Wokalistka podczas Eurowizji 2025 w Bazylei. fot. Justyna Steczkowska /Facebook
Reklama

Justyna Steczkowska, polska wokalistka urodzona w Rzeszowie, reprezentowała nasz kraj w konkursie Eurowizji w 2025 roku. Teraz, po niemal roku od całego wydarzenia, postanowiła odciąć się od konkursu. Jak przyznaje, chodzi o kontrowersje związane z działaniem państwa Izrael, które bierze w konkursie czynny udział. 

Steczkowska odmówiła udziału w wydarzeniach promujących tegoroczny konkurs piosenki. Wokalistka przyznaje, że nie czuje się dobrze wobec wojny Izraela z Palestyną i tego, jakich ruchów politycznych dokonuje ten kraj. Odmówiła m.in. zasiadania w jury (zarówno polskim, jak i niemieckim), tłumacząc to dyskomfortem etycznym i krytyką działań rządu Binjamina Netanjahu.

Steczkowska mówi “Nie”

Artystka, która w 2025 roku reprezentowała nas z utworem „Gaja”, wprost zadeklarowała, że ze względu na swoje przekonania i sytuację w Strefie Gazy, odcina się od tegorocznej edycji konkursu w Wiedniu.

– Ja trochę się źle czuję jako człowiek z tym, co się dzieje w Palestynie i w tym, że Izrael bierze w tym udział. Odmówiłam Niemcom, żeby pojechać tam i siedzieć w komisji. Podobnie też w Polsce – mówiła Steczkowska w rozmowie z Vivą. 

Steczkowska nie komentowała udziału Izraela w konkursie w 2025 roku, gdy sama reprezentowała nasz kraj. Wobec tego, wielu odbiorców zapewne powątpiewa w jej intencje. Kiedy Justyna reprezentowała Polskę w Bazylei z utworem „Gaja”, skupiała się głównie na występie i przekazie piosenki. Nie wycofała się z konkursu, mimo że głosy o bojkocie Izraela były słyszalne już wtedy.

Izrael nadal obecny w konkursie

Europejska Unia Nadawców (EBU) od lat stoi na stanowisku, że Eurowizja to konkurs nadawców publicznych, a nie rządów. Nie widzą oni powodów, by Izraela miało zabraknąć w stawce. Co od razu nasuwa się, gdy mówimy o wykluczeniach, to Rosja, która właśnie z konkursu została usunięta, w momencie, gdy rozpętała się wojna na Ukrainie.

EBU konsekwentnie twierdzi, że Eurowizja musi pozostać wydarzeniem apolitycznym. Organizatorzy obawiają się, że wykluczenie kraju z powodów politycznych stworzyłoby niebezpieczny precedens, który mógłby doprowadzić do rozpadu konkursu w przyszłości.

Aby uciszyć głosy o „kupowaniu głosów” (po kontrowersyjnym sukcesie Izraela w głosowaniu widzów w 2025 r.), EBU wprowadziła w 2026 r. nowe restrykcje dotyczące kampanii promocyjnych finansowanych przez rządy oraz ograniczyła liczbę głosów z jednego urządzenia. Wiele organizacji fanowskich i portali eurowizyjnych ograniczyło relacjonowanie przygotowań izraelskiej delegacji, a na portalach społecznościowych dominują hasła o „podwójnych standardach” EBU w porównaniu do wykluczenia Rosji czy Białorusi.

Sprzeciw wobec obecności Izraela w 2026 roku jest bezprecedensowy i doprowadził do najmniejszej liczby uczestniczących państw od 2003 roku. Liczba krajów wyniesie zaledwie 35. Udziału, ze względu na obecność Izraela, odmówiła Hiszpania, Holandia, Irlandia, Słowenia i Islandia. Polska normalnie przystąpi do konkursu, a nasz kraj reprezentowała będzie wokalistka – Alicja Szemplińska.

Czytaj więcej:

Nowa “moda” na Podkarpaciu. Zamyka się kolejna porodówka

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama