Zdjęcie: Daniel Kunysz
Reklama

Po co iść chodnikiem naokoło, jak można trawnikiem na skróty? Efektem takich spacerów jest wydeptana brzydka ścieżka. Radni Rozwoju Rzeszowa chcą, aby w takich miejscach powstał chodnik. Miasto nie mówi “nie”. 

Mamy chodnik, który czasami prowadzi nas do celu drogą naokoło, dlatego nierzadko skracamy sobie trasę i przechodzimy przez trawnik. Efekt? Nieestetyczne, wydeptane ścieżki. Taki widok mieliśmy np. w pobliżu rejonu fontanny multimedialnej, gdzie „dziką” ścieżkę na skarpie w ub. r. zastąpił elegancki i bezpieczny chodnik.

Warto dodać, że załatwienie tej sprawy nie było takie proste. Okazało się, że teren jest pod ochroną konserwatora zabytków i ten musiał na budowę chodnika wydać zgodę, o którą ratusz wnioskował już kilka lat temu.

Idąc tym tropem radni Rozwoju Rzeszowa: Daniel Kunysz i Witold Walawender znaleźli w Rzeszowie więcej „dzikich” ścieżek, dlatego postanowili zainterweniować do Tadeusza Ferenca, prezydenta Rzeszowa.

„Zwracamy się z wnioskiem o budowę chodników w miejscach, gdzie mieszkańcy stworzyli ścieżki, a grunty są własnością miasta” – czytamy w złożonej przez radnych w połowie kwietnia interpelacji.

Miejsca, które wskazali na nowy chodnik, to okolice zamku Lubomirskich

Zdjęcie: Daniel Kunysz

Przy kinie Helios na al. Powstańców Warszawy 

Zdjęcie: Daniel Kunysz

W Parku Papieskim

Zdjęcie: Daniel Kunysz

Przy ul. Lwowskiej 

Zdjęcie: Daniel Kunysz

Na Olszynkach

Zdjęcie: Daniel Kunysz

– Chodzi o poprawę bezpieczeństwa pieszych i jakości wspólnego otoczenia – mówi Witold Walawender. – Nie chodzi tu tylko o brak chodnika, ale również zniszczony trawnik. To utrudnienia dla matek z wózkami, utrudnienia dla mieszkańców – dodaje. 

A co na to ratusz? – Jeśli działki, na których wydeptano “dzikie” ścieżki, są własnością miasto i budowa chodnika w danym miejscu jest rzeczywiście zasadna, to wówczas Miejski Zarząd Dróg wykona chodniki we wskazanych miejscach – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: