Reklama

Był gwiazdą Liverpoolu, reprezentacji Polski, w Realu Madryt grał z Cristiano Ronaldo, a we wtorek przyjechał na Uniwersytet Rzeszowski. Jerzy Dudek spotkał się studentami.

[Not a valid template]

 

Przyjazd Dudka spotkał się z dużym zainteresowaniem studentów, którzy licznie wypełnili aulę uczelni przy ulicy Cichej. Uniwersytet Rzeszowski zaprosił byłego bramkarza w ramach projektu „Kariera po karierze”. To cykliczne spotkania z wybitnymi sportowcami, którzy reprezentowali barwy narodowe na arenach ogólnopolskich, światowych i olimpiadach. Jerzy Dudek jest trzecią osobą, która odwiedziła UR. Wcześniej w murach uczelni gościli siatkarze Asseco Resovii i pływaczka Otylia Jędrzejczak.

Dudek został gorąco przywitany przez studentów. W auli siedzieli fani Realu Madryt, w którym Dudek grał w latach 2007-2011. Wręczyli mu specjalnie przygotowaną koszulkę z pomnikiem Walk Rewolucyjnych, na którym umieszczono herb „Królewskich” i podpisy. Jerzy Dudek karierę piłkarską zakończył 4 lipca 2013 r. Wtedy rozegrał ostatni mecz w barwach polskiej reprezentacji w meczu z Liechtensteinem. Dudek w Rzeszowie był pytany, jak dzisiaj wygląda jego życie.

– Ta kariera dopiero się rodzi, kształtuje. Niedawno przyjechałem z Madrytu i próbuję ułożyć sobie życie. Nie jest to łatwe, kiedy sportowiec kończy okres dyscypliny. Można powiedzieć, że przez ponad 20 lat żyłem, jak w jakimś klasztorze. Miałem mnóstwo wyrzeczeń i poświęceń. Ludzie mi pomagali w organizowaniu mojego życia, a tu nagle jestem zdany sam na siebie, na swoich bliskich – mówił Jerzy Dudek.

Ciągnie wilka do lasu

Dudek został kierowcą wyścigowym Volkswagena, ma szkółkę piłkarską w Krakowie, kreuje sprzęt piłkarski dla bramkarzy, jest też ambasadorem firmy Castrol. – Na brak czasu nie narzekam. Staram się rozwijać. Idzie to w dobrą stronę – mówi były bramkarz „Królewskich”.

Ale Dudek, choć piłki nożnej już nie uprawia zawodowo, mówi, że bez niej nie wyobraża sobie życia.

– Ciągnie wilka do lasu i mam nadzieję, że i mnie przyciągnie. Piłka nożna jest moją pasją, moją pierwszą miłością, będę chciał w przyszłości kontynuować przygodę z piłką nożną. Ciężko powiedzieć, w jakim charakterze: czy trenera, dyrektora sportowego, czy prezesa. Na razie tak daleko w przyszłość nie wybiegam. Ale piłka nożna bardzo wiele mi dała, wszystko dzięki niej osiągnąłem, nie wyobrażam sobie życia poza piłką. Na pewno w przyszłości będę się starał do niej wrócić. Na razie nie ma konkretnych planów, propozycji. Rozwijam swoje talenty w innych dyscyplinach sportu – opowiadał Jerzy Dudek.

Rzeszów bardzo ładnym miastem

Byłego bramkarza Liverpoolu i Realu Madryt pytano również, z jakimi dyscyplinami kojarzy mu się Rzeszów i Podkarpacie. Pytanie tylko z pozoru banalne, bo Podkarpacie nie ma nawet w pierwszej lidze piłkarskiej swojego reprezentanta. Ale Dudek doskonale wiedział o istnieniu Resovii Rzeszów i Stali. – Mają bogatą historię – mówił Dudek. Wie też, że dziś Rzeszów najbardziej znany jest z siatkówki. – Miejmy nadzieje, że któryś z klubów piłkarskich dołączy do elity ekstraklasy. Rzeszów jest bardzo ładnym miastem, szczególnie w słoneczku pięknie wygląda. Fajnie byłoby tutaj zobaczyć drużynę ekstraklasy – mówił Jerzy Dudek.

Dziennikarze przypomnieli mu, że w 2009 r. w meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw świata ze Słowacją gola samobójczego strzelił mu pochodzący z okolic Dębicy Seweryn Gancarczyk. – Dlaczego mam go nie pamiętać, skoro walnął mi „swojaka”. Kojarzę go jako bardzo dobrego zawodnika, z „papierami” na reprezentację – odpowiadał Dudek. Na mecz ze Słowacją powołał go Stefan Majewski.

– W tej reprezentacji nikt jakoś nie chciał grać i brać odpowiedzialności. Był protest kibiców przeciwko PZPN. To było dziwne spotkanie. Przyjechałem wtedy jako bramkarz ewakuacyjny, trochę jako ratownik – mówił o przegranym meczu 0:1 ze Słowacją Jerzy Dudek.

Piłkarze Barcelony i Realu bez formy

Pytano go również o trwające Mistrzostwa Świata w Brazylii. Dudka zaskoczył wysoki poziom mundialu. – Bardzo dobre tempo, dobrze się patrzy na te mecze. Praktycznie nie ma nudnych. Jest bardzo dużo emocji, bardzo dużo bardzo fajnych bramek. Negatywny jest poziom sędziowania, ilość rzutów karnych. Za każdym razem są one bardzo głęboko dyskusyjne, ale rozkręcają mecze. Karne nadają im zupełnie inne tempo. Świetne mecze Kostaryki, Holendrów i ostatnia wysoka wygrana Niemców z Portugalią [4:0 – red.] – wymieniał Jerzy Dudek.

Zaskoczyła go wysoka porażka Hiszpanii z Holandią 1:5. – To wielka niespodzianka, kiedy Holendrzy biją Mistrza  Świata i Europy. Można to uznać za rewanż w finale w RPA. Holendrzy za wszelką chcieli upokorzyć Hiszpanów. Piłkarze Barcelony i Realu są bez formy. Ciężko szukać pozytywów, aczkolwiek wszyscy mówią, że teraz Hiszpanie są zjednoczeni, jak nigdy. Następny mecz o wszystko grają z Chile. Być może Hiszpanie pojadą za chwilę do domu – powiedział Jerzy Dudek.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: