syrena alarmowa Rzeszów
Zdjęcie: w Rzeszowie i na całym Podkarpaciu rozmieszczone są syreny alarmowe (fot. Agawa288 / Wikimedia Commons / PUW Rzeszów)

Zmieniająca się taktyka działań wojennych Moskwy, w tym ataki na przejścia graniczne w krajach sąsiadujących z Ukrainą, oraz manewry dronów i rakiet tuż przy polskiej granicy, zmusza (wreszcie) polskie władze do radykalnego przyspieszenia prac nad systemem ostrzegania.

MSWiA zapowiada masową cyfryzację syren alarmowych i nowe aplikacje ostrzegawcze, jednak niedawne realne alarmy na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie pokazały, jak wiele brakuje nam jeszcze do sprawnej organizacji i powszechnej gotowości.

Od analogowych syren do automatyzacji

Sytuacja w pasie przygranicznym staje się coraz bardziej dynamiczna. Podczas sobotniego briefingu w Lublinie szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślił, że Rosja zmieniła strategię i od wielu dni celuje w infrastrukturę w pobliżu polsko-ukraińskich przejść granicznych. W odpowiedzi na to zagrożenie rząd stawia na automatyzację i cyfryzację systemu ostrzegania.

– Coraz częściej w okolicy polskiej granicy latają drony odrzutowe, rakiety i w związku z tym my też coraz częściej sięgamy po narzędzia, które mają przeciwdziałać zagrożeniom z tym związanym – powiedział Marcin Kierwiński. 

Zwrócił uwagę, że na początku 2024 roku w woj. lubelskim było ok. 30 syren, które mogły zostać włączone, a dziś jest ich prawie 350. Zapowiedział, że do końca roku na Lubelszczyźnie będzie tysiąc automatycznych syren alarmowych. – Jesteśmy na właściwej drodze. A czasu mamy bardzo, bardzo niewiele – stwierdził.

Z tej wypowiedzi można się domyślać, że podobną intensyfikacją działań będzie objęte woj. podkarpackie.  

Grafika: RCB

System Cell Broadcast

Docelowym planem resortu jest cyfryzacja i włączenie do jednego, zintegrowanego systemu wszystkich 22 tysięcy syren w Polsce. Jeszcze w tym roku ma ruszyć również nowa aplikacja wykorzystująca technologię Cell Broadcast, która w razie alarmu przejmie ekrany prywatnych telefonów, zamieniając je w osobiste syreny ostrzegawcze.

Jak bardzo wadliwie potrafi działać dotychczasowy system alertów RCB udowodniliśmy na łamach Rzeszów News w artykule pt.“10 minut spóźnił się alert RCB na Podkarpaciu! Rakieta balistyczna leci szybciej”.

Dziennikarze zapytali szefa MSWiA o błędy popełnione podczas czwartkowego alarmu w województwie lubelskim i podkarpackim, kiedy to – według doniesień mediów – nie we wszystkich szkołach i zakładach pracy ewakuacja przebiegała prawidłowo.

Minister powiedział, że straż pożarna będzie sprawdzać i udoskonalać procedury w tym zakresie. – Były błędy i nad tymi błędami będziemy pracować – dodał.

Realny test procedur i chaotyczna reakcja w szkołach

Wymownym sprawdzianem dla tworzonych procedur był czwartkowy nalot sił rosyjskich na zachodnią Ukrainę, podczas którego jeden z dronów eksplodował zaledwie cztery kilometry od polskiej granicy. Choć nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej RP, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia, a w miastach rozbrzmiały syreny.

Reakcje poszczególnych instytucji pokazały jednak sporą dezorientację. Część placówek zeszła do piwnic, inne kontynuowały zajęcia, a w Lublinie doszło nawet do sytuacji, w której dwie szkoły ewakuowały dzieci na zewnątrz – na otwarte parkingi.

W Rzeszowie, w I Liceum Ogólnokształcącym, zajęcia były kontynuowane bez zmian. – Dostaliśmy alerty i słyszeliśmy syreny, ale lekcja odbywała się normalnie. Pani dyrektor przekazała przez radiowęzeł, żeby zachować spokój, bo nic się nie dzieje, i poleciła kontynuować zajęcia – relacjonowała 16-letnia Lena, uczennica I LO. Jak dodała, w jej szkole uczniowie zachowali spokój, choć słyszała od znajomych, że w innych placówkach część osób bardziej się zestresowała.

O tym, z jak różnym odbiorem i poziomem przygotowania spotkał się sygnał o zagrożeniu w stolicy Podkarpacia, zaraz po zdarzeniu informował portal Rzeszów News, który opisał szczegółowo ewakuacje w rzeszowskich urzędach i szkołach.

Grafika: komunikat RCB na FB

Problemem okazały się także obiekty ochrony zdrowia. Szpitale m.in. w Lublinie i Zamościu, podobnie w Rzeszowie, nie przeprowadzały ewakuacji, tłumacząc to ryzykiem dla pacjentów podłączonych do aparatury oraz brakiem odpowiednio przystosowanych schronów.

Szef MSWiA przyznał, że czwartkowy alarm ujawnił błędy, nad którymi służby i Państwowa Straż Pożarna będą teraz intensywnie pracować, m.in. poprzez masowe treningi reagowania dla samorządów i obywateli.

Zmęczenie alertami i wyzwanie zmiany mentalności

Poważnym wyzwaniem dla skuteczności obrony cywilnej staje się czynnik ludzki. Włodarze gmin przygranicznych, takich jak Medyka, Horyniec-Zdrój, Czarna czy Dorohusk, zwracają uwagę na zjawisko powszednienia komunikatów. Regularne SMS-y z alertami RCB i dźwięki syren zaczynają być traktowane przez mieszkańców jako stały element tła, co może niebezpiecznie osłabić czujność społeczną.

Zygmunt Juzwa, zajmujący się w urzędzie gminy Horyniec-Zdrój obroną cywilną i zarządzaniem kryzysowym, powiedział, że najpierw otrzymuje z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lubaczowie uprzedzenie o zagrożeniu z powietrza. Chwilę później na jego telefon trafia ten sam alert RCB, który dostają mieszkańcy. Syreny na terenie gminy są włączone do systemu powiatowego. W razie faktycznego zagrożenia może je uruchomić oficer dyżurny Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lubaczowie. Dzięki temu pracownicy gminy nie muszą już – jak wcześniej – powiadamiać osób odpowiedzialnych za ręczne włączenie syren.

– Jeżeli jest już faktyczne zagrożenie, na przykład coś wleci na nasz teren, wtedy syreny są uruchamiane z poziomu komendy powiatowej – wyjaśnił Juzwa. Jak dodał, również w Horyńcu-Zdroju mieszkańcy nie dzwonią do urzędu po otrzymaniu alertów. – Mieszkańcy dostają alerty i mają w nich napisane, że trzeba zachować ostrożność, być czujnym i śledzić komunikaty – powiedział.

Jak wskazują samorządowcy, kluczowe w najbliższych miesiącach będzie nie tylko stawianie nowych budowli ochronnych czy montaż cyfrowych syren, ale przede wszystkim edukacja społeczna i budowanie realnej gotowości na wypadek sytuacji kryzysowej. (PAP/mob)

Czytaj więcej: 

Trwa festiwal „Karpaty na widelcu” z Robertem Makłowiczem. Poznaj menu, czyli co można spróbować w strefie festiwalowej!