Zdjęcie: czytelniczka Rzeszów News, Google Maps

Poważnie wyglądające zdarzenie drogowe na drodze krajowej nr 94 na odcinku Rzeszów – Łańcut. W Malawie, w okolicy totemu z napisem Gmina Krasne, zderzyły się dwa samochody osobowe. Do szpitala na obserwację trafiły cztery osoby, w tym dwoje dzieci. Kierowcy podróżujący tą trasą muszą liczyć się ze sporymi utrudnieniami jeszcze przez kilkadziesiąt minut.

Do groźnego incydentu doszło dzisiaj tuż przed godziną 16:00. Ze wstępnych ustaleń rzeszowskiej policji wynika, że przyczyną zderzenia było wymuszenie pierwszeństwa przejazdu.

Wyjazd z podporządkowanej

– Z naszych informacji wynika, że 43-letnia kobieta kierująca volvo, wyjeżdżając z drogi podporządkowanej na drogę główną, prawdopodobnie, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu 20-letniemu kierowcy mercedesa – przekazała mł. asp. Gabriela Slonska-Płonka z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Siła uderzenia była na tyle duża, że jeden z samochodów wpadł do przydrożnego rowu, zatrzymując się tuż obok tablicy witającej w gminie Krasne. Auto zostało mocno uszkodzone – miało zgnieciony przód i wystrzelone poduszki powietrzne.

Zdjęcie: czytelniczka Rzeszów News

Jechała z dwójką dzieci

Wiadomo, że 43-letnia kobieta z volvo podróżowała z dwojgiem dzieci. Z uwagi na charakter zdarzenia, służby ratunkowe podjęły decyzję o transporcie uczestników do placówki medycznej w celu wykonania dokładnych badań. Do szpitala na obserwację trafiła kierująca volvo, 20-letni kierowca mercedesa oraz dwoje dzieci.

Policjanci przebadali na miejscu oboje kierujących na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wyniki potwierdziły, że zarówno 43-latka, jak i 20-latek byli trzeźwi.

Grafika: Google Maps

Utrudnienia w ruchu na drodze Rzeszów – Łańcut

Wypadek na pewien czas znacząco spowolnił ruch na tym ruchliwym odcinku DK94. Okolice znajdującego się w miejscu zdarzenia skrzyżowania mocno się zakorkowały.

Na jezdni znalazły się elementy rozbitych pojazdów, a strażacy musieli zabezpieczyć rozlane na asfalcie płyny eksploatacyjne neutralizatorem. Ruch na miejscu zdarzenia przez kilkadziesiąt minut odbywał się wahadłowo i był ręcznie kierowany przez funkcjonariuszy policji, którzy na przemian przepuszczali pojazdy z obu kierunków. Według zapowiedzi policji, usuwanie skutków zdarzenia miało potrwać około 30 do 40 minut (informacja z godz. 18:00).

Dokładne okoliczności i przyczyny tego wypadku będą teraz szczegółowo wyjaśniane przez funkcjonariuszy z rzeszowskiej komendy. (mob)

Czytaj więcej: 

Relacja z wypadku na Węgrzech: „Jeden jęk, ciemność i wyrwane siedzenia”. Podkarpacie w żałobie