Zdjęcie: Bryksy. Na zdjęciu inwestycja "KrakoVska"
Reklama

Spotkanie protestujących mieszkańców z firmą deweloperską Bryksy ma być próbą zakończenia sporu wokół działek przy ulicy Krakowskiej w Rzeszowie, gdzie zaplanowano budowę dwóch wieżowców i biurowca.

Takie “salomonowe rozwiązanie” jest efektem wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa, na której znów pojawił się temat sprzedaży działek w sąsiedztwie galerii handlowej “Nowy Świat”. Bryksy chce tam wybudować dwa 17-piętrowe wieżowce oraz 4-piętrowy biurowiec. Pierwszy z budynków ma być już gotowy w czwartym kwartale 2022 roku. 

Aby krakowski inwestor zlecił pierwsze wbicie łopaty konieczne jest uregulowanie spraw własnościowych działek sąsiadujących z przyszłymi wieżowcami. Cztery działki są w rękach miasta. Ratusz chciał je sprzedać deweloperowi w trybie bezprzetargowym. Zgodę na to w maju br. wydała Rada Miasta Rzeszowa

Raz tak, a może tak 

Kilka dni później Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, rozmyślił się i stwierdził, że prawo do nabycia działek powinni mieć wszyscy. Nie bez przyczyny podjął taki ruch. Na Ferenca spadły gromy, że znów idzie na rękę deweloperom, nie bacząc na to, że planami Bryksy nie są zachwyceni mieszkańcy, których domy sąsiadowałyby z “Krakovską” (nazwa inwestycji). 

Urzędnicy przygotowali więc nowe dokumenty, które unieważniały majową uchwałę. Ratusz znów jednak zmienił decyzję. Postanowił, że na sprzedaż wystawi tylko jedną, największą z czterech działek. Z tego też się miasto wycofało. Uznało, że do przetargu wystawi dwie działki o powierzchni 35 i 486 m kw. Dwie pozostałe (13 i 47 m kw.) sprzeda Bryksy. 

Swoją uchwałę na wtorkową sesję przygotowali też opozycyjni radni PiS. Ich zdaniem, miasto powinno zrezygnować ze sprzedaży działek przy ulicy Krakowskiej, póki inwestor nie wyjaśni sprawy z mieszkańcami. 

Uwzględnić głos mieszkańców 

Mieszkańcy w połowie czerwca złożyli w Urzędzie Miasta petycję, w której protestują przeciwko “Krakovskiej”. Zaapelowali też o ustanowienie planów zagospodarowania na działkach, na których Bryksy planuje inwestycję. Takich, by deweloperowi związać ręce.  

– Inwestycja nie jest przemyślana, prosimy o uwzględnienie głosu mieszkańców – mówił jeden z nich, który pojawił się na wtorkowych obradach miejskich radnych. Prosił ich, by wrócić do rozmów o planie zagospodarowania przestrzennego.

O to samo apelował Marcin Fijołek, szef klubu PiS. Niespodziewanie wsparcia mieszkańcom udzielili radni koalicji Rozwój Rzeszowa – Platforma Obywatelska. – Nie jestem przeciwna inwestycji, ale ponownie przeanalizujmy zagospodarowanie tego terenu, uwzględniając głos mieszkańców – apelowała Maria Warchoł z Rozwoju Rzeszowa.

– Być może problem udałoby się rozwiązań podczas spotkania inwestora z mieszkańcami? – zastanawiała się Jolanta Kaźmierczak, szefowa klubu PO. Radnym PiS taki pomysł się spodobał. – Inwestor ma szansę wytłumaczyć się ze wszystkich obaw mieszkańców. Sam chętnie poznam parametry planowanej inwestycji – mówił Robert Kultys (PiS). 

Mają budować, nie uciekać

Jakby tego było mało, nawet Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, z entuzjazmem podszedł do spotkania inwestora z mieszkańcami. – Przyniesie ono konkretne korzyści. Chcę, aby w tym spotkaniu uczestniczyli także radni – powiedział Ferenc, ale zaznaczył: – Chcemy, aby inwestorzy tu budowali, a nie uciekali. Żeby miasto rosło. 

Co dała dyskusja na temat sprzedaży działek przy ul. Krakowskiej? Zarówno uchwałę “prezydencką”, jak i radnych PiS skierowano do obrad w komisjach. Co prawda to nie wstrzymuje wykonania majowej uchwały, ale ratusz zapewnia, że dopóki nie będzie jednoznacznego stanowiska, to pochopnych ruchów nie wykona. 

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: