Zdjęcie PSP Rzeszów, pole Podkarpacie

Podkarpacie znalazło się wśród województw z największym deficytem wody w Polsce. Według najnowszych danych IUNG klimatyczny bilans wodny w regionie wyniósł aż -211 mm. To drugi najniższy wynik w kraju. Gorzej jest tylko w sąsiedniej lubelszczyźnie. Problem może dotknąć nie tylko rolników.

Informacja o suszy może wydawać się zaskakująca mieszkańcom Rzeszowa. W końcu jeszcze niedawno po gwałtownych ulewach w wielu miejscach miasta ulice zamieniały się w potoki.

Podkarpacie jest regionem, w którym w ostatnich latach bardzo dobrze widać dwie strony zmian w gospodarce wodnej. Z jednej strony mamy gwałtowne ulewy i podtopienia. W Rzeszowie powtarzają się te same miejsca, w których infrastruktura nie jest w stanie wystarczająco szybko odprowadzić wody. Z drugiej strony mamy długie okresy bez odpowiednich opadów i jeden z największych w Polsce deficytów wody.

Susza chociaż zalewa Rzeszów? 

Coraz ważniejsze stają się zasoby wód podziemnych, zaopatrzenie mieszkańców w wodę i sposób, w jaki miasta gospodarują deszczówką.

Jak pisaliśmy w naszej analizie powtarzających się podtopień w Rzeszowie, po większych ulewach regularnie wracają te same miejsca: wiadukt na al. Wyzwolenia, al. Piłsudskiego, Sportowa, Batorego, rejon Pobitna czy Słociny. Problemem są wtedy dziesiątki milionów litrów wody, które w krótkim czasie trzeba odprowadzić z miasta.

Teraz pojawia się druga strona tego samego problemu: co dzieje się z wodą, której jest tak dużo, ale zaraz znika? Czy trafia do gruntu?

Podkarpacie wśród najbardziej suchych regionów

Z najnowszych danych Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG), przytoczonych przez Centrum Analiz PKO BP, wynika, że w okresie od 11 czerwca do 10 sierpnia średnia wartość klimatycznego bilansu wodnego w Polsce wyniosła średnio -122,8 mm. 

Najgorsza sytuacja wystąpiła w województwie lubelskim, gdzie deficyt wyniósł -226 mm. Podkarpackie znalazło się na drugim miejscu z wynikiem -211 mm. Kolejne województwa z końca tabeli wyników to dolnośląskiego -199 mm i opolskie: -194 mm.

Co oznaczają te dane? Średnia krajowa 122,8 mm oznacza brak wody deszczowej o warstwie wysokiej na około 12,3 cm – gdyby tę wartość przełożyć na całą powierzchnię Polski. Podkarpacie miało bilans gorszy jeszcze o 8,8 cm warstwy wody.

DEFICYT WODY | 11 CZERWCA – 10 SIERPNIA

Polska: -122,8 mm
████████████████████████

Podkarpackie: -211 mm
██████████████████████████████████████████

Co więcej, sytuacja w południowej Polsce pogarszała się szybciej niż wcześniej. W poprzednim okresie raportowania deficyt w województwie podkarpackim był mniejszy niż obecnie.

Nie oznacza to oczywiście, że na całym Podkarpaciu panuje jednakowa susza. Bilans wodny jest wskaźnikiem uśrednionym, a sytuacja zależy m.in. od rodzaju gleby, lokalnych opadów, rzeźby terenu i dostępu do wód. Pokazuje to jednak skalę problemu.

Suche pola i brak wody pod ziemią 

W pierwszej kolejności skutki odczuwają rolnicy. Według danych Systemu Monitorowania Suszy Rolniczej IUNG w tym roku suszę w uprawach zbóż jarych stwierdzono na obszarze 65 proc. polskich gmin.

Problem dotyczy także zbóż ozimych, rzepaku i rzepiku oraz krzewów owocowych.

Dla Podkarpacia szczególnie istotne jest jednak to, że długotrwały deficyt opadów może mieć konsekwencje wykraczające poza tegoroczne plony. Chodzi o wody podziemne.

Może ucierpieć woda w kranie i studniach

W maju dr Małgorzata Woźnicką z Państwowego Instytutu Geologicznego-PIB zwracała uwagę, że zasoby wód podziemnych mają kluczowe znaczenie w czasie suszy.

