Po sześciu i pół godzinach zakończyły się utrudnienia na podkarpackim odcinku autostrady A4 w kierunku Krakowa. Zanim jednak po porannym karambolu w Czarnej Sędziszowskiej udało się uprzątnąć jezdnię, służby musiały podjąć nadzwyczajne kroki. Kierowcy osobówek i busów, którzy utknęli w gigantycznym zatorze, są wypuszczani z autostrady przez bramę na MOP Bratkowice.

Fatalny poranek na podkarpackim odcinku autostrady A4. Po wczesnym uderzeniu samochodu osobowego w bariery ochronne, w rosnący zator drogowy z ogromną siłą wjechały kolejne pojazdy. O ile rano zablokowany był tylko jeden pas ruchu, o tyle po godzinie 8:00 autostrada w kierunku Krakowa została całkowicie sparaliżowana.

Ewakuacja z pułapki i objazdy

Z uwagi na zablokowanie autostrady na odcinku Węzeł Rzeszów Zachód – Węzeł Sędziszów, drogowcy we współpracy z policją musieli błyskawicznie zareagować. Służby kierowały pojazdy na wyznaczony objazd: na Węźle Rzeszów Zachód kierowcy zjeżdżali na drogę ekspresową S19, następnie na drogę krajową DK94, by powrócić na A4 dopiero na Węźle Sędziszów.

Prawdziwym wyzwaniem okazała się jednak sytuacja osób, które wjechały na feralny odcinek przed zamknięciem trasy i utknęły tuż za miejscem wypadku bez możliwości zjazdu. Służby wdrożyły specjalne ułatwienia – samochody osobowe oraz busy stojące w potężnym korku były sukcesywnie wypuszczane przez bramę awaryjną na terenie Miejsca Obsługi Podróżnych (MOP) Bratkowice, co pozwoliło wielu osobom wyrwać się z drogowej pułapki.

Karambol w korku

Sytuacja na autostradzie uległa drastycznemu pogorszeniu w środę, 15 lipca 2026 roku, dokładnie o godzinie 08:05. To właśnie wtedy, na 559. kilometrze trasy (wysokość miejscowości Czarna Sędziszowska) doszło do bardzo groźnego zdarzenia.

Kierujący samochodem osobowym najprawdopodobniej nie zauważył zatoru i z impetem najechał na tył aut stojących w korku. W karambolu uczestniczyły łącznie cztery pojazdy: trzy samochody osobowe oraz ciężarówka. W wyniku zderzenia ranna została jedna osoba, a jezdnia w stronę Krakowa została całkowicie zablokowana. Przez kolejne godziny trwało oczekiwanie na lawety, a następnie usuwanie wraków i sprzątanie drogi.

Trzecie zdarzenie w ciągu doby

Dzisiejszy zator to bezpośrednia, dramatyczna konsekwencja wypadku, o którym informowaliśmy zaledwie kilkadziesiąt minut wcześniej.

Problemy rozpoczęły się po godzinie 7:00, zaledwie kilometr wcześniej (na 558. kilometrze). – Dyżurny miejski otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym na autostradzie A4 w kierunku Krakowa. Według przekazanych informacji, na wysokości miejscowości Czarna Sędziszowska, kierujący Toyotą uderzył w bariery energochłonne – informowała podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Zablokowany po tym zdarzeniu lewy pas ruchu szybko doprowadził do powstania korka, w który uderzyły kolejne pojazdy.

Fatalna passa na podkarpackiej arterii trwa zresztą od wczoraj. We wtorek o 16:20 w pobliskim Borku Małym (550. km trasy) zderzyły się dwie osobówki, co również na ponad dwie godziny sparaliżowało ruch w stronę stolicy Małopolski.

Autostrada znów przejezdna

Początkowo przewidywany czas utrudnień szacowano na 3 godziny, oznaczający blokadę co najmniej do godziny 11:00. Skala zniszczeń okazała się jednak większa. Jak przekazała ostatecznie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), o godzinie 14:30 – po 6,5 godzinach od karambolu – akcja służb została oficjalnie zakończona, a ruch na odcinku Węzeł Rzeszów Zachód – Węzeł Sędziszów odbywa się już bez utrudnień.

Policja oraz drogowcy niezmiennie apelują do kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności i płynne reagowanie na tworzące się zatory poprzez włączanie świateł awaryjnych. (mob)

Czytaj więcej:

Pisk opon, pośpiech i zderzenie. Nagranie „Stop Cham” pokazuje potrącenie rowerzysty [VIDEO]