tonący solina
Zdjęcie: OSP KSRG Polańczyk

Mężczyzna, który z niewyjaśnionych przyczyn znalazł się w nocy, głębokiej wodzie Jeziora Solińskiego, stanął oko w oko ze śmiercią. O ogromnym szczęściu poszkodowanego zdecydował przypadek. W gęstych ciemnościach ktoś usłyszał jego rozpaczliwe wołanie o pomoc, ale to był tylko początek trudnej akcji.

Zgłoszenie o wypadku wpłynęło do służb ratunkowych dokładnie o godzinie 23:56 z 21 na 22 maja br. w okolicach miejscowości Wołkowyja rozegrały się dramatyczne sceny.

Ktoś usłyszał krzyki

O tej porze nad Soliną panują egipskie ciemności, a temperatura wody jest tak niska, że można w niej przetrwać tylko określony czas. Poszkodowany miał niebywałe szczęście, że w pobliżu znalazł się inny człowiek. Gdyby nie jego reakcja doszłoby do tragedii jak wskazuje bardzo trudna akcja ratunkowa.  

Funkcjonariusze policji z Polańczyka i patrol interwencyjny z Leska udały się na miejsce, ale zlokalizowanie tonącego na tak dużym obszarze w całkowitych ciemnościach okazało się ogromnym wyzwaniem. Służby zmuszone były do skrupulatnego przeczesywania niebezpiecznego nabrzeża, kierując się jedynie słabnącym głosem tonącego.

tonący solina
Zdjęcie: OSP KSRG Polańczyk

Brzeg niemożliwy do pokonania

Gdy ratownicy odszukali poszkodowanego, okazało się, że sytuacja jest krytyczna. Mężczyzna znajdował się w miejscu o stromym, skalistym brzegu.

Wycieńczony i skrajnie wyziębiony resztkami sił walczył o utrzymanie się na powierzchni wody. Śliskie, wielkie kamienie uniemożliwiły bezpieczne wyciągnięcie poszkodowanego na brzeg. Uwięzionemu w chłodnej wodzie mężczyźnie groziła groźna dla życia hipotermia.

tonący solina
Zdjęcie: OSP KSRG Polańczyk

Wkraczają strażacy z łodzią 

W tej dramatycznej fazie akcji kluczowe okazało się wsparcie strażaków ochotników z OSP KSRG Polańczyk oraz Państwowej Straży Pożarnej z Leska. Na miejsce zdarzenia sprowadzono profesjonalną łódź ratunkową (niedawno pisaliśmy o tym, że podarowany strażakom i służbom działającym nad Solina nowy sprzęt znacząco zwiększy ich skuteczność i mobilność podczas codziennych patroli, jak i w sytuacjach nagłego zagrożenia.

Dopiero podjęcie działań od strony wody przyniosło przełom. Strażacy zwodowali jednostkę i podpłynęli pod skarpowisko. Wykorzystując silne, specjalistyczne reflektory ledowe do doświetlenia zakamarków skalnych, ratownicy zdołali zlokalizować tonącego i bezpiecznie wciągnąć wyczerpanego mężczyznę na pokład łodzi.

Po przetransportowaniu na stabilny grunt, ranny i mocno wyziębiony poszkodowany został natychmiast przekazany zespołowi Bieszczadzkiego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował go do szpitala. (mob)

Czytaj więcej: 

Boguchwała sypialnią Rzeszowa. Jak rośnie nowe zaplecze stolicy Podkarpacia?