To właśnie z nich korzystają między innymi przedsiębiorstwa wodociągowe. Według danych przytoczonych przez PAP aż 74 proc. wody rozprowadzanej przez wodociągi na cele spożywcze pochodzi z… wód podziemnych.

Ekspertka zwracała też uwagę na coś, co może mieć szczególne znaczenie dla mieszkańców mniejszych miejscowości na Podkarpaciu. Najbardziej narażone na skutki długotrwałego braku opadów są płytkie ujęcia wód podziemnych, w tym indywidualne studnie.

Nie oznacza to jednak, że przy takim deficycie wody Rzeszowowi grozi automatycznie brak wody w kranach.

Wręcz przeciwnie – głębsze ujęcia, z których korzystają przedsiębiorstwa komunalne, są znacznie bardziej odporne na krótkotrwałe i okresowe niedobory opadów. Jak podkreślała Woźnicka w rozmowie, brak wody w kranie nie musi oznaczać wyschnięcia źródła – przyczyną może być również przeciążenie sieci lub problemy infrastrukturalne.

To jednak pokazuje, gdzie może pojawić się problem w przyszłości: niekoniecznie w samym Rzeszowie, ale przede wszystkim w mniejszych miejscowościach i gospodarstwach korzystających z płytkich ujęć.

zalany Rzeszów
Foto. Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie FB

Podczas ulewy za dużo, podczas suszy za mało

I tutaj wracamy do problemu, który opisaliśmy w naszym wcześniejszym materiale o podtopieniach. Rzeszów może bardzo szybko pozbywać się wody podczas gwałtownej ulewy, a jednocześnie cierpieć na jej niedobór kilka tygodni później. To nie jest sprzeczność.

Kluczowe jest to, ile wody trafia do gleby i wód podziemnych, a ile w krótkim czasie spływa po powierzchni i trafia do kanalizacji, potoków i rzek. Jeżeli deszcz spada bardzo intensywnie, znaczna część wody spłynie też bardzo szybko. Oznacza to, że woda nie ma czasu, aby wsiąkać w grunt.

Dr Małgorzata Woźnicka mówiła, że dla odnawiania zasobów wód podziemnych szczególnie ważne są regularne opady, a niekoniecznie krótkie i gwałtowne ulewy. To ważna informacja także w kontekście Rzeszowa.

Ta sama ulewa, która powoduje podtopienia ulic, raczej nie musi rozwiązać problemu suszy.

Ekspert: trzeba zatrzymywać wodę w gruncie

Dr Woźnicka zwracała uwagę, że w związku z suszą należy zatrzymywać jak najwięcej opadów w gruncie. PAP wskazywała jednocześnie, że wiosną tego roku w Polsce 74 proc. rzek miało niski stan wody.

Z kolei prof. Paweł Rowiński, hydrolog i dyrektor Instytutu Geofizyki PAN, już w marcu mówił PAP, że choć wówczas nie było jeszcze dużego zagrożenia suszą, to „susza wisi w powietrzu”. Podkreślał przy tym znaczenie odpowiednio rozłożonych opadów, a nie jedynie niewielkich, punktowych deszczy.

Kilka miesięcy później dane pokazują, że problem rzeczywiście się pogłębił.

zalany Rzeszów
Foto. Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie FB

Rośnie presja na wodociągi

To nie jest wyłącznie problem Podkarpacia. W czerwcu PAP informowała, że rekordowe upały i zwiększone zużycie wody doprowadziły w wielu polskich gminach do spadków ciśnienia, ograniczeń w podlewaniu ogrodów, a miejscami nawet do konieczności dostarczania wody beczkowozami. Paweł Sikorski, prezes Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, oceniał, że presja na systemy wodociągowe będzie w kolejnych latach rosła.

Podobne problemy mogą pojawiać się również na Podkarpaciu, szczególnie podczas kolejnych fal upałów, kiedy jednocześnie rośnie zapotrzebowanie mieszkańców na wodę.

Nie oznacza to jednak, że województwu grozi w najbliższym czasie niespodziewane „wyschnięcie”. Problem jest bardziej subtelny: coraz trudniej będzie zagwarantować odpowiednią ilość wody w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. (mob)

Czytaj więcej: 

Podkarpacki PIS krytykuje “cichą” reformę edukacji od 1 września. Raz w tygodniu posiłek całkowicie bezmięsny