Zdjęcie: ZUS

Ponad 13 tys. zwolnień lekarskich w pierwszym półroczu na Podkarpaciu skontrolował ZUS. 715 osób straciło chorobowe, bo choroba była dla nich tylko pretekstem do załatwienia swoich prywatnych spraw. 

Jak twierdzi Wojciech Dyląg, rzecznik ZUS na Podkarpaciu, z roku na rok rośnie liczba wstrzymanych wypłat świadczeń z tytułu bycia na L4. Przez pierwsze sześć miesięcy ZUS zablokował niespełna 800 tys. zł, rok temu w tym samym czasie było to prawie 550 tys. zł.

– Każda osoba na zwolnieniu lekarskim musi się liczyć z kontrolą – przypomina Dyląg.

Chorego pracownika może skontrolować pracodawca (przez pierwsze 33 dni w danym roku lub 14 dni w przypadku osób które ukończyły 50. rok życia, w tym czasie zasiłek wypłaca pracodawca) i ZUS. ZUS podpiera się opinią swojego lekarza orzecznika. 

ZUS wstrzymuje wypłatę chorobowego, jeżeli stwierdzi, że pracownik na L4 zatrudnił się na umowę zlecenie albo w trakcie choroby wyjechał na wczasy czy budował swój dom. I ZUS, i pracodawca namierzają chorego pracownika tam gdzie wskazał adres bycia na L4. 

– Dlatego przy każdym zwolnieniu musimy zwracać uwagę na adres, który wstawił lekarz na zwolnieniu, a w przypadku zmiany adresu, np. przenosimy się do mamy na okres choroby, musimy w ciągu trzech dni powiadomić o tym i pracodawcę, i ZUS – uczula Dyląg.

Chora w domu, zdrowa za granicą 

Przykłady fikcyjnych L4? „Chory” przedsiębiorca obsługiwał klientów i przyuczał uczniów do zawodu, teść „chorego” przekonywał kontrolerów, że ten pomaga na budowie u szwagra, „chory” w jednej w firmie – zdrowy w drugiej, remontowanie domu w trakcie choroby. 

Advertisement

Nierzadko „lewe” chorobowe jest wykorzystywane po to, by wyjechać na zagraniczne wycieczki lub wczasy. Zasiłek cofnięto też osobie, która do pracy nie była w stanie przyjść, ale zdrowa była, gdy trzeba było sadzić ziemniaki. 

ZUS wytropił również fryzjerkę, która na chorobowym otworzyła salon i przyjmowała klientów. Wpadł również mężczyzna, który przyszedł do pracy, bo jego pracownik akurat musiał wyjść do… toalety.

Zasiłek opiekuńczy stracił inny mężczyzna, gdy wyszło na jaw, że jego rzekomo chora córka normalnie chodzi do przedszkola. ZUS zabrał też chorobowe „chorej” kobiecie, która z rodziną w tym czasie wyjechała na egzotyczne wakacje.

– Zdjęcia z wyjazdu zamieszczała w portalach społecznościowych. Zrzuty ekranu z Facebooka dostarczył nam jej pracodawca – podaje inny przykład oszustw Wojciech Dyląg.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama