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Prowadzono je od końca sierpnia br. z zawiadomienia prof. Tadeusza Markowskiego, odchodzącego wówczas rektora Politechniki Rzeszowskiej. Sprawę ujawniliśmy 1 października

Władze politechniki złożyły zawiadomienie przeciwko jednemu z wykładowców Wydziału Budownictwa, Inżynierii Środowiska i Architektury. Podstawą były wyniki anonimowych ankiet, które uczelnia przeprowadziła wśród studentów na koniec semestru letniego w 2019 roku. W ankietach studenci oceniali swoich wykładowców. 

To właśnie w tym ankietach pojawiły się zarzuty studentek, że wykładowca wspomnianego wydziału wykorzystywał je i molestował seksualnie. Uczelnia sama zaapelowała potem do studentek, by do połowy listopada zgłaszały się do prokuratury. Ostatecznie zeznania złożyły dwie studentki Politechniki Rzeszowskiej. 

– Nie zdołaliśmy potwierdzić tezy wysnutej przez rektora uczelni w pisemnym zawiadomieniu, że jeden z wykładowców dopuszczał się przestępstw seksualnych wobec studentek – mówi nam Wojciech Przybyło, szef Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. 

Prokuratura uznała, że zachowania wykładowcy wobec przesłuchanych studentek i twierdzeń zawartych w ankietach nie można uznać za przestępstwa w świetle obowiązujących przepisów. Śledczy potwierdzili, że wobec studentek kierowano “tylko” słowa o podtekście seksualnym podczas wykładów i ćwiczeń w obecności innych osób.

– Natomiast wykładowca wobec kobiet nie podejmował żadnych czynności. Było nieformalne zalecenie, by kobiety na egzamin przychodziły z widocznym dekoltem. Nie zdołaliśmy udowodnić, by miało to wpływ na wynik egzaminu – wyjaśnia prokurator Przybyło. 

Prokuratura przesłuchała wykładowcę w charakterze świadka z tzw. uprzedzeniem, czyli w chwili składania zeznań nie można mu było stawiać zarzutów, ale mógłby je usłyszeć w późniejszym czasie, gdyby podstawy do tego dała treść złożonych przed niego zeznań. Wykładowca zaprzeczył, że wykorzystywał seksualnie studentki. 

Jednej z przesłuchanych studentek nadano status pokrzywdzonej. Przysługuje jej prawo do zaskarżenia decyzji o umorzeniu śledztwa do sądu. Na razie nie wiadomo, czy to zrobi. Od decyzji prokuratury może się także odwołać Politechnika Rzeszowska, która w tej sprawie składała zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. 

– Nie będziemy się odwoływać – mówi krótko Damian Gębarowski, rzecznik PRz. Wykładowca wobec którego padły podejrzenia o wykorzystywanie i molestowanie seksualne studentek w dalszym ciągu pracuje na uczelni. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: